Wystąpiły następujące problemy:
Warning [2] file_put_contents(): Only 0 of 24765 bytes written, possibly out of free disk space - Line: 6648 - File: inc/functions.php PHP 7.3.9 (Linux)
File Line Function
[PHP]   errorHandler->error
/inc/functions.php 6648 file_put_contents
/inc/init.php 175 rebuild_settings
/global.php 20 require_once
/showthread.php 28 require_once





Facebook Twitter
Kalendarium

Gry Sword i Shield
Polska premiera: 15.11.2019 (za WYDANO! dni)

Sword i Shield promo



O kolesiu, który nie miał lekko
13.03.2013, 14:26, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2013, 15:48 przez NIK.)
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Niklas przemierzał spowity nocą, pogrążony we śnie las. Spoglądał na rozgwieżdżone niebo, na którym królowała błyszcząca srebrzyście tarcza księżyca i jego nowy, stary przyjaciel - Pidgeotto. Chłopiec podziwiał swego kompana, który latał swobodnie po nocnym niebie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu, na twarzy Niklasa gościł uśmiech. Młodzieniec w końcu mógł cieszyć się życiem. Odzyskał swego najlepszego przyjaciela, który ewoluował, zemścił się na Gripie za wszystkie upokorzenia i co najważniejsze, w końcu opuszczał znienawidzone przez siebie miasto.
- Jak się czujesz? - Zapytał lądującego na pobliskiej gałęzi Pidgeotto. Pokemon wydał radosny dźwięk i zamachał skrzydłami, dając do zrozumienia, że jest w świetnej formie. "Przynajmniej z nim wszystko w porządku", powiedział w myślach Niklas. Reszta jego pokemonów była w dużo gorszym stanie. Chłopiec posiadał dużą wiedzę o leczniczych ziołach, więc szybko opatrzył swoje pokemony. Jednak nadal był pełen obaw. Mankey był skrajnie wyczerpany i jeszcze nie odzyskał przytomności, a Growlithe... Zapewne już do końca życia będzie podziwiał świat tylko jednym okiem. Ognisty pies był typem wojownika, rana nie zrobiła na nim większego wrażenia. Traktował ją chyba jako oznakę jego odwagi i waleczności. Gdy tylko Niklas wypuścił go z PokeBalla, Growlith zaatakował Pidgeotto ponieważ nigdy jeszcze z nim nie walczył. Niklas przywołał go do PokeBalla, zanim bójka rozpoczęła się na dobre. - Jutro dojdziemy na skraj Wielkiego Lasu. - Powiedział Niklas do swego pokemona. - Nie wiem nawet, co czeka nas potem... - Dodał wpadając w zamyślenie.
- Nie ładnie odchodzić bez pożegnania. - Chłopiec podskoczył ze strachu, słysząc czyjś głos w ciemnym, gęstym lesie. Nie spodziewał się, że kogoś tu spotka.
- Ahh to ty Dann... - Odparł Niklas, odwracając się w stronę swego znajomego, który opierał się plecami o konar potężnego dębu. - Co tutaj robisz? - Zapytał nie rozumiejąc, dlaczego Daan miałby się tu pojawić.
- Mówiłem, że cię znajdę gdy będziesz mi potrzebny, więc jestem. - Odparł mężczyzna, nie zmieniając swej pozycji.
- Wybacz, ale będziesz sobie musiał radzić beze mnie, opuszczam te przeklęte miasto. - Odpowiedział Niklas.
- Jest jeden mały problem. - Spokojnie powiedział Dann.
- O co chodzi? - Zapytał chłopiec niepewnie.
- Twoja ostatnia pomyłka wiele mnie kosztowała. Musisz pomóc mi odrobić straty. - Powiedział chłodno mężczyzna.
- Wybacz - Odparł Niklas. - już nie zmienię swojej decyzji. Uciekam i już nigdy tu nie wrócę. - Dann westchnął.
- Spodziewałem się takiej odpowiedzi. - Rzekł spokojnie, po czym poderwał się z miejsca i wrzasnął: - Hipnoza!! - Z wyrzuconej przez niego czerwono-białej kuli wyłonił kulisty duch, otoczony purpurowym dymem. Gustly od razu zaatakował Niklasa powalając go na ziemie, wylądował na niej również Pidgeotto, który rzucił się na przeciwnika, chcąc ratować swego trenera. Chłopiec i jego pokemon wili się z bólu. - Dlaczego zmuszasz mnie do takich posunięć? - Zapytał Dann. - Wystarczyło się zgodzić i uniknęli byśmy tego. Teraz zgadzasz się na moją propozycję? - Zapytał pochylając się nad chłopcem. - Zgadzasz się!? - Powtórzył pytanie. Wtedy Gastly silniej zaatakował Pigeotto, który donośnie jęknął z bólu.
- Zgadzam się, zgadzam... - Krzyczał Niklas, chcąc zakończyć cierpienie swego pokemona.
- Nie można było tak od razu? - Zapytał sarkastycznie Dann. Gastly przerwał swój atak. Niklas od razu ukrył swego pokemona w jego PokeBallu, chcąc chronić go przed kolejnymi atakami.
- Ukartowałeś to!! - Wykrzykiwał rozwścieczony Niklas. - Powiedziałem Ci, że chcę odejść, więc ustawiłeś tamtą walkę. Chciałeś przegrać, żeby móc mnie zatrzymać. Wrobiłeś mnie!! - Wrzeszczał ze łzami w oczach.
- Może tak, może nie. - Odparł obojętnie Daan. - Jeśli już wszystko ustalone, to czekam na ciebie pod Basztą. - Po tych słowach mężczyzna zniknął w cieniu drzew. Jego Gastly zaczął śmiać się podle i złowieszczo, a po chwili również zniknął. Niklas wściekle uderzał pięściami w ziemię. Jego plany ponownie legły w gruzach...

Niklas udał się we wskazane miejsce, choć robił to bardzo niechętnie. Pomógł Daanowi w zarobieniu całkiem dużej sumy.
- Zadowolony? – Chłopiec z wyrzutem zapytał swego towarzysza.
- Oczywiście. – Odparł uradowany Daan przeliczając banknoty. – Jak tak dalej pujdzie... – Dodał po chwilwi- może za rok spłacisz swój dług.
- Jesteś podłą szumowiną. – Powiedział gniewnie Niklas.
- Podłą i biedną. – Powiedział Daan. – Ale to niedługo się zmieni. Dzieki Tobie. – Dodał rozczochrując włosy chłopca.
- Daj mi już spokój... – Odparł Niklas i pospiesznie oddalił się stamtąd, zostawiając Danna z jego pieniędzmi. Na powrót do domu dziecka było już zapóźno, więc Niklas musiał spędzić noc w towarzystwie zaznajomionej szajki małolatów. Rankiem razem z nimi wyruszył na łowy. Chodziło w tym o to, by ukraść jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Niklas pomagał rabować swym towarzyszom żywność ze straganów lub kosztowności i banknoty z torebek i kieszeni marynarek. Robił to niechętnie, nie sprawiało mu to przyjemnośći, był obojętny wobec tego co robił. Świat w żaden sposób nie był dla niego łaskawy, więc z czasem wyrzuty sumienia przestały go gnebić.
- Widzisz tamtą dziunie? – Zapytał jeden z jego towarzyszy. Wskazując na młodą kobietę w czerwonym płaszczu. – Zajumamy jej torebkę. – Niklas spojrzał na jasno brązową, skurzaną torebkę ze złotymi zdobieniami.
- Niech będzie. – Odparł od niechcenia.
- Ty ją zagadaj, a ja zwinę towar. – Zaproponował chłopak. Niklas bez słowa ruszył w kierunku kobiety, która stała na chodniku z pewnością czekając na kogoś. Chłopiec podszedł do niej i delikatnie pociągną za rękaw płaszcza.
- Przepraszam Panią... – Zaczął, jednka zamarł w bezruchu gdy kobieta się odwruciła. Nie mogł wydobyć z siebie ani słowa. Wtedy nadbiegł jego towarzysz i wyszarpnął kobiecie torebkę, wpadając przy tym na Niklasa.
- Niklas! Niklas mam to. Spadamy!! – Jednak uciekinier z domu dziecka, nadal nie mógł się poruszyć i pustym wzrokiem wpatrywał się postac przed sobą. Jego kompan nie ryzykował i zwiał pozostawiając towarzysza w stanie osłupienia. Profesor Grabicka nie przejęła się utracaoną torebką, będąc w nie mniejszym szoku co Niklas również wpatrywała się w niego. Chłopiec otrząsną się, podniusł się z ziemi i zaczą uciekać.
- Niklas!! – Krzyczała za nim jego dawna nauczycielka. – Niklas zaczekaj! Musimy porozmawiać! – Nawoływania nie zatrzymały chłopca, który biegł co sił, nie oglądjac się za siebie. – Wiesz gdzie mnie szukać...! – Dodała Profesor Julia.
- Kto to był? – Dopytywał Niklasa jego kompan. – No mów kto był. – Ponaglał gdy nie uzyskał odpowiedzi.
- Nieważne. – Odparł rozgniewany Niklas.
- Bardzo ważne, rozpoznała Cię. – Kontynuował chłopak.
- Powiedziałem, że nie ważne. – Wrzasnął wychowanek Profesor Grabickiej.
- No dobra, już dobra daj na luz. – Odpowiedział rabuś.
- To odczep się ode mnie. – Powiedział nadal wzburzony Niklas. – I oddaj torebkę.
- Niby dlaczego? – Zapytał zdziwiony chłopoak.
- Bo nawaliłeś. Nie gadaj tylko oddawaj. – Zszokowany huligam oddał Niklasowi swą zdobycz o nic już nie pytając.

Chłopiec siedział na gałęzi drzewa, rosnącego tuż przy dużym, zielonym budynku.
- No nareszcie. - Powiedział sam do siebie i zeskoczył na ziemię. Swe kroki skierował w stronę młodej, wyraźnie rozkojarzonej kobiety, która kierowała się do swego zielonego domu. Stała przed drzwiami i w pęku kluczy szukała tego, który pasuje do wejściowych drzwi. Niklas podszedł do niej niepostrzeżenie.
- To chyba pani. - Powiedział stojąc za jej plecami. Profesor Grabicka podskoczyła jak oparzona. Z papierowej torby, którą trzymała wyleciało kilka soczystych pomidorów, które potoczyły się po ziemi.
- Miałam nadzieję, że jednak przyjdziesz. - Powiedziała z uśmiechem Pani Profesor, podnosząc z ziemi upadłe warzywa.
- Chciałem to oddać. - Powiedział Niklas prezentując zrabowaną przez jego kompana torebkę.
- Ach moja torebka! - Zawołała radośnie Profesor Julia. - Bardzo Ci dziękuję. - Dodała posyłając chłopcu promienny uśmiech.
- Nie ma za co Pani Profesor... - Odparł zakłopotany chłopiec.
- Może wejdziesz do środka? - Zapytała jego dawna nauczycielka, otwierając drzwi swego domu. Niklas niemal podskoczył z radości. To była najlepsza rzecz jaka mogła go spotkać. Właśnie na to liczył...

Wizyta u Pani Profesor sprawiła, że Niklas odzyskał radość życia. Zniknęły wszelkie troski i zmartwienia, chłopiec zaczął radośnie patrzeć na otaczający go świat. Cieszył się z ciepłego, pogodnego dnia. Uśmiechnął się słysząc świergot kilku Starly. Serdecznie pozdrowił idącego z naprzeciwka nauczyciela geografii, który bardzo zdziwił się tym zachowaniem. Profesor Julia przekonała go do powrotu do szkoły. Niklas musiał więc udać się do Domu Dziecka i oddać się w ręce Pani Kierownik. Jednak nawet myśl o kierowniczce domu dziecka, nie popsuła mu tego dnia. Nawet sprawa z Daanem przeszła na dalszy plan. Niklas nie musiał już martwić się o swoje pokemony. Profesor Gribacka zajęła się nimi i cała jego drużyna wróciła do pełni sił. Istniała nawet szansa na to, że zranione oko Growlithe się zagoi. Nic więc nie mogło popsuć tego cudownego dnia. Niklas przystanął nagle widząc pewną, młoda dziewczynę. Ona gdy tylko zobaczyła Niklasa, odwróciła się i przyśpieszyła chcąc czym prędzej się oddalić.
- Diana! Diana zaczekaj! - Krzyczał Niklas. Jednak dziewczyna udawała, że tego nie słyszy. Niklas dogonił ją. - Zaczekaj chciałe...
- Co chciałeś!? - Wrzasnęła Diana. - Znów mnie okraść!? - Dodała, po czym znów zaczęła się oddalać.
- Nie. - Odparł Niklas doganiając ją ponownie. - Chciałem Cię przeprosić... Proszę, tu są twoje pieniądze. - Dodał wyciągając z kieszeni kilka banknotów i monet. Diana gwałtownie odebrała mu swoją własność.
- Jak mogłeś!? - Pytała rozwścieczona. - Pomogłam ci. Miałam cię za przyjaciela a Ty...
- Wybacz... - Powiedział Niklas spuszczając wzrok na ziemię. - Nie miałem wyboru... Jak mogę się ci to wynagrodzić? - Zapytał przerywając chwilę ciszy, która nastała po jego słowach.
- Bierz torbę. - Powiedziała rozgniewana Diana. Niklas z radością wziął od niej torbę wypchaną książkami i odprowadził Dianę do jej domu. Po drodze Niklas opowiedział jej swoją nieprzyjemną historię. Diana po wysłuchaniu jej wybaczyła Niklasowi, jednak dalej była na niego zła.
- Powinieneś mi o tym powiedzieć! - Złościła się. - Przyjaciele są od tego by sobie pomagać. Na tego Daana też znajdę sposób. Mój tata jest policjantem. - Dodała już spokojniej.
- Bardzo ci dziękuję, ale to nie jest takie proste... - Odpowiedział Niklas.
- Zobaczysz niedługo ten gość da ci spokój. Do zobaczenia w szkole. - Powiedziała Diana i przeszła przez furtkę prowadzącą do jej domu. Niklas odetchnął głęboko. Teraz musiał udać się do Domu Dziecka...

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Dragonite~, Cyris
13.03.2013, 16:58, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.03.2013, 17:00 przez Dragonite~.)
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Przypadł mi zaszczyt pierwszego komentarza nowej części, więc wypiszę jakie błędy wyłapałem.
Cytat:Mam nadzije, że Niklas przemierzał spowity nocą, pogrążony we śnie las.
Nie zrozumiałem sensu tego zdania.
Cytat: Jak tak dalej pujdzie...
Błąd ortograficzny.
Cytat:- Powiedziałem, że nie ważne. – Wrzasnął wychowanek Profesor Grabickiej.
Nieważne powinno być razem. W sumie można by napisać to w jednym zdaniu: "- Powiedziałem, że nieważne – wrzasnął wychowanek Profesor Grabickiej." Jeżeli po wypowiedzi nie stawiasz kropki, możesz po myślniku pisać z małej liter np. "Do zobaczenia w szkole - powiedziała Diana."
Cytat:Zszokowany huligam
Literówka.
Cytat:Dzieki Tobie.
Zabrakło haczyka. Nie jestem pewien, czy "Tobie" powinno być z dużej litery.

Co do treści, to zabrakło mi kilku zdań opisujących uczucia Niklasa, uwielbiam twoje opisy przeżyć wewnętrznych. Ale akcja się rozkręca, wiemy już kto jest dobry, a kto nie.

,,Jedną sekundę zajęło ci sięgnięcie po pokeball. W czasie gdy nim rzucałeś kolejna sekunda minęła. Trzy sekundy upłynęły w czasie gdy [Pokemon] opuścił kulę i rozpoczął swój atak. Wystarczająca ilość czasu by sięgnąć po pokeballe (...) i kontratakować... przynajmniej dla mnie."- Mistrz Giovanni (Pokemon Special, Tom III, rozdz. 37, tłum. Wizard)
Odpisz
13.03.2013, 18:28,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Oj, ktoś już wypisał niektóre błędy... ale nie wszystkie Big Grin
Cytat:Growlith
Jeśli miała to być odmiana, to błędna.
Cytat:uniknęli byśmy
Razem.
Cytat:jasno brązową
Razem.
Cytat:skurzaną
Proszę, to boli.
Cytat:odwruciła
To też.
Cytat:podniusł
I to.
Cytat:mogę się ci to wynagrodzić
Coś za dużo.


Co do "Tobie"... moim zdaniem powinno być małą literą.
Początek dobry. Potem mam wrażenie, że zniknęła spora część tekstu, po wejściu do domu pani profesor. Niby wszystko potem jest opisane, ale czułam się, jakbym przypadkiem obróciła dwie kartki zamiast jednej. Ta końcówka... trochę za słodka, nie pasuje.

Błękit nieba zakrył się szarością.
A ja się cieszyłam.
Deszcz.
I stałam.
Pośród kropli.
Czystej radości.
Kilka cichych słów.
Utonęło.
W szumie ciszy.
Tak jak miało być.
Odpisz
14.03.2013, 0:30,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Tego "Mam nadzieję" na początku miało nie byćSmile Błędów niestety dużo, bo znowu piszę na telefonie Sad Ogólnie się chyba podobało co mnie bardzo cieszy :-)

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
7.04.2013, 16:34, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 7.04.2013, 20:28 przez NIK.)
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Tak, ten FF nie umarł Wink Miłego czytania Smile

Nie było jednak tak źle. Pani Kierownik po raz pierwszy okazała ludzkie uczucia i nie ukarała Niklasa. Chodź to ukrywała, była szczęśliwa, że chłopiec powrócił (Głównie dlatego, że po jego zniknięciu miała kłopoty z kuratorem i policją). W szkole też wiodło mu się nieźle. Grip o dziwo odpuścił Niklasowi, więc nikt z niego nie drwił i nie szydził. Pełnię szczęścia dopełniały spotkania z Profesor Grabicką i popołudniowe zabawy z jego pokemonami. Niklas właśnie zmierzał na swą ulubioną lekcję, którą była wiedza o pokemonach. Dziś na zajęcia zaproszono profesora Wyższej Szkoły Pokemonologi w Warszawie, który miał poprowadzić wykład o „Pokemonowej Historii Polski”.

- Siadajcie dzieci. – Zaczął niemłody mężczyzna, ubrany w szary garnitur, czarną koszulę i złotawy krawat. – Na pewno znacie dzieje naszego kraju. Z pewnością nie raz słyszeliście o Bolesławie Chrobrym, zaborach, powstaniach narodowych, I i II wojnie światowej, lecz czy znacie Pokemonową Historię naszego kraju? – Wykładowca potrafił zwrócić uwagę dzieci. W klasie zaległa cisza, ponieważ każdy z zaciekawieniem słuchał wykładu. Niklas był ogromnie podekscytowany, to było coś w sam raz dla niego. – Zaczęło się nieprzyjemnie. – Kontynuował profesor. – W średniowieczu ludzie uważali, że pokemony są niebezpieczne i złowrogie. Traktowano je jak wcielenie zła. Istnieli ludzie, którzy zajmowali się eksterminacją tych stworzeń, nazywano ich Wiedźminami. Wiedźmini posiadali niezwykłe zdolności, które pozwalały im zwyciężać pokemony w walce. Po jakimś czasie podzielono te magiczne istoty na trzy klasy: nieszkodliwe jak Rataty i Zigzagony, groźne takie jak: Persjan, lub Machok i niebezpieczne np. Arbok i Ursaring. O ile nieszkodliwe stworki mogły czuć się bezpiecznie to, te z ostatniej grupy, były bezwzględnie eksterminowane. Istoty groźne były tolerowane przez ludzi, jednak każdy w ich otoczeniu miał się na baczności. Z czasem zaczęto wykorzystywać pokemony do pracy. Wiele z nich świetnie spisywało się w kopalniach, czy przy wyrębie drzew. Od Wiedźminów popularniejsi stawali się Treserzy, którzy potrafili każdą istotę nauczyć posłuszeństwa. Często używali w tym celu przemocy, jednak lepsze to niż polowania... Przełom nastąpił w XV wieku. Wtedy pokemony stały się niezwykle popularne. Każda zamożna arystokratka musiała posiadać Ninetalesa, czy też Eevee. W dworach szlacheckich i magnackich pałacach nie mogło zabraknąć Ponit i Herdierów. W zamku królewskim, Chensy pełniły rolę służby a Mr.Mimey zabawiały króla i jego świtę. Większość ówczesnych rycerzy miała u swego boku Arcaniny lub Golemy. Właśnie wtedy powstała nasza późniejsza duma narodowa, czyli Szwadroniści. Byli to ludzie, którzy dosiadali majestatycznych Pidgeotów, początkowo ich zadaniem było roznoszenie paczek i listów, o ich późniejszych dokonaniach opowiem potem. W drugiej połowie XV wieku, odkryto jaką potężną siłą są pokemony. Zaczęto używać ich podczas wojen, zajazdów, jak i zwykłych sporów o miedzę. Cała Europa drżała przed polskimi Rapiderami. Jeźdźcami, którzy dosiadali wspaniałych Rapidashy. Ogniste rumaki, były specjalnie szkolone w tym celu. – Profesor przygotował też prezentację. Na rozwiniętym prześcieradle wyświetlano obrazy o tematyce, którą poruszał profesor. Niklas szeroko otworzył usta z zachwytu, gdy projektor wyświetlił oddział Rapiderów, mknących w bój na swych dzielnych rumakach. – W wieku XVI, – Kontynuował profesor – zainicjowano tak popularne dzisiaj walki pokemon. Wtedy wyglądało to inaczej, trenerzy zwani wówczas wojownikami, również walczyli ze sobą podczas bitwy. Częste były przypadki walk ludzi z pokemonami. Polacy szybko doszli w tej dziedzinie do perfekcji. Mieszkańcy Rzeczpospolitej, byli wielokrotnie nagradzani za sukcesy odniesione na królewskich i cesarskich turniejach. W naszym kraju najpopularniejsze były pokemony typu lot, głównie Pidgeye i Tailowy, oraz normal. Duża ilość rzek i jezior doprowadziła do popularyzacji pokemonów wodnych. Królowa Bona, sprowadziła do Polski nie tylko warzywa, ale także wiele gatunków trawiastych pokemonów. Gdy ich populacje się zwiększyły, Wojownicy chętnie z nich korzystali. Jednak każdy starał się posiadać pokemona ognistego, które wówczas były uważane za najlepsze ze wszystkich. Wtedy nie rozróżniano jeszcze typów, pokemonów. Dzielono je ze względu na miejsce występowania, lub cechy szczególne, nazywano je wtedy stworami. Istniały stwory leśne, górskie, czy też jeziorne.

W 1576 włoski naukowiec Giowani Poqmono, wynalazł pierwszy „PokeBall’, zwany wtedy „Szpichlem”. Była to metalowy sześcian, który miał mniej więcej metr wysokości. Gdy dodano do niego przegrody, możliwe było trzymanie w nim więcej niż jednego stworka. Wojownicy często nosili je na plecach, co było niezwykle uciążliwe, ponieważ również ciężar pokemonów był odczuwalny. Okrągła wersja PokeBalla pojawiła się dopiero w 1623 roku, była dużo cięższa niż dzisiejsze kule. Noszono je jako naszyjniki, lub przytwierdzone do skurzanych pasów. – Niklasowi, niezwykle spodobały się prezentowane przez profesora zdjęcia, niegdysiejszych PokeBalli. – Wiek XVII był prawdziwym przełomem. Wtedy zajęto się badaniem pokemonów, podzielono je na typy, których początkowo było 26, nadawano nazwy poszczególnym gatunkom i nazywano techniki, których używały. W tym wieku, nastąpił rozkwit popularności tych magicznych stworzeń w naszym kraju. Z Turcji, sprowadzano popularne tam istoty typu walka, w zamian za nasze doskonałe pokemony latające. Wraz z rozwojem przemysłu, w Polsce zaczęły się pojawiać pokemony typu elektrycznego, stalowego i trującego. Polscy naukowcy i profesorowie zaczęli zgłębiać tajniki tak zwanych stworów magicznych, czyli pokemonów typu psycho, ciemność i duch. Prawdziwym fenomenem, było pojawienie się w naszym kraju pierwszego pokemona smoka. Jeden z naszych najlepszych wojowników przywiózł z Rumunii, europejskiej ojczyzny smoków majestatycznego Dragonaira.
- Niestety, - Kontynuował profesor. - era rozkwitu nie trwała długo. Konserwatywna szlachta, doprowadziła do upadku Państwa Polskiego, które w konsekwencji zostało podzielone pomiędzy Rosję, Prusy i Austrię. Zaborcy nie byli dla nas łaskawi. Polakom zakazano posiadania więcej niż trzech pokemonów i mogły to być jedynie istoty z listy sporządzonej przez zaborców. – Niklasa ogarnęła złość, gdy usłyszał o zagrabieniu terytorium Polski. „Jak ci podli zaborcy, mogli tak postąpić!!”. Chłopiec słuchał uważnie wykładu, chłoną każde wypowiedziane przez profesora słowo. Wtedy zadzwonił dzwonek... – Jak ten czas szybko leci. Dziękuje bardzo, że mnie wysłuchaliście. Do zobaczenia na następnej lekcji. – Powiedział profesor. Niklas był niezadowolony. Chciał nadal słuchać tej opowieści, jego ciekawość nie została zaspokojona. Chłopiec szedł korytarzem pogrążając się w marzeniach. Wyobrażał sobie siebie, jako rycerza z jego Grolithem u boku, lub jako szwadronistę, mknącego po niebie na grzbiecie dojrzałego już Pigeotto. Młodzieniec zafascynował się pokemonowym średniowieczem. Jego sen na jawie, przerwał przeraźliwy krzyk jego rówieśników dobiegający z boiska. Niklas niezwłocznie się tam udał, by sprawdzić co się dzieje.

- Mo już! Oddawać swoje pokemonki! – Mówił oprych ubrany na czarno, na twarzy miał kominiarkę. W ręku trzymał worek, do którego zastraszone dzieci wrzucały PokeBalle. Jego dwaj kompani ubranie podobnie, robili to samo.
- Co wy robicie!! – Wrzeszczał Niklas. – Walcz... – Okrzyki Niklasa przerwał jeden z bandytów. Mężczyzna staną tuż obok chłopca.
- Hej krzykaczu. – Mówił zbir. – Wrzuć do worka swoje kulki, a nic Ci się nie stanie. – Niklas spojrzał na zapłakanych, przerażonych rówieśników. Ze spuszczoną głową, sięgną po swoje PokeBalle.
- Grzeczny chłopiec. – Powiedział bandyta z uśmiechem, wyciągając ręce po pokemony Niklasa.
- Twoje niedoczekanie! – Odkrzyknął młodzieniec i podrzucił trzymane w ręku czerwono-białe kule, krzycząc. – Wybieram was!! – Pokemonowi złodzieje osłupieli, widząc szczerzącego kły Growlita, gotującego się do boju Mankeya, zataczającego nad nimi kręgi Pidgeotto i robiącego groźne miny Caterpie. – Odbierzcie im worki!! – Wrzasnął Niklas.
- Trzeba było tego nie robić... – Odparł szef bandy. – Naprzód! – Wrzasnął, wyrzucając dwa PokeBalle, jego towarzysze uczynili to samo. Z wyrzuconych kul wyłoniły się: dwa duże pająki, brązowy robak ze szczypcami na głowie, czarno-czerwony pies z rogami na głowie, wielki ptak, z którym Niklas już się spotkał i pokemon kula. - Golem, Houndoom rozprawcie się z nimi! – Rozkazał herszt bandy. Pokemony Niklasa, były w nienajlepszej sytuacji. Przeciwnicy mieli przewagę liczebną, podopieczni wychowanka domu dziecka, musieli przejść do defensywy.
- Uważaj!- Wrzasnął Niklas do swego Mankeya. Stworek odparł atakującego Pinsira, jednak nie dostrzegł zmierzającego w jego stronę Fearowa. Wydawało się, że nic nie uchroni Mankeya przed ciosem olbrzymiego ptaka. Wtedy, nie wiadomo skąd pojawił się Pidove, który uderzył w Fearowa, ratując w ten sposób Mankeya.
- Chyba przyda ci się pomoc. – Powiedział ktoś, stając obok Niklas.
-Patryk!! – Zawołał Niklas. – Dobrze, że jesteś. Pokarzmy tym bandziorom, że popełnili duży błąd. Growlithe płomienny krąg! Pidgeotto powietrzne cięcie! – Polecił chłopiec swym pokemonom.
- Geodude Kamienny rzut! Zubat Super dźwięk! – Rozkazał Patryk swoim stworkom. – Pidove pomóż Mankeyowi! – Zawołał Patryk, widząc napierające na małpkę Ariadosy. Ptaszek strumieniem powietrza przeciął lepki nici, lecące w stronę poke małpy. Mankey wskoczył na jednego z rywali i zaczął okładać go pięściami.
- Caterpie atakuj siecią! – Zawołał Niklas. Robaczek wystrzelił strumień sieci, który oplótł nogi Pinsira. Do wielkiego chrząszcza, natychmiast dopadł Geodude i zadał mu kilka silnych ciosów. Zacięta walka toczyła się pomiędzy Growlihte i Houndoomem, oraz Pidgeotto i Golemem, który próbował strącić ptaka z pomocą kamiennych pocisków. – Growlithe unik i atak płomieniami! Mankey podwójne kopnięcie! – Pokrzykiwał Niklas. Chłopiec nie nadążał z wydawaniem komend. Stan bitwy, zaczął się obracać na korzyść zbirów. Zubat, potężnie trafiony przez Fearowa, upadł na ziemię i nie był w stanie się podnieść. Toczący się Golem, z impetem uderzył w Mankeya, raniąc go dotkliwie. Jeden z Ariadosów trafił trującym pociskiem Growlitha, któremu wcześniej udało się uzyskać przewagę, nad rogatym przeciwnikiem. Sytuację odmienił Pidgeotto, który za pomocą powietrznego cięcia, rozciął worek trzymany przez jednego z bandytów. Mankey wykonał salto, doskoczył do drugiego oprycha i wytrącił mu z ręki jego wór z łupami. Zrozpaczone dzieciaki, przyglądające wszystkiemu do tej pory, z okrzykami na ustach ruszyły na bandytów. Dzieci podnosiły leżące na ziemi PokeBalle i przyzywały do walki, znajdujące się w nich pokemony. Na szkolnym boisku zapanował chaos. Jednak ten nieład, był bardziej niekorzystny dla bandy zbirów, ponieważ dzieciaki uzyskały znaczną przewagę. Fearow, nie był w stanie wytrzymać serii elektrycznych ataków, którymi częstowały go Pachirisu i Magnemity. Niepokonany dotąd Golem, musiał ustąpić przed naporem wodnych ataków Birabeli i Ducklettów. Szef bandy wrzasnął wściekle, gdy Pidove Patryka wytrącił mu z ręki jego worek. Walkę zakończyły syreny i migoczące światła, które oznaczały przybycie policji.

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Cyris, Dodoo, Dragonite~
7.04.2013, 22:47, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 7.04.2013, 22:48 przez Cyris.)
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Cytat:nie mogło zabraknąć Ponit
Ta odmiana...
Cytat:Chensy pełniły rolę służby
Nie wiem co to za pokemony.
Cytat:skurzanych
Proszę...
Cytat:robak ze szczypcami na głowie, czarno-czerwony pies z rogami na głowie
Powtórzenie.



Wykład... średni. Zbyt szybki, ogólny. Właściwie cały rozdział taki. Streszczenie międzyrozdziałowej akcij, wykład i walka. Wyjątkowo krótkie.

Błękit nieba zakrył się szarością.
A ja się cieszyłam.
Deszcz.
I stałam.
Pośród kropli.
Czystej radości.
Kilka cichych słów.
Utonęło.
W szumie ciszy.
Tak jak miało być.
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
10.04.2013, 21:18, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.04.2013, 21:19 przez MasaHaru.)
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Bardzo mi się podobało, wreszcie jakiś pozytywny dzień z życia naszego bohatera i wszystko się układa.
Podobała mi się lekcja z historii pokemonów, co za przemyślany poziom wiekowy. A na końcu walka krótka i chaotyczna, ale inna nie może być w końcu każdy walczy o swoje pokemony nikt niema w tedy czasu na perfekcje tylko walczy z całych sił {poczułem się jak bym tam był}
Jestem tylko ciekaw kim te ci dranie mogą być, bo chyba nie ten Grip itp. bardziej obstawiam tych hazardzistów w walkach szczególnie że mają takie silne poki. Niech trafią za kraty ciołki.
Czekam na ciąg dalszy...
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
11.04.2013, 13:41,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Cytat:czy znacie Pokemonową Historię naszego kraju?
Jeżeli "Pokemonowa Historia" nie jest nazwą własną, to powinna być z małej.

Kocham twoje opowiadanie właśnie za to, że różni się od innych. Ta część to idealny przykład. Wykład interesujący, chociaż (z mojego punktu widzenia) historia pokemonów jest trochę niedopasowana do historii powszechnej (a jako tegoroczny maturzysta z historii rozszerzonej coś o tym wiem), ale w końcu nie musisz trzymać się żadnych reguł. Z niecierpliwością oczekuję dalszych losów Niklasa.

,,Jedną sekundę zajęło ci sięgnięcie po pokeball. W czasie gdy nim rzucałeś kolejna sekunda minęła. Trzy sekundy upłynęły w czasie gdy [Pokemon] opuścił kulę i rozpoczął swój atak. Wystarczająca ilość czasu by sięgnąć po pokeballe (...) i kontratakować... przynajmniej dla mnie."- Mistrz Giovanni (Pokemon Special, Tom III, rozdz. 37, tłum. Wizard)
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
11.04.2013, 19:24,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Bardzo dziękuję za te pozytywne komentarze Smile Nowy rozdział już powstaje, jednak ukarze się dopiero po zakończeniu eventu Bursztynowej Lig (awansowałem do finału :-)!!). Później chciałbym porządnie zająć moim FF, ale w tym roku matura, więc może być ciężko. (Dragonite ja piszę podstawę z histy Wink) Cieszę się, że wam się podoba, aż chce się pisać dalej :-).

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Dzeo24
20.04.2013, 21:53, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2013, 21:55 przez NIK.)
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Niklas przeżywał najlepsze chwile w swoim życiu, uznano go za bohatera. Przyjmował liczne pochwały i nagrody. Każdy odnosił się do niego z szacunkiem. Chłopiec wykorzystał okazywaną mu przychylność, by wcielić w życie kilka swych pomysłów. Pogromca bandytów, zażądał by profesor Julia wróciła do szkoły oraz domagał się, przyśpieszenia kursu, który pozwalał zdobyć licencję Narodowego Instytutu Pokemonów. Dyrektorka szkoły zgodziła się na wszystko. Gdyby nie Niklas, budżet szkoły znacznie by się skurczył. Pani Dyrektor, musiała by zapłacić odszkodowanie, za każdego pokemona, który zostałby zrabowany. Każda szkoła, która była otwarta na pokemony, dostawała specjalne dotacje. Jednak wiązało się to z przyjęciem specyficznych norm i przepisów. Niklas skorzystał z okazji i poprosił o zorganizowanie wycieczki dla jego klasy. Pani Dyrektor zgodziła się bez słowa sprzeciwu. Dzięki temu, Niklas zyskał jeszcze większą sympatię rówieśników. Uradowany chłopiec, wracał ze szkoły, gdzie spędził kolejny przyjemny dzień. Szedł ulicą, nucąc jedną ze śpiewanych w szkole piosenek. Nagle stanął jak wryty, zaczął oblewać go zimny pot, a serce waliło mu jak oszalałe. Chłopak dostrzegł Daana, który z pewnością czekał na kogoś. Niklas wziął głęboki oddech i ruszył przed siebie, nie chcąc wzbudzić podejrzeń.
- Hej! Zaczekaj! – Zawołał Daan, podchodząc do Niklasa.
- Tak? – Zapytał młodzieniec.
- Za trzy dni w Baszcie, odbędzie się turniej o tytuł Króla Baszty. Będą tam wszystkie szychy i najlepsi trenerzy, a to oznacza wielką kasę do zgarnięcia. – Opowiadał Daan z entuzjazmem. – Chyba nie muszę ci mówić, że jesteś tam mile widziany? – Zapytał mężczyzna z ironią w głosie.
- Nie musisz. – Odparł chłodno Niklas. – Za trzy dni…? – Spytał chłopiec.
- Tak jest, będę na ciebie czekał i lepiej żebyś się pojawił. – Zagroził Daan.
- Będę na pewno… – Odparł Niklas. – To będzie twój koniec… - Dodał na pożegnanie, gdy mężczyzna już się oddalił.

Rozpoczął się ważny okres w życiu Niklasa. Dzięki zasługom dla szkoły, nie musiał czekać do 16 urodzin i mógł zgłosić się do szkolenia, po którym otrzyma licencje Narodowego Instytutu Pokemonów. Potrzebna była zgoda Pani Kierownik, która wcześniej ani myślała się zgodzić, jednak pod naciskiem wdzięcznych Niklasowi policjantów i Dyrektorki szkoły, zgodziła się od razu. Aby uzyskać ową licencję, trzeba było uczęszczać na kurs i odbyć praktykę u kogoś, kto taką licencję posiadał. Zmuszanie pokemonów do pracy, było surowo zakazane. Jednak stworki, były bardzo pomocne w wielu pracach i czynnościach. Każdy kto chciał wykorzystywać pokemon w swym biznesie, musiał posiadać licencję NIP. Takich przedsiębiorstw było wiele, chociażby poczta, w której pracował Niklas. Oprócz tego istniały zakłady przemysłowe, elektrownia, port, w którym Machoki przenosiły ciężkie skrzynie, kilka drobnych sklepów i miejsce, o którym marzył każdy - Stajnia Erwana. Erwan zajmował się hodowlą niektórych gatunków pokemonów. Jego farma, cieszyła się tak wielką popularnością, ponieważ można tam było zobaczyć niespotykane na co dzień gatunki magicznych istot. Najliczniejszą grupę stanowiły silne i budzące respekt Taurosy, znajdowały się tam również Miltanki i Girafarigi. Jednak największy podziw budziły Ponyty i Rapidashe. Praca przy tych majestatycznych stworzeniach, była spełnieniem marzeń każdego młodocianego miłośnika pokemon. Niklas skakał z radości, gdy dowiedział się, że będzie mógł odbyć praktyki w stajni Erwana. Z niecierpliwością czekał na pierwszy dzień pracy. Gdy upragniona chwila nastąpiła, nie mógł uwierzyć, że to co widzi, jest prawdą. Z olbrzymim zapałem, wykonywał każde zlecone mu zadanie. Starał się robić wszystko jak najlepiej, by pozwolono mu pracować z najwspanialszymi pokemonami. Niestety, Niklas miał sporą konkurencję. Wielu nastolatków, wybrało stajnie Erwana na miejsce praktyk. Większość z nich, była starsza od Niklasa, więc to im zlecano opiekę nad najcenniejszymi pokemonami. Wśród pracujących tam uczniów, znaleźli się kamraci Gripa. Przywódca bandy, był zbyt zadufany w sobie, by odbywać swe praktyki w takim miejscu. Odbywał je w domu, gdzie lenił się całymi dniami, ponieważ jego ojciec posiadał licencję NIP. Praca na farmie nie była lekka, wiele czynności wymagało tężyzny fizycznej. Niklas przez swoje wątłe ramiona i szczupłą posturę, zawsze był uważany za słabeusza. Noszenie wiader z wodą i przenoszenie ciężkich pęków słomy, sprawiało mu niemałe trudności.
- Jak się pracuje? – Chłopiec odwrócił się w stronę, z której dobiegał głos. Gdy dostrzegł kto do niego mówi, odjęło mu mowę. Sam Erwan chciał z nim rozmawiać. Niklas nie wiedział co powiedzieć, widząc rosłego, muskularnego mężczyznę, o białych włosach, spiętych opaską i długich wąsach tego samego koloru. Jego ciemne oczy, spoglądały na nieporadnego chłopca. Właściciel farmy, zastał swego ucznia w kłopotliwej sytuacji. Niklas właśnie starał się, przenieść do stajni ciężki worek z pożywieniem dla pokemonów. Inni nosili je na plecach, natomiast Niklas ciągnął go po ziemi, przystając co kawałek. – Ciężki co? – Zapytał Erwan. – Pozwól, że ci pomogę. – Dodał biorąc od chłopca jego balast. Młody pracownik, zawsze stawiał worek na specjalnym podeście przed stajnią i odchodził. Nigdy nie był wewnątrz. Teraz, razem z Erwanem wszedł do środka i oniemiał z zachwytu. W licznych zagrodach po jednej i drugiej stronie stajni, znajdowały się mistyczne Rapidashe. Konie parskały, uderzały kopytami o ziemię i wierciły się w zagrodach. Wokół nich krzątali się pracownicy, którzy zapewniali im wszystko czego potrzebowały. – Robią wrażenie prawda? – Zapytał Erwan.
- Są niesamowite… - Powiedział Niklas zachwycając się ich widokiem.
- Tutaj, mamy wierzchowce szlachetne. Biorą udział w wyścigach – Powiedział właściciel farmy, wskazując Rapidashe w innej części stajni. Wyraźnie różniły się od pozostałych, ich ciała były smuklejsze, sierść połyskująca, a płomienna grzywa, emanowała blaskiem. Niklas od razu dostrzegł te różnice. Erwan postawił worek na ziemi, jeden z koni zbliżył się do niego i zaczął trącać pyskiem jego rękę. – Zgłodniałeś? – Zapytał z uśmiechem muskularny mężczyzna. Po chwili sięgnął do worka, chwycił garść ziaren i podał rumakowi. –Chcesz spróbować? – Zapytał Erwan Niklasa. Chłopiec z uśmiechem pokiwał głową. Po chwili, ku radości Niklasa, Rapidash jadł z jego ręki. – Chodźmy dalej. – Powiedział hodowca. Wychowanek domu dziecka, z żalem opuszczał stajnie. Rozweselił się, gdy zobaczył Ponyte biegającą wokół mężczyzny, który trzymał ją na uprzęży. – To mój największy skarb… - Powiedział Erwan ze troską w głosie. – Nazywa się Embra, jest rumakiem najczystszej, szlachetnej krwi. Jest warta fortunę. – Dodał.
- Czy mogę… - Zapytał nieśmiało Niklas, wyrażając chęć pogłaskania, tego stworzenia.
- Oczywiście. – Odparł Erwan z uśmiechem. Uradowany Niklas podszedł ostrożnie do pokemona, powoli wyciągnął rękę i delikatnie dotknął Ponyty.
- Chyba cię lubi. – Powiedział Erwan. - Masz świetny kontakt z pokemonami.
- Na to wygląda. – Odparł uradowany Niklas.
- Uważaj na grzywę. – Ostrzegł hodowca. – Jeśli Embra cię nie polubi poparzysz się.
- Chyba mnie polubiła. – Powiedział ośmielony chłopiec i wyciągnął rękę w stronę płonącej grzywy Ponyty. Gdy tylko dotknął płomieni, od razu cofnął rękę i jęknął z bólu. Następnie podbiegł do koryta z wodą i zanurzył w nim rękę, by schłodzić oparzenie.
- Więcej cierpliwości chłopcze. – Ostrzegł mężczyzna. – Przejdźmy dalej, chcę ci coś pokazać. – Dodał Erwan. Niklas stracił pogodę ducha. Wygłupił się przed swoim pracodawcą i na pewno stracił uznanie w jego oczach. Po chwili oczom praktykanta, ukazała się rozległa łąka, otoczona drewnianym płotem, na której pasło się stado różowych pokemonów. – Praca w stajni jest ciężka prawda? – Powiedział Erwan.
- Trochę. – Odparł Niklas, nie chcąc wyjść na nieudacznika.
- Mam dla ciebie inne zajęcie. Widzisz to stado Mitanków. – Zapytał mężczyzna. Chłopiec twierdząco pokręcił głową. – Potrzebują opieki.
- Przecież nic im nie zagraża. – Powiedział praktykant, patrząc na stado.
- Teraz nie, ale w każdej chwili coś może je zaatakować. W zeszłym miesiącu, stado było trzykrotnie atakowane. – Oznajmił Erwan. - Myślę, że to będzie doskonałe zadanie dla ciebie. – Niklas nic nie odpowiedział, wiedział że hodowca właśnie po to, go tu przyprowadził. – Nie smuć się. – Powiedział mężczyzna, widząc posmutniałego chłopca. – Jeśli dobrze się spiszesz, będziesz mógł pracować z innymi pokemonami. Więcej cierpliwości chłopcze.
- Co mam robić? – Zapytał podbudowany Niklas.
- To mi się podoba. – Odparł Erwan z uśmiechem. – Musisz cały czas pilnować stada. W dodatku, trzy razy w ciągu dnia, musisz zaprowadzić je nad wodopój, który znajduje się tam. – Dodał hodowca, wskazując ręką. – Wieczorem, tą bramą zagnasz stado do obory. – Wyjaśniał mężczyzna.
- Tylko tyle? – Zapytał Niklas. – Na pewno dam sobie radę.
- Uważaj chłopcze, to prosta, lecz bardzo odpowiedzialna praca. – Wyjaśnił Erwan. – Pędzenie stada, to nie taka prosta sprawa. Masz jakiegoś pokemona, który mógłby ci w tym pomóc? – Pytał pracodawca Niklasa. – Powinien szybki, groźny ale bardzo posłuszny. – Dodał.
- Wiem, kto może się nadać. – Powiedział chłopiec, wypuszczając z PokeBalla Growlithe’a.
- Doskonale! – Zawołał uradowany Erwan. – Mając taką drużynę, nie musze się martwić o moje stado. – Dodał śmiejąc się.
- Może być Pan spokojny. –Zapewnił Niklas.
- Gdyby coś się działo, użyj tego dzwonka. – Powiedział Erwan, wskazując mosiężny, połyskujący w słońcu dzwon, który był zawieszony na drewnianym słupie.
- Zrozumiałem. – Odparł Niklas, przyjmując postawę żołnierza, odbierającego rozkaz.
- Do zobaczenia wieczorem. - Powiedział hodowca, pozostawiając Niklasa na posterunku.

Być może wielu rówieśników Niklasa, cieszyłoby się z takiej pracy. Jednak wychowanek domu dziecka, pragnął bliskiego kontaktu z pokemonami. Tutaj, tylko patrzył na pochłaniające źdźbła trawy, stado Miltanków. Zresztą, te urocze, różowe stworzenia, nie mogły się równać z majestatycznymi Rapidaschami, o których Niklas myślał nieustannie.
- No dalej! Do przodu! – Pokrzykiwał chłopiec, pędząc stado znad wodopoju. – Dobrze Growlithe. – Zawołał do pokemona, który skakał obok opieszałych Miltanków, poszczekując, by skierować je w odpowiednią stronę. Gdy Niklas wrócił na swe stanowisko, znajdujące się pod wielkim, rozłożystym dębem spostrzegł, że czego na niego niespodzianka.
- Witaj, jestem Sara. – Powiedziała dziewczyna, będąca mniej więcej w wieku Niklasa. Chłopiec nie wiedział, co robi tutaj ta błękitnooka istotka, ubrana w śliczną białą sukienkę z błękitnym haftem. Uroku dodawały jej dwa warkocze, starannie zaplecione z ślicznych, jasnych włosów. – Przyniosłam ci coś do jedzenia. – Wyjaśniła dziewczyna.
- Dziękuję bardzo. – Odparł chłopiec. Ślinka mu ciekła na widok smakołyków, przyniesionych przez Sarę. Słyszał o pysznościach, których można było skosztować na farmie Erwana. W koszyku przyniesionym przez dziewczynę znajdowały się: świeżo upieczony chleb, wyborne konfitury, mleko, kilka bułek z czerwonymi porzeczkami i jabłka, które pachniały nieziemsko, nie mówiąc już o ich smaku. – To dla twojego pokemona. – Dodała rozwijając przed Growlithem zawiniątko, w którym znajdowała się pokekarma, również wytwarzana tu, na farmie. Pokemon od razu zaczął pałaszować. Niklas nie chciał zaczynać posiłku w obecności Sary. Niezmiernie mu ulżyło, gdy powiedziała: - Jedz, na pewno zgłodniałeś.
- Może troszeczkę. – Odparł Niklas. Jak niewiele było w tym prawdy wydało się, gdy chłopiec zjadł połowę zawartości koszyka. – Może się poczęstujesz? – Zapytał Sarę. Dziewczyna skusiła się na bułkę z porzeczkami.
- Jak ci się tu pracuje? – Zapytała Sara
– Dobrze sobie radzę. – Mówił Niklas, chcąc wypaść jak najlepiej w oczach swej towarzyszki. – To tylko przejściowa praca. Erwan powiedział, że doskonale nadaje się do pracy w stajni.
- Tatuś mówił, że jesteś miły, ale bardzo niecierpliwy. – Niklas zakrztusił się jabłkiem, słysząc słowa Sary. Gdy już mógł normalnie oddychać, powiedział:
- Pan Erwan to twój tata? Przepraszam ja nie…
- Czy tamten Miltank nie podszedł zbyt blisko lasu? – Zapytała Sara, przerywając tłumaczenia Niklasa.
- Faktycznie. – Odparł zakłopotany chłopiec. – Growlithe zagoń go do stada. – Odpoczywający po posiłku pokemon, tylko warknął w odpowiedzi i ani myślał się ruszyć. – Jest zmęczony po ciężkim dniu pracy. Musze tam iść, ale zaraz będę z powrotem. – Zapewnił Niklas.
- Wybacz, ale muszę już wracać. – Odparła Sara, wstając.
- Więc do zobaczenia… - Powiedział chłopiec. – Głupie są te pokemony. – Mówił, będąc wściekłym na Growlitha i zagubionego Miltanka. Było mu wstyd za to, jak wypadł w oczach Sary. – Źle ci przy reszcie stada!? – Pytał chłopiec zbłąkanego pokemona. – Uciekaj stąd... – Niklas przerwał momentalnie, gdy zobaczył parę czerwonych oczu, które wpatrywały się w niego z za zagrody. – Atak... – Wyszeptał chłopiec. Po chwili, puścił się pędem w stronę zabudowań, wrzeszczą w niebogłosy. W końcu dopadł do dzwonu i zaalarmował wszystkich. Masa ludzi oderwała się od swojej pracy i pobiegła w stronę pastwiska, łapiąc to co mieli pod ręką, by bronić stada. Każdy, kto przybiegł nad łąkę, mógł zobaczyć Niklasa, który nerwowo szarpał sznur dzwonu i stado Miltanków spokojnie żujących trawę.
- Tam coś jest! – Zawołał Niklas widząc przybyłe wsparcie.
- Gdzie...? - Zapytał jeden z kowali. O jego profesji, świadczył trzymany w ręku młot. Niklas dopiero w tej chwili, spojrzał na swych podopiecznych. Stado było zupełnie spokojne i nic nie wskazywało na to, że coś mu zagraża.
- Tam naprawdę coś było. – Upierał się Niklas. – Widziałem duże, czerwone oczy i... – Chłopiec zamilkł, widząc kowala, który odwrócił się, machnął ręką i ruszył w stronę farmy. Tłum zaczął się rozchodzić, nie szczędząc słów krytyki, pod adresem sprawcy całego zamieszania. Koleżkowie Gripa wyrażali najwięcej krytycznych uwag. Niklas w oddali dostrzegł Sarę i jej ojca, który pokręcił głową z rozczarowania. Chłopiec był wściekły, jednak złość szybko przemieniła się w smutek i rozczarowanie. Na szczęście dzień się już kończył. Noc miała przynieść wydarzenia, które z pewnością poprawiłby humor Niklasa...

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Dragonite~, Cyris
21.04.2013, 14:25,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Pierwszy akapit mi się nie podoba, to chyba wiesz. Nie lubię takiego streszczania.
Cytat:Może być Pan spokojny
To nie jest list, powinna być mała litera, choć nie jestem pewna.
Cytat:przyjmując postawę żołnierza, odbierającego rozkaz
Nie podoba mi się. Nie ładniej "zasalutował"?


Spotkanie z Sarą wyszło niezręcznie. Nie dla nich niezręcznie, tylko niezręcznie napisane.

Taki tam odcinek o pracy na farmie, spotkaniu, awansie... Kończy się kompromitacją, co samo w sobie mnie denerwuje (nie lubię czytać/oglądać jak ktoś się kopromituje. po prostu), ale nie może być cały czas różowo.

Błękit nieba zakrył się szarością.
A ja się cieszyłam.
Deszcz.
I stałam.
Pośród kropli.
Czystej radości.
Kilka cichych słów.
Utonęło.
W szumie ciszy.
Tak jak miało być.
Odpisz
21.04.2013, 15:21,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
(21.04.2013, 14:25)Cyris napisał(a): ale nie może być cały czas różowo.

Zwłaszcza w tym FF Smile

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
6.06.2019, 10:39,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Już od pierwszych minut po przebudzeniu widać było wyraźnie, że tej nocy nie wszyscy mogli spać spokojnie. Opiekunowie domu dziecka nerwowo biegali po korytarzach, próbując zgromadzić wszystkie dzieci na stołówce.
- Niklas! - wrzasnął nauczyciel geografii. - Natychmiast dołącz do reszty. Chłopiec skierował się we wskazane miejsce. Cała sytuacja wzbudzała jego ciekawość. „Co też mogło się stać” powtarzał w myślach.
- Zapewniam Pana, że nasz ośrodek jest bezpieczny. To nie możliwe aby... - Tłumaczyła poddenerwowana pani dyrektor, notującemu wszystko skrupulatnie funkcjonariuszowi policji. Na widok Niklasa przerwała wypowiedź i posłała mu delikatny uśmiech. „Albo to Dito, który wcielił się w dyrektorkę, albo dalej śnię.” Pomyślał chłopiec. „Ona nigdy się nie uśmiecha!” dodał w myślach. Ze stołówki dobiegały szmery i chichoty. Cała zgromadzona tam młodzież snuła spekulacje na temat nocnych wydarzeń.

- Ktoś podłożył bombę!
- Porwano prezydenta!
- Pociąg wjechał w budynek ratusza!

Wychowankowie domu dziecka prześcigali się w wymyślaniu coraz to bardziej spektakularnych powodów całego zamieszania. Niklas podszedł do próbującego zapanować nad tłumem nauczyciela historii.
- Proszę Pana co się wydarzyło w nocy? - Zagadnął. Nauczyciel nie zdołał nawet wypowiedzieć słowa ponieważ do sali wszedł funkcjonariusz policji w towarzystwie pani dyrektor. Wszyscy zamilkli.
- Wczoraj w nocy szajka złodziei uderzyła ponownie. - po tych słowach po sali przetoczyła się fala szmerów i szeptów. - Tym razem zaatakowano posiadłość Pana Smitha. - To był szok! Najpotężniejszy człowiek w całej okolicy padł ofiarą szajki. Nic dziwnego, żę wywołało to takie poruszenie. Oznacza to, że absolutnie nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Wszyscy z wyjątkiem Niklasa mieli grobowe miny. „Grip w końcu dostał za swoje” powiedział chłopiec w myślach uśmiechając się przy tym. Po tych wszystkich okrucieństwach, które zafundował mu szkolny osiłek, Niklas nie miał skłonności do okazywania mu współczucia.
- Wasz szkolny kolega, Grip - kontynuował policjant, wprawiając Niklasa w zakłopotanie. - wylądował w szpitalu po próbie zatrzymania przestępców. - „Cudownie! Teraz wszyscy zrobią z tego tępego osiłka bohatera” pomyślał chłopiec. Jednak to nie był koniec... - Grip zeznał, że zaatakował go jednooki Pokemon z ostrymi jak brzytwa pazurami. Gdybyście tylko zauważyli lub usłyszeli coś podejrzanego, natychmiast powinniście to zgłosić. Sprawa jest naprawdę.... - Niklas nie słuchał dalej. Wstrzymał oddech a serce waliło jak oszalałe. Pot perlił się na jego czole i spływał po policzkach. Doskonale wiedział co się wydarzy...

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
6.06.2019, 19:04,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
No takiego comebacku to się nie spodziewałem!

Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
wódka w parku wypita albo zachód słońca,
lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic
i nie stanie się nic - aż do końca.
Odpisz
13.06.2019, 22:16,
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Moje pięć minut szybko minęło. Nikt już nie pamiętał, że stanąłem na przeciw złodziei i udaremniłem im kolejną kradzież Moja zdecydowana postawa była początkiem buntu, który pozwolił zatrzymać i aresztować przestępców. Dzięki temu wszystko się zmieniło. Zaczęto mnie zauważać! Ludzie odpowiadali na moje „Dzień dobry”, którego do wcześniej zdawali się nie słyszeć. Skończyły się szykany i wyzwiska, mogłem normalnie rozmawiać i żartować z rówieśnikami, którzy przestali traktować mnie jak trędowatego. Najlepsze było to, że pierwszy raz w życiu mogłem poprosić o coś bez obawy o karę i kolejne upodlenia. Zamiast krzyków i wyzwisk słyszałem „oczywiście Niklas”, „nie ma sprawy Niklasie”. Mogłem w końcu ubiegać się o licencję NIPu i nikt nie widział w tym problemu. Nawet Pani Kierownik okazywała ludzkie odruchy. Bałem się, że to tylko sen, który szybko się skończy. I skończył się znacznie szybciej niż mogłem przypuszczać...

Teraz bohaterem był Grip. Ten tępy, niedorozwinięty osiłek był na ustach absolutnie wszystkich tylko dlatego, że wstał w nocy by wyżerać ciastka. Wtedy natknął się na szajkę złodziei, którzy postanowili napaść na najpotężniejszego człowieka w regionie. Czy on podjął jakąś walkę? Nie! Czy próbował ich zatrzymać? Nie! Skulił się w kącie i szlochał widząc dużego, futrzastego, czteronożnego, stwora z jednym okiem. W tym był cały problem. Grip był przekonany, że tym stworem był mój Growlithe. Ten burak nie mógł pogodzić się z przegraną i teraz za wszelką cenę próbował się odegrać. Opowiadał wszystkim, że jestem w to zamieszany. Niestety oko Growlitha się nie goiło więc idealnie pasował do opisu. Bałem się przeraźliwie, że mi go odbiorą. Bałem się zasnąć z myślą, że wpadną w nocy i odbiorą mi go zanim zdążę zareagować. Znów stałem się obiektem drwin i szyderstw. Jednak miałem to gdzieś. Żyłem tylko pracą na farmie Erwana, która miała zaowocować wymarzoną licencją NIP.

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości