Facebook
Reklama Let's GO Pikachu i Eevee



Wątek zamknięty 
Główny bohater będzie kraść pokemony :O
18.11.2013, 15:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2013 20:03 przez Płaszczek.)
Post: #1
Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Tia, bardzo oryginalny tytuł FF ze spoilerem.

Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Prolog Cześć I

Była ciemna, deszczowa noc w centrum wielkiego miasta pełnego drapaczy chmur, samochodów oraz ludzi. Co dziwne, tym razem nie zauważył nikogo oprócz kierowców pojedyńczych taksówek, które od czasu do czasu przejeżdżały w stronę dużego kasyna, czy hotelu. Plaz (bo tak miał na imię) wyszedł do sklepu, który znajdował się dwie ulice dalej, gdy jego uwagę zwrócił cień jakiegoś pokemona. Znajdował się niedaleko ciemnej uliczki, mimowolnie podszedł tam zobaczyć co się stało. Wyjrzał lekko za ścianę budynku i zobaczył dwójkę gangsterów kopiących wijącego się z bólu Porygona. Nie było w tym nic dziwnego i on o tym wiedział, w końcu nie od dziś wiadomo, że ludzkość jest okropna, a sponiewieranie pokemonów było normą w takim mrocznym, wielkim mieście. Postanowił zignorować to, nie chciał mieć problemu i już odwrócił się, już miał iść w swoją stronę, gdy coś go mocno uderzyło w ramię. Zauważył wysokiego mężczyznę około trzydziestki, uciekał on przed sprzedawcą sklepu, więc prawdopodobnie był złodziejem. Miał krótkie, orzechowe włosy, zielone oczy, na jego ustach widniał wielki uśmiech, a on cały wydawał się bardzo szczęśliwy. Mężczyzna pobiegł w stronę uliczki, a tamta dwójka już skończyła swoje, więc od razu go zauważyli. Zatrzymali go, oraz próbowali pobić bez powodu, ale złodziej, szczupły i zwinny wyślizgnął im się z pod rąk, a że byli pijani oraz panowały egipskie ciemności, to tego nie zauważyli i pobili się nawzajem. Plaz szybko się zwinął z tamtąd i postanowił nie wychodzić już tej nocy z domu.
Następnego dnia chłopak kończył 15 lat. Teorytycznie już od kilku lat mógł ze swoimi własnymi pokemonami podróżować po kraju, lecz jego rodzice postawili na dłuższą naukę. Także dopiero dzisiaj ojciec miał mu kupić jego pierwszego poka. Plaz myślał, że pewnie nie wydawali kupy kasy i kupili jakiegoś standardowego Bellsprouta, czy Pidgeya. Całkiem się zdziwił, gdy się dowiedział, że znajomy matki, który jest naukowcem miał wyświadczyć przysługę i dać Plazowi coś rzadszego. Tylko, że naukowcy tak mają, że brakuje im czasu, więc chłopiec musiał sam pójść do laboratorium. Było ono położone na północy miasta, daleko od mieszkania Plaza na południu. Tak czy siak nie mógł się doczekać, więc natychmiast wyruszył.
Dojście tam nie zajęło mu tyle czasu ile myślał. Był przed budynkiem, gdy zobaczył za oknem mężczyznę, którego widział wczoraj uciekającego po kradzieży. Niesamowicie zdziwiony postanowił wejść do środka i popytać o tamtego gościa, gdy już on sam spotka przyjaciela rodziny, naukowca. Wiedział o nim tylko tyle, że miał na nazwisko “White”, tak…
Było tam pełno ludzi w białych fartuchach, wyglądali bardzo mądrze dopóki ktoś z tyłu nie krzyknął czegoś w stylu “ Stary, jak mogłeś nakarmić tego Charizarda moimi Magikarpiami! Wrzuciłem komórkę pani profesor do akwarium wczoraj i one ją zjadły, teraz będę musiał wyciągać ją z kupy smoka!”. Zignorował to i poszedł zapytać się kogoś o pana White’a. Los chciał, że złodziej przeszedł obok Plaza, a gdy ten przeczytał plakietkę na jego szyi, to jeszcze bardziej się pogłębił w swoim zdziwieniu. Chyba nie trzeba mówić, że był to właśnie Henry White. Naukowiec rozpoznał chłopca , lecz nie wydawało się, że widział go wczoraj.
- To ty jesteś pewnie Plaz? -zapytał uśmiechnięty.
- Emmm…
- Tak! Pamiętam cie jak jeszcze byłeś mały. Mały, słodki niemowlak, pamiętam nawet jak chciałeś kiedyś odgryźć palec mojemu Machoke’owi. Ach, już… Przyszedłeś po pokemona, chodź za mną.
Plaz poszedł za nim do jego gabinetu. A właściwie gabinetu pracodawczyni naukowca, Profesor Poplar. Tutaj też nie trzeba się specjalnie domyślać co zrobił. Z jej biurka wyciągnął ( a właściwie ukradł) kilka pokeballi i dwa z nich dał Plazowi.
- To są dwa Eevee, masz szczęście -powiedział jak zawsze uśmiechnięty.
- Emmm… A czy pani profesor nie będzie zła, że wziąłeś je bez pytania?
- Jest na wakacjach, nie będzie pamiętać o nich, jak wróci, nie martw się. -zaśmiał się.
- Yyy… Dziękuję…
- Ach nie ma za co!
Plaz następnie pożegnał się z naukowcem kleptomanem i wyszedł z laboratorium.

4 8 15 16 23 42
 Cherish Balle podarowali: ktosieczek, Zero_, Suspect
19.11.2013, 16:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.11.2013 16:49 przez ktosieczek.)
Post: #2
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
No no, towarzyszu Płaszczku, tego się nie spodziewałem po tobie byś pisywał takowe opowieści. Normalnie chciałem ci dać czerisza już za sam fakt że to ty. Ale trzeba powstrzymać zapędy i wziąć się za ocenę, za darmo to można dzisiaj tylko w mordę dostać, więc nie ma co tracić czasu, zaczynam recenzyję.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Lord Vader jest... no dobra, nie będę chamski.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Była ciemna, deszczowa noc w centrum wielkiego miasta pełnego drapaczy chmur, samochodów oraz ludzi. Co dziwne, tym razem nie zauważył
Kto? Drapacz chmur? Nie możesz się odnosić w taki sposób do osoby, o której istnieniu dowiemy się dopiero zdanie później.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Plaz (bo tak miał na imię)
Dobrze, że to dopisałeś, bo bym pomyślał, że chodzi o żabę (serio, za pierwszym razem przeczytałem to jako "Płaz")

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Wyjrzał lekko za ścianę budynku i zobaczył dwójkę gangsterów kopiących wijącego się z bólu Porygona. Nie było w tym nic dziwnego i on o tym wiedział, w końcu nie od dziś wiadomo, że ludzkość jest okropna, a sponiewieranie pokemonów było normą w takim mrocznym, wielkim mieście.
Nowy nurt: bezpośredniwizm. Żeby stworzyć mroczny świat, piszesz, że jest mroczny. Sprytne, sprytne. A tak na serio to było niepotrzebne, wystarczy nam już to, że dwóch dresów bije pokemona.
Swoją drogą to trochę dziwne, że wybrałeś akurat porygona. O ile dobrze pamiętam, to pokemon wirtualny zaprogramowany w komputerze. Czy coś takiego może się zwijać z bólu? I czy coś takiego nie może się teleportować, czy coś... dobra, nie jestem pewien, jak to jest z tym porygonem, ale wiem, że jest raczej dość rzadki i nie widzę powodu, by biło go dwóch dresów w ciemnej uliczce, tak dla zabawy. Pamiętam, że w redach można go było tylko kupić i to za sporą sumę żetonów...
No nie wiem, jak dla mnie to bardziej przekonująco by to wyszło, jakby kopali pikacza. O tak, zdecydowanie.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  nie chciał mieć problemu
Chyba by lepiej pasowało:"problemów"
Nikt nie zna liczby problemów, jakie go czekają (ktosieczka słowa zen)

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Miał krótkie, orzechowe włosy, zielone oczy, na jego ustach widniał wielki uśmiech, a on cały wydawał się bardzo szczęśliwy. Mężczyzna pobiegł w stronę uliczki, a tamta dwójka już skończyła swoje, więc od razu go zauważyli. Zatrzymali go, oraz próbowali pobić bez powodu, ale złodziej, szczupły i zwinny wyślizgnął im się z pod rąk, a że byli pijani oraz panowały egipskie ciemności, to tego nie zauważyli i pobili się nawzajem.
I to właśnie dzięki tym egipskim ciemnościom byłem w stanie opisać faceta, który złapał mnie za ramię. Widziałem jego hairstyle, kolor oczu i szczegóły twarzy, ale było tak ciemno, że dresy nie rozpoznały przeciwnika i się pobiły. Ma się ten Keen Eye.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Następnego dnia chłopak kończył 15 lat. Teorytycznie już od kilku lat mógł ze swoimi własnymi pokemonami podróżować po kraju, lecz jego rodzice postawili na dłuższą naukę.
Teraz doszedłem do wniosku, że normalne dzieci kończą w połowie edukację w szkole podstawowej i ruszają w podróż by zostać mistrzami pokemon. You ruined my childhood

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  zego poka. Plaz myślał, że pew
Do tego na pierwszy rzut oka losowo wyciętego fragmentu nic nie mam. Chciałem tylko powiedzieć, że mniej więcej w tym momencie doszedłem do wniosku, że imię Plaz to [Plazmus] ucięte w połowie.
[Obrazek: i-see-what-you-did-there-spiderman-jsTQbp.jpg]

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Tylko, że naukowcy tak mają, że brakuje im czasu, więc chłopiec musiał sam pójść do laboratorium.
Odwieczna zagadka rozwiązana. To my musimy iść do profesorów po pokemona, bo oni są zbyt zajęci, by przyjść do nas.
Zbyt zajęci staniem jak słupy w środku laboratoriów przez całe dnie.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  “ Stary, jak mogłeś nakarmić tego Charizarda moimi Magikarpiami! Wrzuciłem komórkę pani profesor do akwarium wczoraj i one ją zjadły, teraz będę musiał wyciągać ją z kupy smoka!”
O nie, nie tym razem. To nie smok!
(burza oklasków za stary ale jary żart o charizardzie)
<jakiś czepliwy mądrala>: Ale od szóstej generacji charizard już praktycznie jest smokiem...
Cicho tam, wszyscy kochają ten żart.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  Los chciał, że złodziej przeszedł obok Plaza, a gdy ten przeczytał plakietkę na jego szyi, to jeszcze bardziej się pogłębił w swoim zdziwieniu. Chyba nie trzeba mówić, że był to właśnie Henry White.
[Obrazek: jaw_drop__nostalgia_critic_by_comptech224-d37dtv9.jpg]
Zacny zwrot akcji, milordzie. Punktujesz.

(18.11.2013 15:19)Płaszczek napisał(a):  -To są dwa Eevee, masz szczęście -powiedział jak zawsze uśmiechnięty.
To ty masz szczęście koleś, że tej babki tu nie ma. Nie wiem, w jakich realiach jest ten FF, ale w trzech pierwszych genach jest megarzadki.
Powiedziałbym coś o tym że głupio mieć dwie eeveelucje w teamie, ale potem walnąłeś spoilera i hańba ci. Umrzysz bo cionży na tobie chińska klontwa T_T Biada ci biada.
A tak na serio to piątka, żółwik, czółko i powodzonka, jak na początek to bardzo wporzo, możesz liczyć na moje wsparcie i czeriszbola.
I niech moc inspiracji się na ciebie zleje.
I pozdrawiam.

 Cherish Balle podarowali: Płaszczek
19.11.2013, 22:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.11.2013 23:43 przez Płaszczek.)
Post: #3
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
ktosieczek napisał(a):Nie możesz się odnosić w taki sposób do osoby, o której istnieniu dowiemy się dopiero zdanie później.
Chciałem dodać ciut tajemniczości, ale mi nie wyszło Wink
ktosieczek napisał(a):Swoją drogą to trochę dziwne, że wybrałeś akurat porygona.
Porygon mi pasował do mrocznego, dużego miasta, gdzie rządzi elektronika itd., poza tym to jeden z moich ulubionych poków, więc jakoś podświadomie wybór padł na niego.
ktosieczek napisał(a):I to właśnie dzięki tym egipskim ciemnościom byłem w stanie opisać faceta, który złapał mnie za ramię.
Narysowałem tą sytuację, bo nie czuję się, by mój opis to ładnie opisał:
Ukryta wiadomość (Kliknij, aby wyświetlić)
Ogólnie dzięki, jak będę miał wenę, to napiszę jeszcze, ale ogólnie to w tym tygodniu ;3


@Down:
Napiszę tutaj, bo będę pisał krótkiego posta po poście Wink
Naprawdę dziękuję za taką opinię. Co do początku FF i pogody - tego się obawiałem najbardziej, bo mnie właśnie też raziło to w oczy, ale nie miałem pomysłu jak zacząć inaczej, wybaczcie, że przychodzę z czymś, nad czym się nie postarałem.
Jeśli chodzi o prolog, to właśnie się obawiałem, że będzie za krótki xD Ale prologiem jest dlatego, że tylko wprowadził głównych bohaterów i świat, a to co będzie później będzie odbiegać trochę od niego i pójdzie w stronę tytułu Big Grin
A bohater nie interweniował podczas bicia porygona, bo sam bym tak zrobił - świat jest zły, nawet bym nie miał wyrzutów sumienia po tym, ale racja, mogłem jakieś emocje związane z tym wprowadzić.

4 8 15 16 23 42
19.11.2013, 23:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.11.2013 23:32 przez Vapek.)
Post: #4
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
UWAGA, VAPEK REJDŻ (i offtop)
czytasz na własną odpowiedzialność
Ukryta wiadomość (Kliknij, aby wyświetlić)

Ale wracając do tego fan ficka, który dzięki systemowi forumowego pierwszy mi się pojawił w dziale z opowiadaniami - ten prolog opisuję więcej wydarzeń, niż chyba powinien xD
Dużo zmarnowanych i niewykorzystanych wątków, ani tez żadnych rozterek emocjonalnych bohatera - nawet nie drgnął i o niczym nie pomyślał, zostawiając porygona na pastwę losu, ani tez nie uchował ani krzty emocji po spotkaniu ze złodziejem. Cały ten początek nie miał żadnego celu (okej okej, druga połowa prologu ma odwołanie do tych wydarzeń) i czuję, że zmarnowano sporo twojego wysiłku, aby nie przedstawić nam nic konkretnego.

Nie no, rozumiem czemu tak zrobiłeś - chciałeś przedstawić nam świat opowiadania, ale on niestety, jest odczuwalnie nierealny i mocno się kłóci z moją wyobraźnią.

Niemniej, to tylko prolog (albo aż), dlatego nie będę jeszcze oceniał tego opowiadania. Z chęcią znajdę czas na przeczytanie kolejnych części =P
 Cherish Balle podarowali: Płaszczek
20.11.2013, 2:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2013 20:03 przez Płaszczek.)
Post: #5
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Prolog Część II


Trudno powiedzieć jak znalazł się w tej sytuacji, związany i zakneblowany, w ciemnej piwnicy Profesor Poplar mając na sobie tylko bieliznę i pas z dwoma pokeballami. Od początku.
Plaz nie mógł tej nocy zasnąć, myślał o panu White’cie, o skradzionych Eevee, o wszystkim co się dziś wydarzyło i o przyszłości… Jego pokój kiedyś pełen figurek, zabawek, był opróżniony. Rodzice spodziewali się drugiego dziecka, a że Plaz miał za niedługo wyfrunąć z gniazdka, to postanowili wykorzystać to i zrobić miejsce dla brata. Chłopak dopiero po powrocie z laboratorium się tego wszystkiego dowiedział, był tak przygnębiony, że nie zdążył nawet zobaczyć swoich pokemonów. Przewracając się z boku, na bok wreszcie udało mu się zasnąć. Noc była wyjątkowo ciepła, a za oknem widać było cudowną tęczę. Nie wiadomo jak to było możliwe; żadnego deszczu, zachmurzeń i była noc. Ale fakt to fakt, na niebie oprócz tysięcy (a raczej kilku, ze względu na położenie) gwiazd, widniała tęcza. Może to była sprawka jakiegoś pokemona, może nie. Nie wiem, tam była tęcza i nikt tego nie kwestionował. Sen minął wkrótce, bo Plaza coś zbudziło. Pokeballe kiwały się na boki oraz lekko przyświecały, więc chłopak postanowił wreszcie ujrzeć swoich kompanów. Zapalił światło i wziął do rąk pokeballa.Jak się to robiło? - pomyślał, próbując przywołać wspomnienia z lekcji o pokemonach. Jego palec dziwnie zawędrował po czerwono-białej kuli, naciskając przycisk i przypadkowo uwalniając pokemona. Niewielka smuga czerwonego dymu towarzysząca przywołaniu stworka wkrótce opadła pokazując Eevee’iego w pełnym obliczu. Brązowy lisek był tak bardzo szczęśliwy, ponieważ nie wypuszczano go z pokeballa prawdopodobnie od kilku lat. Plaz znowu miał wielkie szczęście, bo lisek po 30-minutowej zabawie ze swoim właścicielem zaczął świecić oraz zmieniać kształt. Niedługo potem chłopak miał przyjemność ujrzeć Umbreona.
- On ewuluował! -krzyknął. - Nie mogę, to przecież nie możliwe….
- Synku coś się stało?! -dało się usłyszeć krzyk matki z pokoju obok.
- Nic mi nie jest! Chyba… -dodał szeptem.
Tak więc Plaz miał teraz Umbreona i Eevee’iego. Takie rzeczy dzieją się niesamowicie rzadko, więc wiedział, że pasmo jego szczęścia wkrótce znowu zaroi się pechem. Wkrótce poszedł spać, nie wypuszczając przy tym pokemona…
Następnego dnia chłopiec obudził się wczesnym rankiem, poszedł się umyć, a następnie zrobił sobie coś na śniadanie i wrócił do swojego pokoju. Wiedział, że coś jest nie tak, wiedział…
- O kurde… moje pokemony… zniknęły… -już miał zacząć płakać, gdy przez okno w jego twarz błysnął promień światła. Zdziwiony wyjrzał zobaczyć co się dzieje, a w oknie hotelu obok zobaczył pana White’a ze wskaźnikiem laserowym. Można powiedzieć, że był zdziwiony, ale to by nie oddało pełni jego uczuć. Ubrany w bardzo przyzwoity strój, czyli piżamę, wybiegł z mieszkania, wszedł do windy i szaleńczo napastował guzik z napisem “parter”. Gdy był już na dole, drzwi od windy się otworzyły, a połowa mieszkańców tego budynku zaniemówiła. Plaz jednak nie przejmował się, chciał się dowiedzieć co jest nie tak z naukowcem. Biegł przez ruchliwą ulicę i nareszcie znalazł się w tamtym hotelu. Recepcjonistka, oczywiście zdziwiona strojem gościa, zaproponowała pokój na 45 piętrze i niezręcznie dała mu wizytówkę poradni psychologicznej. Plaz ignorował wszystko dalej, chciał tylko dojść do naukowca. Wtedy będąc na 20 piętrze idąc schodami zorientował się, że nie pamięta, na którym piętrze było tymczasowe mieszkanie pana White’a. Zmieszany usiadł i zaczął się zastanawiać co on właściwie wyrabia. No i nie zastanawiał się długo, bo chwilę potem coś go uderzyło w głowę
i stracił przytomność. Obudził się w ciemnym pomieszczeniu, pełnym słoików, więc uznał, że jest to spiżarnia, albo piwnica. Na sobie już nie miał piżamy, a jedynie majtki oraz (o dziwo) skradzione pokeballe, które ciągle miał na sobie. Tak CIĄGLE MIAŁ JE NA SOBIE. Lecz go to nie uszczęśliwiło. Przed nim pojawił się White oraz jego pracodawczyni, Profesor Poplar.
- Pewnie zastanawiasz się o co tutaj chodzi, biedaku… -powiedziała ironicznie pani profesor.
- Tak, kurde, tak! O co chodzi?!
- Nie twoja sprawa. -bruchnęła i wyszła z pomieszczenia.
- Współczuję ci, ale nie martw się, ja też przez to przechodziłem. Właściwie to twoi rodzice też...

-------------------------------------
Taki cliffhanger Big Grin Dużo absurdu, sorki xD

4 8 15 16 23 42
 Cherish Balle podarowali: ktosieczek
28.11.2013, 21:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2013 20:03 przez Płaszczek.)
Post: #6
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Prolog Część III

- Przy sobie masz 2 pokeballe. -naukowiec podszedł do niego i podał je mu. Plaz miał związane ręcę, więc nie mógł sięgnąć do pasa. - Twoją pierwszą próbą będzie twoja pierwsza prawdziwa walka. Ludicolo idź! -rzucił własną kulą. Z smugi światła wyłonił się pokemon, który wkrótce zaczął wesoło podrygiwać.
- Dlaczego mi to robicie?! -w głosie chłopca było słychać irytację.
- Szczerze? Twoi rodzice zawarli z moim szefem pewną umowę. Więcej nie mogę powiedzieć. -zamyślił się. -A teraz walcz!
Plaz trzymając w dwóch związanych z tyłu krzesła rękach pokeballe, podrzucił jednego do góry, a gdy ten spadł na ziemię, stworek się wydostał. Szczęście padło, bo był to Umbreon, a nie słabszy Eevee.
- Umbreonie! Użyj szybkiego ataku!
Lisek prędko nabrał ofensywnej postawy i w mgnieniu oka był już za Ludicolo.
- Wiesz co robić. - powiedział White do swojego pokemona. Ten zaś wyciągnął ręce do przodu, a do pokoju przez szyb wentylacyjny zaczęła wpływać woda. Naukowiec zaś wszedł na schody, by się nie pomoczyć. Umbreon zdezorientowany zaczął biegać dookoła Ludicolo. Wodny pokemon chwilę potem strzelił do niego wodą z dzioba. Lisek nie uniknął tego ataku.
- Hej! Użyj mrocznego pazura! - krzyknął Plaz.
Umbreon wykonał polecenie, ale nie trafił w przeciwnika, który szybko zszedł pod wodę, która już dosięgała Plaza do głowy. Chwila, pazury… -pomyślał. Po cichu przyzwał Eevee’iego, a następnie rozkazał mu przeciąć linę wiążącą go do krzesła. Naukowiec w tym czasie ignorował pole bitwy przeglądając jakieś raporty i będąc przekonanym swojej wygranej. Minęło trochę czasu, a do nóg White’a dopłynęła woda wywołana przez Ludicolo.
- Coś się stało? Idź i wa… -gdy zobaczył, że Plaza i jego pokemonów nie ma w piwnicy, a drzwi od windy są zamknięte, można było na jego twarzy wyczytać zdziwienie. - Poszło mu to szybciej niż Ewie… Ludicolo wracaj! -Stworek został wciągnięty do pokeballa.
White wyciągnął telefon i wybrał numer.
- Poplar, dzieciak Ewy przeszedł przez pierwszą próbę.
- Wspaniale… -odpowiedziała, a następnie wyłączyła słuchawkę.
Plaz w tym czasie dotarł do -2 piętra, lecz winda nie chciała go zawieść na parter, szedł więc schodami. Nagle ktoś zagrodził mu drogę. Nie było widać jego twarzy, bo miał na sobie płaszcz z wielkim kapturem.
- Zwę się Xitre. Jak mniemam jesteś Plaz, jesteś synem agentki 4.
- Co?
- Nie ważne. Wyzywam cię na pojedynek!
- Nie! Zostałem porwany przez dwóch ludzi, oni są gdzieś tutaj, muszę uciekać!
- Wiem, to moi kumple z pracy. - Zaśmiał się. - To nie ich wina, dostali taki rozkaz.
- Nic z tego nie rozumiem! -do oczu chłopca zaczęły dopływać łzy.
- Hej, tylko nie becz! Mogę ci ujawnić coś jak mnie pokonasz… Dobra! - z pod płaszczu wyciągnął fioletowy pokeball, a następnie rzucił nim. - Starmie, idź!
Z kuli wydostała się fioletowa rozgwiazda.
- Umbreo… CO?
Chłopak szukał wszędzie swoich pokeballi, nigdzie nie znalazł.
- Ha, szukasz tego? - Xitre wyciągnął dwa podpisane nazwami “umbreon” i “eevee2” pokeballe.- Umiejętność kradzieży przyda ci się w bliskiej przyszłości… I widzisz, przegrałeś, bo nie masz pokemonów. -zaśmiał się.
- To co ja teraz mam zrobić?
- Czekamy na Poplarkę i Białego.
Następnie obaj przycupnęli na schodach i nie rozmawiali do przyjścia tamtej dwójki. Trójka dziwaków zaprowadziła Plaza na 50 piętro.
- Wejdź do środka, szef czeka.
Chłopiec otworzył drzwi z napisem “Mr.Tkefrepekop”, a następnie wszedł przez nie. Byl do mały gabinet, na przeciwko drzwi, przy oknie było biurko oraz siedzący na fotelu obrotowym obróconym w stronę okna, facet. Nic więcej nie mógł zobaczyć z tej strony. Przed Plazem było krzesło.
- Usiądź, proszę. -powiedział grubym głosem nieznajomy. Chłopiec wykonał polecenie. - Nie mogę ci wielu rzeczy jeszcze powiedzieć, ale głównie chodzi o jedno. Twoim przeznaczeniem jest praca w naszym zespole.
- Zespole?
- Jesteśmy grupą przestępczą… Och jak ja nie znoszę tego słowa…
- Nie będę złoczyńcą!
- To nie od ciebie to zależy… Dobra, przejdźmy do rzeczy. Twoja pierwsza misja, to pożyczenie kilku rzadkich pokemonów z konkurencyjnego laboratorium. W dokumentach na biurku masz wszystkie informacje. Zaczynasz od jutra.

4 8 15 16 23 42
 Cherish Balle podarowali: ktosieczek
30.11.2013, 14:56
Post: #7
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Na oko, pański tekst wyglądał dobrze. Jednak po prologu i rozdziałach muszę powiedzieć, że jest średni i to raczej średni z minusem. Po pierwsze; akapity – łatwiej się czyta, gdy oddzielają one dajmy na to – opis miasta od sytuacji, w której pojawia się postać. To przeszkadza i nawet jeśli tekst jest krótki to źle się czyta. Same sytuacje – brak na nie trochę pomysłu, są opisane, ale w lakoniczny sposób. Narrator – ok, mogę zrozumieć postać, która ma jakiś swój charakter wypowiedzi, ale narrator jeśli jest on hm... "klasyczny" to raczej powinien staranniej dobierać słowa, np. "poki". Gdzieniegdzie brak spacji, przecinka, źle zbudowane zdanie, powtórzenia. Trója minus.

[Obrazek: 157jgjr.jpg]
 Cherish Balle podarowali: Płaszczek
30.11.2013, 15:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2013 15:14 przez Płaszczek.)
Post: #8
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Dziękuję, nareszcie jakaś opinia od względem gramatycznym, na to czekałem. Bo choćby o fabułę i sposób pisania się nie martwię, bo to dopiero moje trzecie dzieło i jeszcze się wypracowuję, to bardziej liczę na pomoc w pisaniu - dosłownie. Będę się starał poprawić to o czym napisałeś Żołnierzu. Mam też pytanie, pisać dłuższe rozdziały, czy zostawić takie, jakie są?

4 8 15 16 23 42
30.11.2013, 17:32
Post: #9
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Czy w każdym pokemonowym ficku główny bohater musi mieć Eevee lub jego ewolucję? To już się robi nudne, serio, dajże mu Xatu, rzadko się zdarza, żeby główny bohater pokemonowego ficka miał Xatu...
 Cherish Balle podarowali: Płaszczek
30.11.2013, 19:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 1.12.2013 0:41 przez Płaszczek.)
Post: #10
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Axel, wiem o co ci chodzi, ale tutaj sprawa ma się inaczej - przez ręce głównego bohatera będzie się obracać prawie każdy pokemon, w końcu zostanie on złodziejem. Co do Xatu jako głównego poka - genialny pomysł, uwielbiam go i na pewno zrobię jak napisałeś. A te Eevee co miał, to już zostały mu odebrane przez Xitre i nie będą używane ;D
Edit: Dostałem olśnienia i od teraz wszystko co napisałem jest nadal prologiem, długim prologiem. Właściwy pierwszy rozdział będzie miał miejsce po 2-3 latach od prologu.
Edit2: Zrobiłem jak napisałem i macie pierwszy rozdział:

Rozdział I

Budynek Zespołu Galactic w mieście Veilstone. Było już po północy, nieliczni chodzili po ulicach oświetlonych jedynie latarniami. W środku swoją ostatnią służbę przed zmianą wypełniał młodociany złoczyńca. W przeciwieństwie do innych “pracowników” nie posiadał cudacznej fryzury, a jedynie długie do ramion włosy w odcieniu brązu. Tak samo jak inni ubrany był w czarno-biały uniform. Widać było, że dopadał go sen. Siedział od 17 przy biurku na recepcji i ziewał od czasu do czasu. Przez drzwi główne weszła kobieta około trzydziestki.
- I jak, masz je? -spytała szepcząc do chłopca.
- Nie było łatwo, ale mam. -uśmiechnął się oraz wyciągnął z szuflady parę kluczy. - Idziemy teraz, czy czekamy do rana?
- Poczekaj jeszcze chwilę, zaraz przyjdzie ranna zmiana. Wtedy się ulotnimy.

Gdy słońce było już na niebie, za ladą siedział już typowy członek Zespołu Galactic, a o tamtej dwójce nie było śladu. Nie było śladu w miejscach, do których każdy mógł się dostać, oni woleli inne klimaty. Niecałe 100 metrów od bazy leżał magazyn i to właśnie tam należałoby się ich spodziewać. Chłopak już był w swoim codziennym stroju - czarnej bluzie i jeansach. Nikt by nie pomyślał, że wczoraj pracował dla grupy przestępczej jaką są Galaktyczni. Kobieta zaś była w białej spódnicy i długim fartuchu laboratoryjnym, a włosy jej były krótkie i czarne jak smoła. Coś wywołało w nich jednak zdenerwowanie.
- Przysięgam, zabrałem te klucze z kieszeni samego Cyrusa! -krzyczał chłopiec nerwowo szarpiąc kłódkę od bramy magazynu. - Sądzisz, że podłożył je specjalnie?! To przecież niemożliwe!
- Tak właśnie sądzę. Dałeś się zrobić w konia, Plazzy. -zaśmiała się.
- Dla ciebie jestem Plaz!Tylko ta ślicznotka z baru w Jubilife może tak do mnie mówić... Jak jej było…
- Kasia?
- Właśnie! Czekaj, nie zmieniaj tematu!
- To ty go zmieniłeś idioto. -powiedziała oburzona. - To co teraz robimy? Jak nie dostaniemy Natu tego Williamsa, to szef nas zabije.
- Coś wymyślę… -rzucił sam nie wierząc w swoje słowa. - Williams?! To jest przecież ten hazardzista, co wygrał pół bańki tydzień temu!
- Zgadza się, masz jakiś pomysł?
- Pewnie jak zawsze przegrywa pieniądze przy ruletce, pójdziemy tam i grzecznie poprosimy, by dał nam klucz do magazynu. -uśmiechnął się. - A następnie zabierzemy magicznego ptaszka i damy szefowi.

I tak znaleźli się w kasynie - źródle pijaków, hazardzistów i innych zaraz tego miasta. Plaz podszedł do recepcji, za którą stałą atrakcyjna blondynka, po której widać było, zę niestety mądrością nie grzeszy. Bądź co bądź od kogoś trzeba było wyciągnąć informacje na temat (nie)szczęśliwego właściciela Natu.
- Jesteśmy z FBI -Plaz pokazał dziewczynie podrobioną odznakę. -Wiesz gdzie jest Andry Williams?
- Nie musicie tak oficjalnie panie oficerze, czy jakoś tak. Anduś siedzi tam! -wskazała automat na samym końcu.
- Skąd masz tą odznakę, Plazzy? -spytała partnerka Plaza, gdy już poszli w głąb kasyna.
- Kupiłem na chińskim targu za 5 dolców, a co?
- Nic, ale twoje 15 lat nie pozwoli im uwierzyć, że jesteś kim z wyższego szczebla. -zaśmiała się.
- Z ciebie nie jest lepsza profesorka z fartuchem ukradzionym z pracowni szkolnej, Amy!
Chwilę potem stali tuż obok Williamsa i już mieli go “grzecznie prosić” o klucze do cennego pokemona, jak przed nimi znalazł się jakiś facet. Typowy gangster - skórzana kurtka, pełno tatuaży i łysy łeb. Jak podniósł hazardzistę wysoko, to ten posikał się ze strachu.
- Czego chcesz?! Straż, straż, ratunku! -płakał.
- Czytałem w gazecie -co bardzo wątpliwie brzmiało z jego ust. - że twój portfel jest pełny sałaty.
- Ratunku!
- Moim ziomkowie załatwili strażników. Życie albo kasa!
- Dam ci wszys…
I wtedy osiłek padł na ziemię odsłaniając Plaza z krzesłem w rękach, którym uderzył go. Lecz szczęście z uratowania przed gangsterem nie trwało długo, gdyż chwilę potem znów został przytłoczony do ściany - tym razem z rąk naszej dwójki.
- Klucze do magazynu Galaktycznych, a nic ci nie zrobimy -rzekł ostrym tonem Plaz.
- Już daję... -grzebał w kieszeni. -O! Mam… TRZYMAJ! -wyciągnął gaz łzawiący i obezwładnił chłopaka i jego partnerkę. Następnie opróżnił portfel gangstera leżącego na ziemi i wybiegł z kasyna.
- Co my powiemy szefowi! -krzyknął. -Ach, jak palą mnie oczy!
- To twoja wina głąbie! Trzeba było samemu wyciągnąć klucze! -wrzasnęła Amy.
- Wy dwaj! -z cienia wyłonił się mężczyzna, którego przez piekące oczy nie zauważyli. - Radzę wam się stąd zbierać, ktoś zadzwonił po gliny.
I tak też zrobili. Idąc ciemną uliczką zauważyli kogoś siedzącego na ławce. Gdy byli już bliżej rozpoznali twarz - był to Williams. Tym razem postanowili to skończyć. Zaszli go od tylu i złapali za szyję.
- Doigrałeś się… -szepnęła Amy.
Plaz wyciągnął klucz z literą “G”, a następnie pobili go i położyli nieprzytomnego na ławie.
Brama od magazynu otworzyła się, a przez nią przeszła nasza dwójka. W środku było ciemno, więc wyciągnęli latarki.
- Tam ktoś jest. -powiedział cicho chłopak.
- Widzę… Czekaj, on ma ten różowy pokeball, w którym jest Natu.
Dziewczyna podeszła, a gdy zauważyła, że Galaktyczny śpi, to wiedziała, że ukradnięcie Natu będzie bułką z masłem. Zwinnym ruchem wyciągnęła kulę z Pokemonem, a następnie zastąpili ją zwykłym Greatballem, wyszli i zamknęli cicho bramę.

Następnego dnia, byli już w bazie Zespołu Supervic, czyli tego, dla którego naprawdę pracowali. Znajome drzwi z blaszką, na której jest nazwisko szefa - Tkefrepekop, zostały otworzone. Usiedli na fotelach, a Plaz na biurko położył charakterystyczny różowy Pokeball.
- Wspaniale -rzekł szef. - A teraz agencie 41, ten Natu należy do ciebie.
- CO? I ja się tyle męczyłam, by ten bachor dostał genetycznie modyfikowanego Natu?!
- Świetnie! -powiedział Plaz. - Uwielbiam tego poka!
- Skoro misję E33 mamy za sobą, to na biurku macie dokumenty z następną. Zaczynacie od jutra.
--------------------------------------
Według mojego zamysłu każdy rozdział będzie opowiadał inną kradzież lub zbrodnię, a w między czasie dojdzie wątek główny.

4 8 15 16 23 42
7.01.2014, 22:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.01.2014 21:09 przez Chaqui.)
Post: #11
RE: Główny bohater będzie kraść pokemony :O
Porzucam, bo całkowicie nie mam ochoty i weny na pisanie tego ;C jak dojdą moderatory, to zamkniecie, czy cuś.

Wedle życzenia. Czynię swoją powinność.
~Chaq

4 8 15 16 23 42
Wątek zamknięty 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości