Facebook
Reklama Let's GO Pikachu i Eevee



Wątek zamknięty 
Zaginiony Towarzysz
25.05.2013, 16:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 1.06.2013 23:22 przez nanana.)
Post: #1
Zaginiony Towarzysz
1



Nastał piękny, wiosenny poranek. Wszelkie zwierzęta latające pobudziły się do życia, a ciepły wiatr wprowadzał w taneczny ruch na nowo narodzone, zielone liście. Trawa pokryta była pokaźnymi kroplami rosy, które w blasku słońca wyglądały jak bąbelki mieniące się wszystkimi kolorami tęczy.
Mimo tego na ulicach, ścieżkach czy w sklepach nie było jeszcze śladu ludzkiego istnienia. Właśnie w takie dni nabiera się nowych sił do dalszego odkrywania i poznawania świata.
***
Około ósmej nad ranem zadzwonił budzik. Czarnowłosy chłopak machał ręką na oślep w celu jego wyłączenia lecz jak każdego dnia, nie mógł go znaleźć.
- Cholera, codziennie to samo! - krzyknął poirytowany młodzieniec z trudem zwlekając się z dużego łóżka.
Po kolejnej nieprzespanej nocy wstał i zdał sobie sprawę, że wciąż robi to samo. Przecież zmiany są potrzebne, a jednak wbrew pozorom nigdy nie miał czasu na ich realizację. Każdego poranka wchodząc do łazienki spoglądał w lustro rozmyślając o tym, co by było gdyby. Tym razem czuł, że już niedługo zdarzy się coś, co odmieni jego jakby nie patrzeć - bardzo nudne i monotonne życie.
Kiedy wyszedł z domu skierował się w stronę niewielkiego budynku położonego sto stóp od jego mieszkania. Tak naprawdę nieduża budowla była jedynie wejściem do ogromnego wieżowca, zbudowanego ze szkła, które połyskiwało w blasku majowego słońca.
- Witaj Ingo! - wrzasnął wysoki recepcjonista z uśmiechem na twarzy - jak leci?
- Czołem Zager, tak jak zawsze - odpowiedział bez emocji chłopiec - jest profesor?
- Niedawno przyszedłem, więc nie mam pojęcia - odparł mężczyzna - idź i sprawdź - dodał po chwili.
- Trzymaj się! - krzyknął pożegnalnie Ingo.
- Jak zawsze - odrzekł spokojnie mężczyzna.
Po chwili chłopak był już w szklanej windzie, która kierowała się na samą górę drapacza chmur. Na szóstym piętrze, do windy wszedł mężczyzna ubrany na czarno. Ingo przyjrzał mu się bardzo dokładnie po czym stwierdził, że nigdy nie widział stojącego obok człowieka.
Gdy szklany dźwig dotarł na dziewiąte piętro, Ingo wysiadł, po czym poszedł wzdłuż szerokiego korytarza. Docierając na lewe skrzydło wszedł do pokoju. Pomieszczenie było bardzo jasne i przestronne, a widok z okna tak piękny, że ilekroć chłopiec bywał w tym miejscu (a było bardzo wiele okazji) nieprzytomnie spoglądał na malutkie z perspektywy ogromnego wieżowca budynki, a także ludzi, którzy wyglądali jak mrówki biegające po ulicach.
- Ingo! - chłopiec usłyszał donośny głos zza pleców.
Kiedy się odwrócił, ujrzał wysokiego, postawnego mężczyznę około pięćdziesięciu lat. Miał na sobie biały fartuch typowy dla kucharza bądź lekarza. W rzeczywistości był profesorem, badającym różne czynniki życia istot zwanych Pokemonami.
- Dlaczego tak późno? - zapytał zniecierpliwiony mężczyzna - czekałem na ciebie.
- Przepraszam, wstałem dziś lewą nogą - odparł chłopak, po czym ziewnął.
- To wcale cię nie tłumaczy - kłócił się profesor nie dając dojść do słowa zaspanemu młodzieńcowi - kończysz dziś szesnaście lat, dlatego tym razem ci się upiecze - dodał po chwili mężczyzna.
- Pamiętał profesor! - krzyknął uradowany młodzieniec, który słysząc tę myśl począł się zastanawiać nad niespodzianką przygotowaną specjalnie dla niego.
- Mam coś dla ciebie - powiedział ze spokojem profesor.
W tym momencie Ingo podskoczył do góry i zaczął pytać o niewiadomy prezent. Mężczyzna był jednak nie ugięty, a jego zachowanie tak samo spokojne jak na samym początku. W przeciągu kilku minut usiedli i poczęli rozmawiać na tematy, które zdążyli opanować do perfekcji.
Niespodziewanie do pokoju wszedł mężczyzna w średnim wieku. Miał bardzo poważną minę. Ingo od razu go rozpoznał lecz nie wiedział co ma powiedzieć gdyż po prostu nie znał go osobiście.
- Witam Spencer - powiedział mężczyzna, który przez chwilę wpatrywał się w młodzieńca - mam bardzo pilne wieści z Hoenn.
- Już idę. - odparł profesor natychmiast wstając ze skórzanego fotela - poczekaj tu chwilę - dodał mężczyzna kierując słowa w stronę Ingo.
Dorośli przeszli do małego pokoju obok po czym rozpoczęli dyskusję na nieznany chłopcu temat. Był zdezorientowany. Chciał uchwycić choć kawałek rozmowy, jednak nie udało mu się. Mężczyzna w mgnieniu oka skończył mówić, a następnie wyszedł z pomieszczenia. Profesor został sam ale tylko przez chwilę, ponieważ podejrzliwy Ingo wszedł do małego pokoiku.
- Kto to był i po co tutaj przyszedł panie profesorze? - zapytał coraz bardziej ciekawy chłopiec.
Jednak mężczyzna nie odpowiedział. Po chwili ciszy wrócili do głównego pomieszczenia.
- Mam dla ciebie zadanie - rzekł Spencer.
- No w końcu! - krzyknął uradowany chłopak - co tym razem? Jakiś kamyczek? Doprowadzenie Pokemona do laboratorium? - dopytywał Ingo.
- Nie, tym razem coś większego. Skończyłeś szesnaście lat, a oto i twój prezent. - powiedział mężczyzna przekazując kopertę młodzieńcowi.
Ingo otworzył ją, po czym ze zdumieniem wyjął lśniący bilet. Ujrzał widniejący na nim napis: "Petalburg City Ticket".
- Ale co to oznacza? - zapytał chłopiec nie wierząc własnym oczom.
- Dawno temu, kiedy byłem trenerem pokemonów, zgubiłem się w jednym z lasów w Hoenn. Właśnie tam zaginął mój największy towarzysz i przyjaciel.
- Kto nim był? - zadał kolejne pytanie. W końcu zrozumiał o co chodzi. - Czy mam go odnaleźć?
- Tak. Sam wiele razy próbowałem to uczynić, ale nigdy mi się nie udało. Wierzę, że ty podołasz temu zadaniu. Mam nadzieję, że się zgodzisz - powiedział profesor ze smutkiem w głosie.
- Oczywiście, że tak! - krzyknął Ingo wybiegając z pokoju - do zobaczenia! - dołożył chłopiec po czym piorunująco szybko wbiegł do szklanej windy.
***
Nazajutrz Ingo był już gotowy do podróży. Czekał na lotnisku ze swoimi bagażami. Dzień był bardzo wietrzny i pochmurny. Wokół chłopca stało wiele maszyn gotowych do odlotu. Przy jednej z nich zauważył Spencera.
- Dzień dobry! - krzyknął wesoło chłopak po czym usłyszał informację o swoim locie. Niestety musiał niezwłocznie wsiąść do samolotu.
- Słuchaj uważnie - powiedział drżącym głosem profesor.
W tym momencie mężczyzna przekazał mu Pokeball i kazał schować bardzo dobrze. Ryk silników był już bardzo donośny, dlatego musieli mówić głośno i dokładnie.
- Znacie się już bardzo dobrze - rzekł Spencer.
Niestety było za późno na dalsze rozmowy. Profesor wręczył Ingo kartkę z instrukcją dotyczącą poruszania się po Hoenn,a także listę zawierającą wszystkie informacje na temat hoteli i zaginionego Pokemona.
Młodzieniec wsiadł do samolotu, który wystartował w stronę Petalburga w mgnieniu oka...



#U mnie deszczowo, więc postanowiłem coś wyskrobać Big Grin

Zapraszam:
Zaginiony Towarzysz
 Cherish Balle podarowali: KleszczRex, Cyris, Dodoo, Saorii, Konus, Chaqui
Wątek zamknięty 


Wiadomości w tym wątku
Zaginiony Towarzysz - nanana - 25.05.2013 16:35
RE: Zaginiony Towarzysz - Cyris - 25.05.2013, 21:24
RE: Zaginiony Towarzysz - Saorii - 25.05.2013, 21:58
RE: Zaginiony Towarzysz - nanana - 25.05.2013, 22:50
RE: Zaginiony Towarzysz - KleszczRex - 26.05.2013, 21:35
RE: Zaginiony Towarzysz - Chaqui - 28.05.2013, 15:52
RE: Zaginiony Towarzysz - nanana - 1.06.2013, 17:03
RE: Zaginiony Towarzysz - Cyris - 1.06.2013, 19:09
RE: Zaginiony Towarzysz - nanana - 1.06.2013, 23:21
RE: Zaginiony Towarzysz - Chaqui - 2.06.2013, 12:42
RE: Zaginiony Towarzysz - Chaqui - 10.06.2013, 12:21

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości