Wystąpiły następujące problemy:
Warning [2] file_put_contents(): Only 0 of 24765 bytes written, possibly out of free disk space - Line: 6648 - File: inc/functions.php PHP 7.3.9 (Linux)
File Line Function
[PHP]   errorHandler->error
/inc/functions.php 6648 file_put_contents
/inc/init.php 175 rebuild_settings
/global.php 20 require_once
/showthread.php 28 require_once





Facebook Twitter
Kalendarium

Gry Sword i Shield
Polska premiera: 15.11.2019 (za WYDANO! dni)

Sword i Shield promo



O kolesiu, który nie miał lekko
22.09.2012, 12:54,
#16
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
No, fajne. Jednak nadal piszesz na telefonie, dlatego powstają dziwne dzielenia zdań. No i przecinków brakuje w paru(nastu) miejscach.

Tylko to, więcej nie chce mi się cytować:

Cytat:pożądku
Przez "rz" pisze się.
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
22.09.2012, 22:29,
#17
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Moja sytuacja nie była, zbyt wesoła. Okazało się, że nauczyciele uprzejmie donieśli, Pani dyrektor o moim, niby karygodnym zachowaniu na dzisiejszych lekcjach. Nawet, gdybym nie wybrał się na przechadzkę do lasu, miałbym zdrowo przerąbane. Teraz, po ucieczce i szopce odstawionej na boisku. W oczach dyrektorki mojego domu dziecka, stałem się, jej wrogiem publicznym numer 1. Oprócz kozy i nadzoru na każdym kroku. Dostałem dwie godziny, klęczenia na grochu i musiałem 500 razy napisać "Nie lubię pokemonów!" Nie da się, nie wspomnieć o reakcjach moich rówieśników. Wcześniejsze szykany i wyzwiska były niczym, w porównaniu z tym, co działo się teraz. Zasób drwiących określeń kierowanych pod moim adresem, znacznie się wzbogacił. Oprócz "Pokemoniarza", "Dzidziusia" i "Gapcia" można było usłyszeć "Płaczek", "Mazgaj", "Zagubiony", "Włóczykij" itp.

Życie Naszego domu dziecka, biegło spokojnym, monotonnym rytmem. Drobna bójka na stołówce była takim wydarzeniem, że mówiono o niej jeszcze przez tygodnie. Wiedziałem, że numer jaki wywinąłem, zapadnie wszystkim w pamięci na długo. Nie przejmowałem się jednak obelgami, ani kozą, ani nawet klęczeniem na grochu. Nie przejmowałem się sobą, tylko tym małym, biednym pokemonem. Ciągle o nim myślałem. Wiedziałem, że zginie tam beze mnie. Siedziałem już grzecznie w kozie. Nie było tu wcale tak źle. Mały twardy tapczanik, chwiejący się stoliczek i nadpsuty regał na książki, wystarczały mi w zupełności. Było ciasno, niezbyt czysto i ponuro, ale za to cicho i spokojnie. Odpowiadało mi to. Mógłbym tu siedzieć i nie wychodzić już nigdy. Gdyby nie ten pokemon... On mnie potrzebował. Musiałem mu pomóc, chodź sam nie mogłem liczyć na niczyje wsparcie. Żaden nauczyciel, nie chciał by mnie wysłuchać. Nikt, nie chciał się narażać Pani kierownik. Przez małe, zabite gwoździami okienko obserwowałem zachmurzone, nocne niebo.

Księżyc świecił, dzisiaj jasno. Wpatrywałem się w niego, wpadając w zamyślenie. "Jak mam mu pomóc?" Pytałem siebie w myślach. Jutro nie będzie najmniejszej szansy, żeby się wymknąć. Nauczyciele, ciągle będą mnie mieć na oku. Wyjście o tej porze, było całkowicie niemożliwe. Wszystkie wyjścia były już pozamykane. Wiedziałem co muszę zrobić. Miałem tylko nadzieję, że ten pokemon wytrzyma do rana. "Oby ta noc nie była mroźna" powiedziałem w myślach. Przyłożyłem głowę do twardej, szorstkiej poduszki i pozwoliłem by zmorzył mnie sen.

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Chaqui, Mathieu48, Mr.Bigos
23.09.2012, 13:02, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2012, 17:21 przez NIK.)
#18
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
O 6:00 byłem już na nogach. Wiedziałem, że o tej porze do Naszej stołówki dostarczany jest zamówiony towar. Po przemyśleniach stwierdziłem, że to jedyna szansa aby się wymknąć. Szybko się ubrałem i najciszej jak się dało, wyszedłem na korytarz. Na szczęście, drzwi od mojego apartamentu, nie skrzypiały zbyt głośno. Na palcach podszedłem do drzwi, którymi dwóch starszych kolesi wnosiło różne produkty, zamówione przez kucharki. Miałem dwie opcje. Mogłem przekradać się tak, żeby nikt mnie nie zobaczył, co z góry było skazane na niepowodzenie. Okazało się, że tych kolesi było trzech. Jeden, ciągle siedział na pace dostawczaka i przysuwał skrzynki, by dwaj pozostali nie musieli po nie wskakiwać. Mogłem też zrobić to, co własnie zamierzałem uczynić. Dziarskim krokiem szedłem w kierunku wyjścia.

- Dzień dobry Panu - Powiedziałem do tego faceta, który nie schodził z samochodu.
- Co Ty tu robisz chłopcze? - Zapytał zdziwiony.
- Lubie się trochę rozruszać przed śniadaniem - Odpowiedziałem z uśmiechem.
- Mądrze - Odparł mężczyzna - Ruch to zdrowie.
- Tak, właśnie tak - Powiedziałem udając spokojnego i powoli ruszyłem przed siebie. Gdy byłem pewien, że Ci trzej Panowie mnie nie widzą. Popędziłem najszybciej jak umiem w stronę ogrodzenia. Tym razem, nie zawahałem się ani na przez chwilę i od razu przeskoczyłem ogrodzenie. Bez trudu odnalazłem miejsce, w którym widziałem tego pokemona. Ciągle miałem je w pamięci. Przez cały wczorajszy dzień i dużą część nocy, myślami wracałem do tej niewielkiej kępy krzewów. Podszedłem cicho do zarośli. Tym razem nic nie było słychać. Przez głowę przelatywały mi różne scenariusze. "A co jeśli go tam nie ma?", "Co jeśli wymknąłem się na darmo?", "Co jeśli ten pokemon..." wolałem nie kończyć tej myśli. Wziąłem głęboki oddech, złapałem za gałęzie by je rozchylić i zajrzeć do środka.

Radość mieszała się z bólem i współczuciem. Pokemon wciąż tam leżał. Jednak jego stan był żałosny. Rany wyglądały już lepiej, zioła chyba pomogły. Natomiast jego ciało, stało się w kilku miejscach jakby fioletowe. Z jego dzioba wypływała piana, co chwila dostawał drgawek. Na szczęście oddychał. Ziarna słonecznika, które podkradłem z ciężarówki, na nic się nie przydały. Pokemon nie chciał nawet pić, nie mówiąc o jedzeniu. Nadal nie mogłem go wźiąść na ręce, piszczał okropnie gdy go dotykałem. Miałem mało czasu, zaraz odkryją, że mnie nie ma. Wyjście było tylko jedno.
- Trzymaj się mały - Powiedziałem i ruszyłem z powrotem.

Musiałem wrócić zanim ktoś zobaczy, że mnie nie ma. Wtedy, pewnie został bym przykuty do szkolnej ławki. Panowie od towaru już kończyli wyładunek.
- Jak przechadzka - Zagadnął ten, z którym wcześniej rozmawiałem.
- Przyjemnie - Odparłem. - Już miał iść do swojego pokoju. Jednak wtedy zobaczyłem, że jeden z tych mężczyzn, ma na swoim pasku przytwierdzone pokebale.
- Przepraszam - Zwróciłem się do niego.
- Tak? - Odparł obojętnie.
- Czy wie pan może, za ile można kupić pokebal?
- Czemu pytasz? Chcesz zostać trenerem? - Odparł śmiejąc się.
- Nie, nie. Po prostu mój kolega twierdzi, że są bardzo tanie. Mi jakoś nie chce się w to wierzyć.
- Słusznie - Odpowiedział - Powiedz koledze, że bez żadnych zniżek można kupić pokebal za co najmniej... - W tym momencie lekko przymknąłem oczy "Byle nie więcej niż 300 zł. Prosze, byle nie więcej niż 300" modliłem się w duchu.
- ... 250 zł. - Dziękuje odparłem cicho. Pozostając w lekkim szoku ruszyłem do swojego pokoju. Była już 6:40, zaraz pobudka. Rozebrałem się, sprawdziłem dokładnie czy wszystko jest ok i znów wskoczyłem do łóżka.

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Dialguś, Chaqui, Mathieu48, Mr.Bigos
23.09.2012, 14:21,
#19
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Historia bardzo ciekawa, ale (wiem, że parę osób już to mowiło, ale musze powtorzyć, bo wręcz boli) rażą dziwne podziały zdań (wiem, że telefon, ale... Sad) i przecinki. Kilka drobnych błędów poza tym.

P.S. Piszesz żywcem czy na brudno? Odnoszę wrażenie, że tego nie czytasz po napisaniu.

Błękit nieba zakrył się szarością.
A ja się cieszyłam.
Deszcz.
I stałam.
Pośród kropli.
Czystej radości.
Kilka cichych słów.
Utonęło.
W szumie ciszy.
Tak jak miało być.
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
23.09.2012, 17:26,
#20
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Siadam i piszę tak to wygląda Wink Na "brudno" mam to w pamięci heh. Hm... dziwne podziały zdań. Mógłbyś podać jakieś przykłady? Przyznam, że mam z tym problem. Myślę, że to z braku wprawy w pisaniu. Z czasem powinno być lepiej Wink

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
23.09.2012, 21:26, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2012, 11:17 przez Cyris.)
#21
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Dlatego są takie dziwne momenty. Pisz na brudno. Będzie mniej błędów związanych z przecinkami i właścwie wszystkim. Dziwne podziały... może dziwnie się wyraziłam, ale w kilku miejscach wydawało mi się, że widzę jakiś dziwny enter, albo coś tekiego. Rozumiesz? A jeśli chodzi Ci o sens to czytanie po napisaniu pomoże.

P.S. Mogłabyś Wink. I Cyris.

Błękit nieba zakrył się szarością.
A ja się cieszyłam.
Deszcz.
I stałam.
Pośród kropli.
Czystej radości.
Kilka cichych słów.
Utonęło.
W szumie ciszy.
Tak jak miało być.
Odpisz
23.09.2012, 21:28,
#22
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Pisałem o tych podziałach, nie słuchasz... ;_;

Przykład:
Cytat:Więc nie dość, że musiałem uczyć się durnych przemiotów. Jak fizyka, historia i polski. To na dodatek wszystko odbywało się w jednym miejscu.
Odpisz
24.09.2012, 10:49, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2012, 14:51 przez NIK.)
#23
O kolesiu, który nie miał lekko.
@ Cyryis sorki :-), @ Kapu tu chyba chodziło o te nowe fragmety Wink

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
24.09.2012, 16:24, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2012, 16:34 przez NIK.)
#24
O kolesiu, który nie miał lekko.
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Zerwałem się z łóżka.
- Wstawaj gapcio! - Rozkazał donośny męski głos. Ubrałem się szybko i wyszedłem na korytarz. Przywitał mnie nauczyciel histori.
- Odprowadzę Cię na stołówkę, żebyś po drodze się nie zgubił. - Dodał drwiąco. Zaczął się, kolejny przewspaniały dzień. Gdy wszedłem na stołówkę, od razu wzmogły się szepty i ciche rozmowy. Poleciało kilka głupich tekstów w stylu: "Gapcio idź za moim głosem, to się nie zgubisz". Dziś, na śniadanie były naleśniki, jedno z najlepszych możliwych śniadań. Jednak nie miałem apetytu. Ledwo wmusiłem w siebie jednego naleśnika. Ze stresu i gniewu miałem ściśnięty żołądek. Myślałem tylko o tym, jaki numer wywinąć, żeby się wymknąć. Wiedziałem, że będzie ciężko. Gdy odstawiłem talerz, podszedł do mnie nauczyciel.
- Idziemy na lekcje malutki.

Stojąc pod klasą biologiczną w oczekiwaniu na lekcję, znów się popłakałem. Wyzwiska i docinki były wyjątkowo przykre. Miałem ochotę, rzucić się na nich z pięściami. Na szczęście, zdołałem stłumić w sobie gniew. Podczas lekcji popłakiwałem cicho, starając się wzbudzić współczucie nauczyciela. Minęła już połowa zajęć. Stwierdziłem, że to odpowiedni moment. Podniosłem rękę, żeby zwrócić na siebie uwagę.
- Słucham? - Zapytał stary, już posiwiały mężczyzna, uczący Nas histori.
- Czy mógłbym pójść do pielęgniarki? - Zapytałem starając się udawać przeziębionego.
- Tak, tak idź. Wyglądasz jak siedem nieszczęść.
- Dziękuje - Odparłem i zacząłem pakować swoje rzeczy. Miałem ochotę pędem wybiec z klasy. Jednak musiałem do końca zgrywać chorego. Gdy opuszczalem klasę, któryś z moich nadmiernie opiekuńczych kolegów powiedział.
- Proszę pana. Przecież on dostał nadzór nauczycielski...

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Dialguś, Mathieu48, Mr.Bigos
24.09.2012, 17:25,
#25
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Nie wypatrzyłam błędów (nie chciało mi się Tongue), co nie oznacza, że ich nie ma. Ale jest lepiej. Akcja... mało jej w tym kawałku. A zakończenie... miało być złowrogie, albo coś? Jesli tak, to nie wyszło. Jest dziwne. I to "proszę pana" w ostatnim zdaniu powinno się kończyć albo wykrzyknikiem (najlepiej), albo przecinkiem i troszkę innym zdaniem.

Błękit nieba zakrył się szarością.
A ja się cieszyłam.
Deszcz.
I stałam.
Pośród kropli.
Czystej radości.
Kilka cichych słów.
Utonęło.
W szumie ciszy.
Tak jak miało być.
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
24.09.2012, 18:00,
#26
O kolesiu, który nie miał lekko.
Przerwało mi pisanie Sad reszta się usunęła. Niedługo dopisze. Jak są trzy kropki na końcu posta. To znaczy, że tekst to fragment fragmentu. Wtedy najlepiej nie pisać pod tym postów, bo będzie się słabo czytało. Przepraszam bardzo za problemy techniczne Wink

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
24.09.2012, 18:06, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2012, 18:07 przez Chaqui.)
#27
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Mam rozumieć, że piszesz w Wordzie, tak? Czy w tym małym okienku? Jeśli tu, od razu na forum, to przerzuć się na program, bo takie ''usuwanie'' może Ci się zdarzać często...

Co do samego tekstu... Powiem, że jest zróżnicowany. Raz są fragmenty, które rażą w oczy, a raz takie na miarę dobrego pisarza. Widzę, że masz duży zasób słownictwa, więc rozwijaj je dalej, pisząc i tworząc oraz czytając Wink.
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
24.09.2012, 18:34,
#28
RE: O kolesiu, który nie miał lekko
Nadal braki interpunkcyjne. Zaimki osobowe (np cię, ciebie, mnie, jego) możesz pisać z małej litery, gdyż to nie jest podanie ani żaden list Wink

I pisz w Wordzie. On ma taką funkcję, że jak nagle Ci wyłączy się komputer to po ponownym uruchomieniu będziesz mógł odzyskać napisany tekst.
Odpisz
 Cherish Balle podarowali: NIK
25.09.2012, 15:29, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.09.2012, 15:42 przez NIK.)
#29
O kolesiu, który nie miał lekko.
Gdy opuszczalem klasę, któryś z moich nadmiernie opiekuńczych kolegów powiedział.
- Proszę pana! Przecież to on, dostał wczoraj nadzór nauczycielski.
- Szlag! - Krzyknął nauczyciel. Byłem mu bardzo wdzięczny za to, że nie brał leków wzmacniających pamięć.
- Stać! - Wykrzykiwał. Jednak ja, już pędziłem w kierunku mojego pokoju. Pomyślałem :"Jeszcze trochę i będę na miejscu. Chyba się uda."
- Niklas! - Krzyknął ktoś za moimi plecami, o mało nie dostałem zawału. "No to po mnie" Powiedziałem w myślach. Odwróciłem się i zobaczyłem Panią od Matematyki.
- Co Ty tutaj robisz!? - Pytała wzburzona.
- Zapomniałem książki od geografii. Przepraszam, ale mam tylko 5 minut, żeby wrócić do klasy. - Odparłem i pobieglem dalej.
- Niklas stój! - Nie ustępowała nauczycielka. Udawałem, że nie słyszę. Wtedy, nic by mnie nie powstrzymało. Wiedziałem, że mam tylko jedną szansę. Wpadłem do pokoju, złapałem swoją skarbonkę i wybiegłem z budynku. Przez otwartą bramę, popędziłem w kierunku miasta.

Dobrze wiedziałem, gdzie znajduje się sklep z Poke gadżetami. Zawsze, podczas spacerów po mieście namawiałem opiekunkę, żebyśmy wstąpili do tego sklepiku. Zachwycały mnie, wszystkie znajdujące się tam przedmioty. Zachłannym wzrokiem obserwowałem maskotki, breloki i piękne, ręcznie rzeźbione i malowane figurki pokemonów. Jednak największy podziw, budził we mnie, wystawiony w szklanej gablocie PokeBall. Mógłbym patrzeć na niego, bez końca. Zawsze wyobrażałem sobie, że wyjmuje go z gabloty, podrzucam do góry i krzyczę "Wybieram Cię!". Nigdy nie sądziłem, że będę w posiadaniu tego niezwykłego urządzenia. Jednak życie, jest pełne niespodzianek. Właśnie mijałem resteurację, w której kiedyś byliśmy na obiedzie. Teraz, musiałem skręcić w prawo i biec dalej, aż do dużej, żółto-zielonej kwiaciarni, z ogromną przepiękną figurą Sunflory stojącą na dachu. Przebiegałem obok poczty. Z małego okienka wylatywało kilka ptasich pokemonów. Każdy trzymał w dziobie list. Większe stworki, trzymały w szponach nieduże paczki. Pokemony rozleciały się w różnych kierunkach. Byłem już przy fontannie z wizerunkiem Vaporeona, który ze swojego pyszczka wystrzeliwywał strumień wody. Stąd, widać już było sklep. Wpadłem do środka jak huragan, postawiłem skarbonkę na ladzie i wykrzyknąłem.
- Poproszę PokeBall! - Niewzruszony sprzedawca, spojrzał na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Poproszę, taką kulkę do łapania pokemonów.- Dodałem widząc dziwny wzrok sprzedawcy.
- Wiem, co to PokeBall - Odparł.
- Zastanawia mnie tylko, po co, on jest Tobie potrzebny? Nie wyglądasz mi na trenera chłopcze. - Dodał barczytysty, lecz niezbyt wysoki sprzedawca.
- Znalazłem pokemona. Jest bardzo chory, chyba otruty, ma wiele ran i zadrapań. Zginie, jeśli nie dostarcze go do lecznicy.- Mówiłem pośpiesznie by mi tracić czasu. Sprzedawca zamyślił się, zaczął gładźić się po brodzie.
- Jeśli jest otruty i ranny - Mówił powoli, co strasznie mnie irytowało.
- To może nie przeżyć transportu, nawet w PokeBallu - Zamarłem.
- Nic nie da się zrobić? Musi być jakiś sposób. - Sprzedawca znów się zamyślił. Można było odnieść wrażenie, że myślenie sprawia mu problem. Po chwili rzekł.
- Potrzebny będzie Ci Potion, albo antidotum na otrucia.
- Tak tylko ile one kosztują? - Spytałem strapionym głosem.

Miałem nadzieję, że ten pokemon wytrzyma, był jednak bardzo słaby. PokeBall, zamknął go w sobie od razu. Nie widziałem nawet, najmniejszego oporu. Ciekawe, czy ten stworek miał świadomość tego, gdzie się znajduje. Zastanawiałem się, jak jest tam w środku. Czy pokemon w środku śpi, czy przebywa w iluzji swojego naturalnego środowiska, gdzie może beztrosko biegać, latać, czy pływać, a może po prostu siedzi w ciasnej kuli i czeka, aż ktoś go uwolni. Teraz mocno ściskałem PokeBall w dłoniach. Nie miałem już sił, jednak nie zwalniałem tempa. Dom dziecka był już blisko. Gdy przebiegałem przez boisko, nauczycielka od matematyki krzyczała w moją stronę.
-Niklas!! Gdzieś Ty był!!? Wszyscy Cię szukają! - To powinno dać mi do myślenia. Jednak ja, miałem w głowie tylko jeden, krótki przekaz: "Pokemon-ratować-szybko" nic więcej nie zaprzątało mojej głowy. Dostrzegłem Panią Kierownik. Już z daleka zacząłem krzyczeć.
- Proszę Pani! Proszę Pani mam!! Mam pokemona! Tutaj jest, w tej kuli. - Zdyszany podbieglem do niej i pokazałem PokeBall.
-Muszę się szybko dostać do lecznicy... - Nawet się nie zorientowałem, z której strony nadleciał drewniany wskaźnik. Dostałem w kolano i w brzuch. Tym razem, na dwuch razach się nie skończyło. Nie słyszałem co krzyczy dyrektorka, a krzyczała głośno, bez przerwy okładcjąc mnie wskaźnikiem. Później, zostałem brutalnie pociągnięty za włos i postawiony na nogi. Na ratunek, przybiegli inny nauczyciele. Ktoś uspokajał Panią dyrektor, a do mnie podszedł polonista.
- Z tym pokemonem to prawda? - Pytał.
- Tak -Odpowiedziałem.
- Mam go tutaj. - Dodałem pokazując PokeBall, o dziwo nie wypuściłem go z dłoni.
- Dobrze, więc zabiorę Cię do Centrum Pokemon...

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Dialguś, Mathieu48, Mr.Bigos
27.09.2012, 0:25, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2012, 15:17 przez NIK.)
#30
O kolesiu, który nie miał lekko.
Siedziałem w poczekalni. Byłem tak zdenerwowany, że nie mogłem napić się wody, bo trzęsły mi się ręce. Pokemon, którego znalazłem został bezzwłocznie, przetransportowany na oddział intensywnej terapii. Początkowo, pielęgniarka nie chciała wierzyć w to, co mówię. Sądziła, że dramatyzuje. Wzięła ode mnie PokeBall i umieściła go w maszynie, która leczy pokemony ze zmęczenia i drobnych ran. Wtedy, w maszynie zapaliła się czerwona lampka i włączył się alarm, niezwykle drażniący uszy. Pielęgniarka wyglądała na równie przestraszaną, jak ja. Nie wiadomo skąd, pojawili się lekarze w białych kitlach i jeszcze kilka pielęgniarek.
- Natychmiast zaczynamy operację - Powiedział jeden z nich. Wtedy, cały personel medyczny zebrany przy recepcji, tak szybko jak się pojawił, zniknął za drzwiami z napisem ,,Zakaz wstępu!,,. Siostra zabrała PokeBall, wypuściła pokemona na mały, szpitalny wózek i wraz z nim, przeszła przez te duże, stalowe drzwi.

Centrum Pokemon, (W końcu mnie oświeciło i już wiedziałem, ja nazwa się lecznica dla pokemonów) było bardzo przytulnie urządzone. Schludne ściany, w kolorze dojrzałych moreli, skąpane w jasnych, światłach okrągłych lamp przywieszonych do sufitu, koiły zszargane nerwy i przywodziły na myśl rzeczy wyłącznie przyjemne.

W PokeCentrum, było wiele różnych materiałów, na temat Pokemonów i tego jak trzeba się nimi zajmować. Znaleźć tu można było, informacje na temat tego: jak i gdzie przechowywać jajka danych stworków, jak pielęgnować naszego pupila, by był okazem zdrowia, lub tego, jak rozpoznać, czy dany potworek, już nadaje się do walki, czy jeszcze, jest na to zbyt mały. Na korkowych tablicach, wisiały poprzypinane szpilkami broszurki. Przedstawiały różne kryzysowe sytuacje i opisywały to, jak powinien zachować się trener pokemon, w obliczu takiego zagrożenia. "Jeśli Twój pokemon doznał odmrożenia, a nie masz przy sobie odpowiedniego leku. Musisz stopniowo ogrzewać swojego pokemona (szczególnie w odmrożonym miejscu) i podawać mu ciepłą, lecz niegorącą strawę. Nie pozwól aby Pokemon stracił przytomność!" Tak, głosiła jedna z broszur. Przeczytałem je wszystkie, były świetnym sposobem zabijania czasu. Nie wiem, ile już tu siedziałem i nie wiem, ile jeszcze miałem tutaj pozostać. Nagle zerwałem się z miejsca. W moją stronę, pośpiesznie kierowała się pielęgniarka.
- Co z nim? Wyzdrowieje? Będzie żył, tak? - Zasypywałem siostrę pytaniami.
- Twój Pidgey, jest w stanie krytycznym. Jego szanse są nikłe. Wypełnij formularz i zostaw go w recepcji - Powiedziała, wskazując na stos papierów, leżących na małym stoliku.
- To nie jest mój Pokemon. Ja go znalaz... - Urwałem w pół słowa, bo pielęgniarka podbiegła do małego chłopca, który trzymał na rękach nie wyglądającego najlepiej Bidofa.

Ojciec tego chłopaka, położył mu rękę na ramieniu i uspokajał go. Jak przyjemnie, byłoby otrzymać takie wsparcie. Ja byłem pozostawiony sam, sobie. Byłem sam, ze swoim lękiem, stresem i niepewnością. Polonista, w tym czasie stał na zewnątrz i palił papierosa. Do środka, wszedł tylko raz, po to, by poświadczyć, że nie przyszedłem tutaj sam. Pielęgniarka, nie mogła przecież, przyjąć zgłoszenia od dziecka. Później, mój nauczyciel wyszedł i unikał mnie, jakby się mnie wstydził. Nie widząc innego sensownego zajęcia, wziąłem jeden arkusz formularza i wypełniłem go. Musiałem wpisać swoje Imię, adres, dzisiejszą datę, obrażenia pokemona i okoliczności ich powstania. Nie miałem pojęcia, co przytrafiło się temu pokemonowi, więc napisałem, że go znalazłem. Trzeba też było, podać numer telefonu. Dobrze, że kilka miesięcy temu, za dobre sprawowanie, dostałem telefon komórkowy. Ledwo pamiętałem, że go mam. Nie był mi potrzebny, bo niby do kogo miałbym dzwonić.

Pielęgniarka zniknęła, w którejś z sal, nauczyciel już nerwowo postukiwał nogą. Nie widziałem sensu, w dalszym przebywaniu tutaj. Położyłem formularz na ladzie, przy recepcji i wyszedłem na zewnątrz. Polonista widząc to, wsiadł do samochodu i odpalił silnik. Bez słowa usiadłem na fotelu obok i zapiąłem pas. Na dworze było już ciemno. Słońce skryło się już, za horyzontem, miasto rozświetlały rzędy wysokich lamp i neony liczynych sklepów i lokali. Na niebie królował księżyc, w towarzystwie małych błyszczących gwiazd. Dziś można było podziwiać go, w całym jego majestacie. Podobno podczas pełni, niektóre pokemony wykazują niezwykłe możliwości. Ciekawe, ile w tym było prawdy?

"Pidgey", a więc tak nazywał się, ten biedny ptaszek. Ciągle zaprzątał mi myśli. Szczególnie teraz, przez jedne słowo pielęgniarki. Wywołała nim, prawdziwą burzę wśród moich myśli. W uszach, wciąż dźwięczał mi urywek jej wypowiedzi, pamiętałem dokładnie każdy wyraz. ,,Twój Pidgey jest..." W szczególności, utkwiły mi w pamięci dwa słowa: "Twój Pidgey". "Mój..." Czy to mogła być prawda?
Czy taki, nic nie znaczący, nieudolny dzieciak jak ja, zasługiwał na to, by mieć pokemona? To było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe. Myślami wybiegałem do chwil, w których spędzam z tym pokemonem, każdą minutę mojego życia. Razem oddawalibyśmy się beztroskim zabawom, razem dzielili smutki i razem walczyli z trudnościami tego świata. Oczyma wyobraźni, widziałem Nas obu na łące, rozkoszujących się promieniami słońca, zapachem soczyście zielonej trawy i zwiewnym wietrzykiem muskającym moja czarną czuprynę i brązowe piórka na jego grzbiecie. Widziałem, jak razem cieszymy się, po kolejnej wygranej bitwie. Z cudownego snu na jawie, wyrwał mnie polonista. Przyznać trzeba, że zrobił to dość brutalnie.

- Zdajesz sobie sprawę, że Dom Dziecka, będzie musiał pokryć koszty, leczenia Twojego pokemonka?
- Jak to? - Zapytałem zdziwiony.
- A tak to! - Rzucił nauczyciel.
- Nie jesteś trenerem, a tylko trenerzy są obsługiwani za darmo.- Tego nie wiedziałem. Siedziałem cicho, nawet nie spoglądałem na nauczyciela.
-Lekarz mówił, że będzie to, co najmniej 800 zł. - Jestem pewien, że w tym momencie, moje serce na moment przestało bić. "Tyle pieniędzy!? Pani Kierownik mnie zaszlachtuje!" Krzyknąłem w myślach. Dopiero gdy teraz, na trzeźwo przeanalizowałem swoją sytuację, zorientowałem się, jak bardzo jest ona beznadziejna. Właśnie dojechaliśmy, do domu dziecka. Zgotowano mi nawet komitet powitalny. Z otwartymi ramionami, czekała na mnie Pani Kierownik (wściekła jak byk na rodeo) i jej drewniany wskaźnik.

Piszesz Fan Ficki? Sądzisz, że jesteś w tym dobry? Sprawdź się/Udowodnij to w Bursztynowej Lidze..

Stwórz swoją własną postać, wyzywaj innych uczestników na pojedynki i walcz o miano najlepszego pisarza wśród Fan Fickowych twórców!


Wolisz rysować niż pisać? W takim razie Akwarelowa Liga będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie! Zarejestruj się i walcz z innymi artystami!

Konkurs z nagrodami dla malarzy i rysowników.

Odpisz
 Cherish Balle podarowali: Dragonite~, wonakk, Dialguś, Mathieu48, Cyris, Mr.Bigos, Ciela


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości