Facebook Twitter
Kalendarium

Gry Sword i Shield
Polska premiera: 15.11.2019 (za 1 dni)

Sword i Shield promo



Curse of dreams and reality
19.06.2013, 22:39,
#1
Curse of dreams and reality
Pozdro. Przemogłam się :/ Niech Wam będzie. Ostrzegam:
- dużo spamu o jedzeniu
- dużo przemyśleń
- mało akcji
- nie będzie ratowania świata
- wymęczające opisy
- o bohaterce nie wiemy praktycznie nic i długo nic nie będziemy wiedzieć.

Nazwę wzięłam od pierwszego spella Yukari w PCB. Zalinkowałabym, ale net mi zwalnia jak porąbany i w ogóle nie ogarniam.

Czytacie na własny koszt - nie odpowiadam za to, co się stanie, gdy przeczytacie ten wymysł.


Rozdział I – Luksusowe statki nie są dla mnie

Na wschodzie zza horyzontu ukazywało się słońce, a niebo szarzało, by w końcu stać się błękitne. Gdzieniegdzie przecinały je purpurowe chmury. Ziewnęłam i przeciągnęłam się, a jako bonus zorientowałam się, że leżę na leżaku, na którym położyłam się kilka godzin wcześniej , kiedy noc była jeszcze młoda, a gwiazdy wesoło tańczyły po granatowym niebie. Podciągnęłam się, aby ogarnąć cokolwiek. Delikatny wiatr zmieniał swój kierunek w związku ze wschodem słońca. Było trochę chłodno, więc przeszył mnie dreszczyk. Po chwili doszło do mnie, że przecież ktoś mógł mi coś ukraść. Spojrzałam po kieszeniach, ale jedyna rzecz, jakiej potrzebowałam, czyli klucz do pokoju, miałam w tej samej kieszeni, w której był, gdy się tu kładłam. Na moich kolanach spał Glaceon – mój ukochany pokemon, zwinięty w kłębek. Uśmiechnęłam się i chciałam go pogłaskać, lecz gdy tylko zbliżyłam rękę otworzył oczy i rozejrzał się nieufnie. Gdy zobaczył, że to tylko ja westchnął i podniósł się. Zeskoczył na ziemię, a raczej na pokład, wyciągnął się i spojrzał na mnie ponaglająco.
- Gla - „powiedział”.
Ok, rozumiem aluzję koleżko, ale ludzie nie znają się na Twoim języku.
Podniosłam się z leżaka, wiedząc jednak co ma na myśli mój jedyny jak dotąd pokemon. Dzień się dobrze nie zaczął, było jeszcze kilka godzin na spanie w łóżku. Nim ruszyłam za nim, spojrzałam jeszcze w stronę oddalającej się północy. Wszelkie punkty, które kojarzyłam z okolic, w których mieszkam, były dawno za statkiem, którym płynęliśmy. Westchnęłam i wyjęłam z kieszeni kluczyk z breloczkiem, na którym wypisany był numer pokoju. Założyłam kółeczko (czy jakkolwiek inaczej się to nazywało) łączące kluczyk z breloczkiem na palec i zaczęłam sobie nim kręcić.
Gdy w końcu dotarliśmy, miałam siłę jedynie na szybki prysznic i przebranie się w piżamkę. Nawet suszyć włosów mi się nie chciało. Choć to i tak było dużo. Po prostu po tych czynnościach walnęłam się na łóżko i przykryłam kołdrą. A potem przypomniało mi się, że byłam tak niezorganizowana, że nie zamknęłam drzwi, więc musiałam wstać i przekręcić klucz. Potem już naprawdę nic mi się nie chciało, ale przynajmniej wracałam do ciepłej kołdry. No dobrze. Cieplejszej niż zanim się w niej położyłam. Chwilę po moim wciśnięciu się pod nią, na łóżko wskoczył Glaceon i ułożył się podobnie jak wcześniej na leżaku.
- Dobranoc – powiedziałam do niego, ziewając.
Zgasiłam lampkę i po chwili już spałam, dziękując Arceusowi za to rzadkie wydarzenie w moim wypadku.
Gdy się obudziłam, było gdzieś koło ósmej. Czyli przespałam jakieś cztery godziny. Przeciągnęłam się i przetarłam oczy. Jak zwykle śniło mi się coś głupiego. Tym razem był to sen o tym, że byłam super bohaterem i ratowałam Swinuby. Na pewno jakaś trauma. Chciałam obudzić Glaceona, ale nie było takiej potrzeby, gdyż leżał sobie na plecach i oddychając zamrażał powietrze, tworząc coś w rodzaju lodowego oddechu. Gdyby potrenować mógł się stać atakiem Lodowego Wiatru, którego Glaceon jeszcze nie znał, a nie było ku temu okazji. Nie przejmowałam się tym na razie. Ważniejszą rzeczą było dla mnie ubranie się i zjedzenie czegoś sensownego, gdyż wczorajszą kolacją były chipsy i mleko czekoladowe, kupione w barze na statku, gdyż zaczytałam się w losowej książce z biblioteki (ten statek był dla niesamowicie bogatych ludzi... Niestety) i ominęłam kolację.
Gdy Glaceon zauważył, że wstałam, zeskoczył z łóżka i wyciągnął się. Spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym coś typu „Pospiesz się”. Oczywiście miał rację, gdyż nie dość, że jakieś piętnaście po ósmej było przewidziane śniadanie, to po dziewiątej statek zatrzymywał się w Twinleaf, mieście, które było moim pośrednim celem.
Narzuciłam na siebie coś sensownego, jak na pierwszy oficjalny dzień podróży w celu zdobycia pucharu Wielkiego Festiwalu (właściwie to poza tym, co miałam na sobie wczoraj miałam tylko jeden zestaw ubrań), a gdy byłam już gotowa, spakowałam wszystko co wzięłam, aby już tu nie wracać. Razem z Glaceonem opuściliśmy pokój w jak najlepszym stanie się dało, a potem odniosłam klucz do holu, a może nie holu. Nie wiem jak nazywał się główny pokład statku z miłą panią przy biurku, życzącą wszystkim miłego dnia, miłej podróży, czy dobrej nocy, ale w każdym razie podziękowała mi, życzyła miłej podróży i miłego dnia.
Zjadłam na śniadanie coś bardzo sensownego, tak jak zamierzałam. Bardzo sensowną sałatkę z pomidorami i kubek zielonej herbaty. Glaceon zjadł karmę i trochę poffinek, które zrobiłam poprzedniego dnia.
Po śniadaniu poszliśmy na pokład widokowy, by zobaczyć miejsce, do którego zmierzamy. Rzeczywiście, port w Twinleaf rósł coraz bardziej. Na pierwszy rzut oka można było powiedzieć, że jest to dosyć duże miasto, ale tylko port tak wyglądał, innymi słowy odznaczał się wysokimi budowlami. Jednakże im głębiej w ląd, tym bardziej Twinleaf stawało się bardziej podobne do wsi. Miasteczko idealne, by rozpocząć swą podróż. Cały czas o tym myślałam, byłam strasznie szczęśliwa, że w końcu mogę zdobyć te wstążki i w ogóle wszystko. Na zewnątrz wyglądałam jak normalne dziewczę, ale w środku tryskałam radością. Aby nie ukazywać swojej radości jak jakiś debil, oparłam się jedynie o barierkę z uśmiechem.
- Jej, jak się cieszę, że w końcu mogę podróżować. Strasznie się cieszę- wyprodukowałam się w pięć sekund i spojrzałam na Glaceona.
Oparł się łapkami o barierkę, by więcej widzieć, a potem odwzajemnił moje spojrzenie.
- Glaaaa – odpowiedział tonem mogącym wyrażać „Pożyjemy, zobaczymy”.
Jejku jej, jak trudno było zrozumieć mowę pokemonów. Ciekawe, czy są jacyś tego tłumacze. Przydałby mi się, gdyż nie zawsze dobrze rozumiałam się z Glaceonem, ale i tak zdecydowałam, że go nie opuszczę, bo on nigdy nie opuścił mnie.
Jeśli chodziło o nasze relacje potrafiły być zawiłe, ale nigdy się specjalnie nie nienawidziliśmy. Właściwie trudno to było tak nazwać. Po prostu Glaceon był chłodny. I możliwe, że był też realistą. No i właśnie o to mi chodziło, praktycznie nic nie wiedziałam, poza tym, że z własnej nieprzymuszonej woli (co dla mnie było pozytywnym aspektem) chciał ze mną zostać. Myślę, że czyniło mnie to bardziej szczęśliwszą.
Na pokładzie widokowym zostałam póki nie wpłynęliśmy do portu w Twinleaf. Zbiegłam po schodach, by jak najszybciej dotrzeć na suchy ląd, na którym nie byłam od wczorajszego wieczora. Inni pasażerowie widocznie też próbowali, bo nie byłam pierwszą osobą stojącą w miejscu, w którym wsiadałam. Statek obfitował w małe (obrzydliwie bogate) dzieci, które były zainteresowane, na nieszczęście, moim Glaceonem. Cóż, był niezwykły, nawet jak na inne Glaceony, gdyż miał trochę jaśniejszą barwę. Takie pokemony nazywało się „shiny” lub „błyszczące”, co znaczyło w sumie to samo. Wszystkie dzieciaki dotykały go swoimi paluszkami, więc, by mu ulżyć, wzięłam go na ręce, co było nie lada wyzwaniem, gdyż mało to on nie ważył. Ale miałam już do tego małą wprawę, więc pozwoliłam, by usadowił mi się na ramieniu. Miałam nadzieję, że nie przysporzę sobie tym wady kręgosłupa. W sumie miałam go już tyle razy na ramieniu, że albo ją mam, albo Glaceon nie sprawiał mojemu kręgosłupowi problemu.
Nim ostatecznie opuściliśmy statek, minęło jeszcze z 20 minut, a miła pani z recepcji pożegnała mnie i życzyła miłego dnia. Boże, jak ona musiała nienawidzić tej swojej pracy. Ja bym zwariowała po pierwszym dniu. Zastanawiałam się, jak bardzo uwielbiała ze sztucznym uśmiechem mówić każdemu to samo, ale od razu potem zauważyłam, że powinnam się spieszyć, kiedy było chwilę po dziewiątej, a mało do pokonania nie było. Olałam więc sprawę biednej recepcjonistki ze statku. Glaceon zszedł ze mnie, abyśmy mogli biec. Wyjęłam z kieszeni torby karteczkę, która pokazywała jak dotrzeć do wypożyczalni rowerowej, działającej zarówno w Twinelaf jak i Sandgem. Gdy do niej dotarłam, ujrzałam niewielki niebieski budynek z czerwono-białymi markizami i wielkim logiem „Rowerem przez Sinnoh”, wpadłam jak burza do środka, zapłaciłam kolesiowi przy kasie, widocznie zaspanemu, za jazdę do Sandgem i od razu wybiegłam ze sklepu. Wskoczyłam na pomarańczowy rower z koszykiem, w którym jakimś cudem zmieścił się Glaceon, a potem wyjechałam z terenu wypożyczalni.
Mimo iż organizacja czasu była moją dobrą stroną, nie powinnam przesadzać z różnicami pomiędzy przypłynięciem statku a godziną, od której zależał mój iście piekielny plan. W sumie plan ten był zupełnie porąbany. W sumie nie zależało mi na dokładnym czasie. Ale im szybciej, tym lepiej.
Pędziłam jak szalona, tak, że Glaceon schował się w koszyku tak, aby nic z niego nie wystawało. Tylko czasem wystawiał głowę znad koszyka, by zobaczyć, czy nadal jedziemy w dobrym kierunku (albo nie; w sumie skąd miał wiedzieć, skoro tak jak ja był tu pierwszy raz w życiu?). I z takim jakże pozytywnym nastawieniem i prędkością jakichś 50 kilometrów na godzinę popędziłam w kierunku Sandgem, by zaczęła się moja przygoda. Czy coś takiego powinno się powiedzieć na początek podróży. Aby brzmiało bardziej jak bym była super-hiper-uber-silną jednostką od urodzenia i w ogóle „Jestem super trener, czy coś”?

Enjoy

PS. Czemu mi akapitów nie pokazuje na podglądzie, a są? xD

Schowam się w worku ;_;

Łapcie fc - 2595-1356-7933
kiedyś na pewno was wszystkich dodam
zabawa cały czas
[Obrazek: b2JMyc7.png]

 Cherish Balle podarowali: Drow, KleszczRex, Axel, Sarameda Hakte, Wooyar, Mico, Natx, Konus


Wiadomości w tym wątku
Curse of dreams and reality - przez Iryś - 19.06.2013, 22:39
RE: Curse of dreams and reality - przez Drowker - 19.06.2013, 23:00
RE: Curse of dreams and reality - przez Axel - 19.06.2013, 23:05
RE: Curse of dreams and reality - przez Alberto - 20.06.2013, 8:57
RE: Curse of dreams and reality - przez Iryś - 20.06.2013, 17:31
RE: Curse of dreams and reality - przez Cyris - 20.06.2013, 18:19
RE: Curse of dreams and reality - przez Iryś - 7.07.2013, 2:01
RE: Curse of dreams and reality - przez Axel - 14.07.2013, 22:25
RE: Curse of dreams and reality - przez Iryś - 29.07.2013, 23:09
RE: Curse of dreams and reality - przez Cyris - 30.07.2013, 10:42
RE: Curse of dreams and reality - przez Iryś - 14.08.2013, 22:11
RE: Curse of dreams and reality - przez Chaqui - 16.08.2013, 11:13

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości