Facebook
Reklama Let's GO Pikachu i Eevee



Wątek zamknięty 
Kanto, czyli nowe wyzwanie!
2.09.2012, 21:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 2.09.2012 21:50 przez Crusher.)
Post: #76
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Cytat:Tomi poważnie się wkurzyła i tupiąc nogami, wyszła z areny cała czerwona.
Lisa udała się do szatni i na wejściu natknęła się od razu na Billiego, który był poważnie
Wiesz... niby to nie jest powtórzenie, bo odstęp zostaje zachowany, no ale rzuca się w oczy.

Cytat:Tak? wycofam się!- krzyczał cały czas koordynator.
W miejscu znaku zapytania, powinien stać przecinek, a przynajmniej mi się tak wydajeUndecided

Cytat:Jednakże przełknął ślinę, wziął dziesięć głębokich oddechów, po czym ruszył żwawo na arenę.
Żadnego błędu tu nie ma ale lepsza stylistyka, byłaby, gdyby zaznaczone wyrazy przestawiło się miejscami ^^

No i to tyle z błędów, które praktycznie nie są błędami ^^ Zastanowiło mnie też, kiedy była sytuacja z wytworzeniem ognistej kuli, którą Froslass zamroził Confused No ale to tylko tyle z moich dziwnych odczuć. Bardzo długi i wciągający rozdział, a tekst czytało się lekko i przyjemnie, nawet bo 6 godzinnej, męczącej piłce nożnejBig Grin Możesz być z siebie zadowolony. To, że Lisa wygra w półfinale, mogę powiedzieć, że przeczuwałem. Jestem pozytywnie zdziwiony wygraną Billyego, która szczerze mówiąc była dla mnie zagadką. Trata tata trutu tutu i koniec pokazów, które były bardzo ciekawe. No ale nie ukrywam, że mnie osobiście bardziej walki interesują, dlatego też, czekam na Cealdon City. Jedyne co mi się nie podobało to wprowadzenie nowej postaci, która wcale nie wnosi świeżości. Co więcej, sprawia wrażenie ciężkości. Mam nadzieję, że któraś z postaci odejdzie, byle nie LisaHuh Cóż, to by było na tyle. Życzę powodzenia w pisaniu i czekam na kolejne rozdziały. Pamiętaj!Big Grin

Zmieniłem się na lepsze!
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
2.09.2012, 21:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 3.09.2012 12:46 przez Conquest.)
Post: #77
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Co prawda nie komentuję twoich Ficków za często, ale ten mi się tak spodobał, że aż musiałem to zrobić ^^

Ale to nie jest komentarz tylko nabitka. Warn 10%. Pozdrawiam Wink
~Conquest
7.09.2012, 19:40
Post: #78
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Rozdział 21

''Spotkanie ze starym wrogiem!''

Podczas wędrówki do Celadon, bohaterowie natrafili na fantastyczne miejsce, gdzie mogli nie tylko odpocząć, ale i najeść się do syta, ponieważ nie żywili się od dłuższego czasu.
Billy okazał się być świetnym kucharzem. Miał nawet swoje specjalne garnki i sztućce, dzięki którym potrawy były bardzo dopieszczane. Rozłożył się koło niewielkich zarośli. Usiadł na trawę, po czym zaczął grzebać w swoim plecaku, wyjmując resztę akcesoriów kulinarnych, oraz różnego rodzaju jagody i przyprawy. Specjałem chłopca były zdecydowanie puffinki, które uwielbiał Chatot. Nie zabrakło również innego jedzenia, na przykład pysznych kanapek, które w trymiga szamał Drifloon, nie pozostawiając nic dla pozostałych. Za stół robił wielki, płaski oraz duży kamień, na którym również został rozłożony biały obrus. Wszyscy usiedli na mniejszych skałkach lub kłodach drzew. Pokemony również dostały swoje miseczki i swoją karmę. Jedynie tylko Chatot nie chciał jeść specjalnej karmy, a gdy Billy chciał ugryźć puffinkę, ptak szybko go uprzedził i zabrał mu ciastko, po czym sam je spałaszował.
-Ech, Chatot. Znowu to zrobiłeś.- zirytował się Billy.- Ale jedz, ponieważ ta puffinka poprawia twoją kondycję.- uśmiechnął się.- Proszę, częstujcie się!
Nastała chwila ciszy. Wszyscy grzecznie jedli potrawy chłopca i wyglądało na to, że im smakowało. Po posiłku, Jimmy sięgnął do plecaka, po czym wyjął z niego chusteczkę i wytarł nią usta.
-To było wprost przepyszne! Nie pamiętam kiedy się tak najadłem!- zaśmiał się trener.
Nagle usłyszeli jakieś huki, hałasy i tupanie w ziemie. Odgłosy dochodziły gdzieś zza gęstych krzaków, jednak mimo to bohaterowie postanowili się tam wybrać. Gdy byli już niedaleko zarośli, ni stąd, ni z owąd wyleciał z nich wielki, rozwścieczony Feraligatr i zaczął walić w ziemie swoimi ogromnymi łapami. ‘tuż za nim wybiegł jakiś młody chłopak. Jimmy od razu go poznał.
-Matt, co ty tu robisz?!- oburzył się młodzieniec.
-Nie widzisz? Trenuje!
Kai nagle spojrzał bez powodu na Billiego i spostrzegł, że ten jest cały czerwony. Wyglądał jakby miał zaraz wybuchnąć.
-Jak mogłeś tak wtargnąć na mój obiad! Gorzko tego pożałujesz!- rozdarł się na cały głos Billy.- Chatot Aerial Ace!
Ptak rozpędził się i z wielką szybkością leciał w stronę aligatora, by zadać mu obrażenia. Niestety papuga została powstrzymana potężnym Ice Beamem w wykonaniu Feraligatera.
-Ty mi tutaj nie podskakuj!- rzekł z pogardą Matt.
-Co ty powiedziałeś!- rozzłościł się chłopiec.- Wyzywam cię na pojedynek! Przegrany przeprasza przeciwnika!
-Zgadzam się. Zapewne znów wygram.- mruknął młodzieniec.
-Bitwa na cztery Pokemony!- dodał Billy.
Trenerzy ustawili się na polanie naprzeciwko siebie i mierzyli się wzrokiem, zaciskając przy tym pięści. Pierwszy odezwał się Matt, wysyłając swojego Feraligatera do bitwy. Jego przeciwnik postawił na elektrycznego Luxio.
Po wyborze Pokemona przez Billiego wyjął swój Pokedex, jednak nim go otworzył znów się zirytował, ponieważ wiedział, że w jego sprzęcie nie było wiadomości o elektrycznym stworku z Sinnoh.
Pierwszy ruch wykonał aligator, używając Hydro Pump, jednakże Pokemon iskierka szybko odskoczył i zaskoczył Feraligatra Discharge, które nieźle go poraziło. Jednakże wodny stworek szybko się pozbierał i za pomocą Superpower uderzył z wielkim impetem w małego Luxio. Elektryczny Pokemon odniósł spore obrażenia, jednak dzięki swojej silnej woli wstał i był gotowy do dalszej bitwy.
-Dowal mu Hydro Pump!- wrzeszczał Matt.
-Stawiasz tylko na siłę. Dlaczego? Przecież liczy się też strategia i pomysł.- odezwał się Billy.
-Cicho siedź! Hydro Pump!
Aligator nadął się i wystrzelił potężny strumień wody w stronę małego Luxio. Ten jednak wcześniej użył Charge i dzięki silniejszemu Disharge odparł z łatwością atak Feraligatra. Wodny Pokemon nie wyglądał na zadowolonego. Zaczął ze złości tupać łapami w ziemię i nagle ruszył ku stworkowi iskierce.
-Trzymaj go na dystans! Zastosuj kontra tarczę!
Elektryczny stworek położył się na ziemię, po czym zaczął się szybko kręcić, używając Discharge, dzięki któremu Feraligatr nie mógł do niego podejść. Aligator próbował niejednokrotnie zaskoczyć przeciwnika, jednakże nie udawało mu się to przez silny ruch Luxio. Po paru minutach wodny Pokemon, przez porażenia padł z wielkim hukiem na ziemię i uniosła się nad nim tona kurzu.
Matt był wyraźnie wkurzony, ale opanował się i sięgnął po następny Pokeball. Wyszła z niej piękna, majestatyczna Meganium, której płatki na szyi połyskiwały na słońcu. Nagle stanęła na dwóch łapach, pokazując swoją siłę, a następnie runęła na ziemię i była przygotowana do potyczki z elektrycznym stworkiem.
Luxio wykonał od razu Charge, przez co zyskał dodatkową energię. Następnie użył Discharge, które mimo swojej siły zrobiły mało krzywdy potężnej Meganium. Trawiasty stworek postawił na swój silny Solarbeam, którego ładowanie chwilkę trwało. W między czasie Luxio ugryzł Pokemona płatka Ice Fangiem, odbierając mu sporo energii. W końcu ładowanie słonecznego ataku dobiegło końca, a Meganium wystrzeliła go centralnie w elektrycznego stworka. Ten obolały podniósł się z ziemi, ale ni stąd, ni z owąd został trafionyRazor Leafem. Po tym ruchu Luxio już całkowicie opadł z sił i był niezdolny do dalszej walki.
Billy podziękował, a następnie przywołał swojego Pokemona do czerwono-białej kuli.
-Teraz twoja kolej, partnerze!- powiedział chłopak, spojrzawszy się na Chatota.
Ptak wzleciał wysoko w górę, zrobił kółko, a po chwili był już gotowy do walki. Zaczął pojedynek Aerial Acem, od którego Meganium nieźle oberwała. Ugięła się, ale z powodzeniem wstała i zaatakowała Razor Leafem. Chatot jednak wykonał piękny unik, po czym używając Sing szybko uśpił przeciwnika. Gdy Pokemon płatek spał, papuga atakowała go Air Cutter, odbierając Meganium dużo energii. Po pewnym czasie trawiasty stworek obudził się, ale był cały obolały, przez co ciężej mu się walczyło. Zaczął ładować Solarbeam. Chatot troszkę się przestraszył, ale był gotowy na uderzenie.
-Użyj ''Świdra''!
Ptak wzleciał prędko do góry, a następnie zwiększył swoją szybkość lotu przez Aerial Ace i siłę uderzenia po przez dziób. Do wszystkiego dodał jeszcze obroty, a całość wyglądała fantastycznie. Chatot z ogromną prędkością gnał w stronę Meganium, która zdołała wreszcie wystrzelić Solarbeam. Na szczęście ptak przebił się przez promień i z wielkim impetem uderzył w trawiastego Pokemona. Ten zachwiał się, po czym upadł. Niestety Chatot również, przegrał przez zmęczenie.
Był remis. Obydwa trenerzy wpatrywali się w siebie kamiennym wzrokiem. W końcu Billy drgnął, podchodząc do swojego stworka.
-Nic ci się nie stało Chatot? Dzielnie walczyłeś.- mruknął chłopiec.- Chodź, odpoczniesz sobie.
Matt również przywołał swojego Pokemona, po czym serdecznie mu podziękował. Znów nastała głucha cisza. Dwaj trenerzy gapili się na siebie, nie wiedząc co robić. Milczenie przerwał Kai.
-Mają po dwa Pokemony…, hmm…- rozmyślał młodzieniec.- Ciekawi mnie jakich stworków użyją. Billy ma fantastyczną strategię, dzięki której powinien bez problemu pokonać Matta.- mruknął.
-Tak. Billy wykorzystuje kombinacje z pokazów. To bardzo pomysłowe.- dodał Jimmy.- Jednak wiem do czego Matt jest zdolny. Myślę, że wykorzysta swoje doświadczenie…
Billy sięgnął do torby. Wyjął z niej kulę, po czym powiększył ją i rzucił w dal. Z Pokeballa wyszła mała, rezolutna Aipom, która od razu zaczęła skakać na swoim wyjątkowym ogonie. Bawiła się i ganiała cały czas w kółko. Była bardzo radosna i wesoła, a jednak przeszkadzało to trochę jej właścicielowi, który chciał, by Pokemon walczył, a nie cały czas biegał po łące.
Matt zdecydował się postawić na silnego i wielkiego Scizora, który aż palił się do bitwy. Zaatakował pierwszy Iron Headem, który mimo szybkości stalowego stworka chybił. Aipom zaś wciąż się bawiła co strasznie denerwowało Billiego. Ale w końcu małpka pozbierała się, i używając Swift zraniła nieco Scizora, który to od razu po przyjęciu na siebie ataku wzleciał wysoko w górę, rozpędził się i już miał uderzyć przeciwnika X-Scissor, ale stało się coś niesamowitego. Gdy stalowy Pokemon zbliżył się do Aipom, ta szybko wskoczyła mu na grzbiet i walnęła go potężnym Fire Punchem. Scizor upadł prędko na ziemię. Ognisty atak okazał się być na niego bardzo skutecznym ruchem. Lecz mimo obrażeń zadanych przez przeciwnika, wstał i był gotowy do dalszej potyczki. Kolejną rundę rozpoczął X-Scissor, które odebrały Aipom nieco energii. Jednak małpka pełna życia nie poddawała się, a wskoczyła na drzewo i zaczęła zbierać siły na Focus Puncha. W między czasie Scisor użył Iron Defense, przez co podniósł swój poziom defensywy.
-Teraz Aipom! To co ćwiczyliśmy! ''Wirująca pięść''!- krzyknął nagle Billy.
Małpka zeskoczyła z drzewa, i robiąc salta, gnała w stronę wielkiego Scizora. Ni stąd, ni z owąd zacisnęła swój ogon w pięść i uderzyła nim stalowego stworka. Podniosła się ogromna warstwa kurzu, przez którą widoczność spadła do zera. Trenerzy musieli zasłaniać oczy rękawami, by piasek nie dostał im się do oczu. Po chwili jednak pył opadł, a wszyscy zobaczyli dwa, ledwo dyszące, poharatane Pokemony. Nie było wiadomo, który stworek padnie pierwszy, lecz po pewnym czasie to Scizor poległ, a Aipom odniosła zwycięstwo.
Billy rzucił się na niesfornego Pokemona i wziął go na ręce, a potem go przytulił.
-Nie sądziłem, że jesteś aż tak silna. Dziękuję ci.- uśmiechnął się chłopiec.
Małpka wskoczyła mu na głowę i nie chciała w ogóle zejść. Pragnęła obserwować dalszą bitwę razem z resztą.
-Fantastycznie! Billy ma jeszcze dwa Pokemony! Jest na prowadzeniu!- wydarła się Lisa.
-Nie mów jeszcze hop. Nie wiem dlaczego, ale czuję, że Matt ma jakiś ukryty plan…- mruknął Kai.
Po uśmieszku chłopca było widać, że ma jakąś strategię. Jednak nikt nie wiedział jaką, a Billy zastanawiał się jak stłamsić jego zadowolenie. Sięgnął po kolejny Pokeball i rzucił nim przed siebie. Z kuli wyszedł mały, fioletowy Drifloon. Matt nie mógł powstrzymać się od śmiechu, jedyne co zdołał zrobić do wyciągnąć kolejnego Balla z Pokemonem. Stworkiem okazał się być zwinny i walczący Hitmontop, znający się dobrze na różnego rodzaju bitwach. Billy wiedział, że nie będzie łatwo, lecz o poprzedniej, wygranej walce przywróciła mu wiarę w siebie. Przełknął ślinę, wziął głęboki oddech, po czym wydał komendę Drifloonowi, by ten wykonał pierwszy atak.
[Obrazek: 237hitmontop1920x1200.jpg?w=400]
Ruchem okazał się być Shadow Ball. Nim jednak kula dotarła do walczącego stworka,
Hitmontop uaktywnił swoją zdolność Intimidate, zmniejszając siłę ofensywy Pokemona balona, a do tego jeszcze w porę zrobił piękny unik. Billy zaczął zgrzytać zębami. Nie wiedział co robić. Na myśli miał tylko różnorodne kombinacje z pokazów, ale niestety żadna nie była skuteczna wobec Hitmontopa. W końcu walczący stworek postanowił zastosować Fake Out, blokując na chwilę Drifloona, a potem dołożył mu Pursuitem. Balon był już na ostatku sił. Jednakże wyzwolił w sobie energię i użył potężnego Ominous Wind, raniąc bardzo walczącego Pokemona. Mimo silnego ataku, Hitmontop utrzymał się na nogach i zakończył walkę kolejnym Pursuitem. Słaby Drifloon padł na ziemię, ale w tej samej chwili wydarzyło się coś dziwnego. Walczący stworek odniósł obrażenia jakby z nikąd. Po chwili tym czymś okazała się być zdolność balona, Aftermatch. Polegała ona na tym, że Pokemon z tą specjalizacją w chwili przegranej zadaje obrażenia przeciwnikowi.
-To było niesamowite!- krzyknął Jimmy.
-Tak, zdolność Drifloona jest fascynująca.- odparł Kai.
Billy podszedł do swojego Pokemona, a następnie podniósł go i otrzepał z piachu.
-Byłeś fantastyczny.- rzekł chłopiec.- Odpocznij sobie w Pokeballu.
Nim jednak balon wrócił do kuli, przytulił swojego trenera i również mu podziękował.
Billy ściągnął ze swojej głowy małą Aipom i powiedział jej, że to ona jest jego ostatnim Pokemonem w tej walce. Małpka zrozumiała całą sytuację i zacisnęła swój ogon.
Bitwę rozpoczął Hitmontop, który niewiarygodnie szybko zbliżył się do normalnego stworka i już miał zaatakować Close Combat, kiedy to mały Pokemon odskoczył szybko na drzewo i dzięki swojemu ogonowi zawisł na gałęzi. Potem zaczął zbierać energię na Focus Punch, a w międzyczasie Hitmontop użył Agility, by w razie czegoś zrobić szybki unik.
-''Wirująca Pięść''!- wrzasnął Billy.
Aipom zeskoczyła z drzewa, po czym robiąc salta próbowała uderzyć swoim ogonem walczącego Pokemona. Niestety na marne. Stworek spokojnie ominął atak, a następnie dołożył małpce, używając efektywnego Rolling Kick. Aipom padła na ziemię i już się z niej nie podniosła, co oznaczało, że Matt wygrał całą walkę.
Billy szybko podbiegł do swojego Pokemona i serdecznie mu podziękował. Wiedział, że małpka się starała i dawała z siebie wszystko. Chłopiec wyciągnął z plecaka puffinkę i wręczył ją Aipom. Ta ucieszyła się i zaczęła wcinać ciastko, a następnie wskoczyła na ręce koordynatora..
Billy był trochę załamany przegraną. Po prostu się zdenerwował.
-Jak ja mogłem przegrać z trenerem, dla którego liczy się tylko siła!- krzyknął rozzłoszczony.
Nagle Matt podszedł do młodzieńca i upomniał się o coś.
-Umowa to umowa.- rzekł z pogardą.
-Ech… Mówię to niechętnie, ale…, ale…, ale…, przepraszam.- wykrztusił, po czym odwrócił głowę w drugą stronę.
-Hej, Jimmy?- uśmiechnął się Matt.
-Tak?
-Możesz uczyć się od swojego kolegi, bo naprawdę zna się na walkach.- rzekł chłopak.- Do zobaczenia na lidze Jim!
Młodzieniec udał się w stronę gęstego lasu. Wkrótce zniknął z pola widzenia, a nasi bohaterowie poszli w stronę Celadon City.
Czy Jimmy zdobędzie kolejną odznakę? Jak potoczą się losy czwórki przyjaciół? Tego dowiecie się, czytając następne rozdziały!

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
 Cherish Balle podarowali: Dialguś, Crusher, Mathieu48, Mr.Bigos, DogtownHawk, Lucas, Dodoo, Bidulkę, Suspect
10.09.2012, 16:00
Post: #79
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Rozdział 22

''Tęczowa bitwa''

Celadon City było pięknym i zielonym miasteczkiem, posiadającym swoje tradycje i zwyczaje. Nikt tu nie korzystał z nie ekologicznych środków chemicznych, czy trujących nawozów. Każdy miał tu swój piękny, mały ogród, w którym hodował mnóstwo różnych gatunków ziół i warzyw. Po zebraniu używał ich do własnych potrzeb. Gotował obiad ze Świerzych roślin, robił różnego rodzaju lekarstwa z ziół oraz sprzedawał również na tutejszym bazarze. W mieście nie brakowało różnych ośrodków kultury, takich jak najstarszy pałacyk w Kanto, czy też wieży zegarowej porośniętej wijącym się bluszczem.
Nasi bohaterowie żwawo szli przez miasto w poszukiwaniu Sali Pokemon, która okazała się być na obrzeżach zielonej miejscowości. Budynek był wprost przepiękny, cały obsadzony kolorowymi i delikatnymi kwiatkami oraz owocowymi krzaczkami. Sala była naprawdę duża, a to z uwagi na to, że pełniła równocześnie funkcję sadu, z którego korzystali mieszkańcy lub zwiedzający turyści.
Jimmy nie zawahał się i śmiało wszedł do środka, nie zwracając uwagi na nic. Po otworzeniu starych, skrzypiących drzwi, ujrzał coś niesamowitego. Mnóstwo drzew porozsadzanych po całym pomieszczeniu, ogromny, szklany dach, przez który wpadało słońce i wielki, błyszczący trawnik, robiący za pole do bitwy.
Jimmy nie wiedział co ma za bardzo robić, ponieważ nigdzie nie było nikogo widać. Jednak nagle zauważył młodą kobietę, leżącą na trawie obok wysokiej jabłonki. Usłyszawszy tupot nóg chłopca, szybko wstała i rozłożyła swój majestatyczny wachlarz. Wyglądało to tak, jakby chciała się bronić.
-Kim jesteś?- zapytała nieśmiało.
-Mam na imię Jimmy. Przyszedłem tu, by zmierzyć się z tutejszym liderem.- odparł spokojnie młodzieniec.
Po słowach chłopca, kobieta usiadła na ziemię i głęboko westchnęła.
-Uff, już myślałam, że to jacyś złodzieje owoców.- przestraszyła się.- Ja jestem Erika, liderka.- rzekł, podając rękę Jimmiemu.- Jeśli chcesz walczyć, to nie ma problemu.- uśmiechnęła się.
Młodzieniec nic nie wykrztusił tylko twierdząco przytaknął. Dziewczyna odeszła na chwilę w głąb swojego sadu, lecz po chwili wróciła z dwoma Pokeballami w ręku. Szybko objaśniła zasady. Bitwa odbyła się w systemie dwa na dwa, bez zmieniania stworków. Wkrótce po bezczynnym spoczynku, Jimmy rzucił jedną ze swoich kul w górę, a wydostał się z niej duży Krabby. Erika zaś wybrała swoją Tangelę, która od razu zaczęła tupać nogami o podłoże.
Po chwili bitwa rozpoczęła na dobre. Pierwszy zaatakował krab, używając Bubble, które nie dość, że zadało znikome obrażenia przeciwnikowi, to jeszcze go rozzłościło. Trawiasty stworek odpowiedział Vine Whip, raniąc wodnego Pokemona i prawie go pokonując! Krabby z oporem wstał z trawy pokrytej rosą, a następnie swoimi szczypcami, otrzepał się z kurzu. Potem użył od razu Metal Claw, które poważnie osłabiło Tangelę. Ta jednak nie poddała się i zastosowała Stun Spore, paraliżując przeciwnika. Następnie wykończyła go Vine Whipem, tym samym wygrywając bitwę.
Jimmy zdziwił się, że tak mały Pokemon może zdominować walkę. Chłopiec podziękował swojemu Krabbiemu i schował go do czerwono-białej kuli. Jego następnym wyborem okazał się być ognisty Quilava. Łasica wbiegła na zielony trawnik i zapaliła swój żarzący się płomień. Tangela nie mało się przestraszyła, ale nie poddała się i stanęła dzielnie do dalszej potyczki.
Vine Whip w wykonaniu trawiastego stworka praktycznie nie zadziałało na ognistym Pokemonie. Ten zaś, dzięki Flamethrowerowi zdołał prawie wykończyć przeciwnika. Na szczęście Tangela użyła w porę PoisonPowder, ułatwiając walkę, następnemu stworkowi Eriki. Kobieta do dalszego pojedynku wysłała Weepinbella, który aż skakał z radości, że może pomóc swojej trenerce. Od razu zaatakował łasicę Razor Leafem, zadając jej niestety małe obrażenia. Następnie Quilava zwinął się w kłębek, i używając Flame Wheel zaczął gnać w stronę trawiastego Pokemona. Ten jednak zgrabnie się przesunął, przez co stworek wulkan uderzył w pobliskie drzewo, z którego to natychmiast posypały się owoce. Do tego jeszcze oberwał od trucizny, tracąc dużo sił. Jednakże szybko się pozbierał i znów zastosował Flame Wheel, który tym razem okazał się być celny. Weepinbell z nadzieją na wygraną, wstał z ziemi próbował dalej walczyć. Opłacało się to, ponieważ z czasem Quilava dostawał coraz więcej obrażeń od zmiany statusu, a do tego obrywał Razor Leafem.
[Obrazek: 70weepinbell1920x1200.jpg?w=400]
-Aerial Ace!- wydarł się Jimmy.
-Bądź czujny!
Trawiasty stworek znów się odsunął, przez co łasica znów wylądowała pod drzewem. Jednakże wykorzystała moment nieuwagi Weepinbella i uderzyła go potężnym Eruption. Po Tym ruchu trawiasty stworek nie zdołał się już podnieść z ziemi, a Erika szybko do niego przybiegła i zaczęła rozpaczliwie płakać.
-Jestem najgorszą liderką na świecie.- chlipała.
-Co się dzieje?- zapytał zaniepokojony chłopiec.
-Każdy trener, z którym walczyła pokonywał mnie tak szybko… Dlaczego…- załamała się.
-Musisz po prostu więcej trenować.- odparł młodzieniec.
-Może i masz rację, ale w tym miesiącu jeszcze ani razu nie udało mi się odnieść zwycięstwa. Ech, jestem taka zabiegana, muszę cały czas pilnować sadu…
-Musisz poświęcać więcej czasu Pokemonom, a na pewno uda ci się wygrać.- uśmiechnął się Jimmy.- Obiecuję, że stoczę z tobą rewanż!
W tej chwili kobieta otarła twarz z łez.
-Wybacz, ale nie teraz!- krzyknęła nagle uśmiechnięta.- Kiedy tylko moje Pokemony ewoluują, na pewno z tobą zawalczę!
-W takim razie, odwiedzę cię kiedyś i stoczymy rewanż!
-Tak jest!- krzyknęła dziewczyna.- Byłbym zapomniał!- wyjęła nagle pudełeczko z kieszeni i wręczyła je Jimmiemu.- To odznaka tęczy. Zasłużyłeś na nią. Wygrałeś uczciwie, proszę!
Chłopiec wziął do ręki emblemat i podniósł rękę do góry. Pod wpływem promieni słonecznych odznaczenie zabłyszczało, co dodatkowo dodało młodzieńcowi optymistycznych myśli.
Jimmy jeszcze raz podziękował Erice i obiecał, że kiedyś się jeszcze spotkają i stoczą rewanż. Po wyjściu z majestatycznego budynku, chłopiec pochwalił się swoją zdobytą odznaką, po czym wyjął z plecaka Kaia mapę złożoną na milion części.
-Czyli, gdzie teraz zmierzamy?- odparł.
-Idziemy do Saffron, o tutaj.- rzekł młodzieniec, wskazując palcem miejsce.
-Odbywają się tam kolejne pokazy!- krzyknął Billy.
-Jest tam też sala!- dodał Jimmy.
-Słyszałam, że jest tam największa na świecie w Kanto stacja metra!- rzekła Lisa.
-Znajduje się tam mnóstwo atrakcji. To miasto naprawdę warto odwiedzić.- powiedział Kai, składając mapę.
Bohaterowie ruszyli w stronę najbliższej miejscowości, jaką było Saffron City. Jak Billiemu i Lisie pójdzie na pokazach? Czy Jimmy zdobędzie kolejną odznakę? Tego dowiecie się, czytając następne rozdziały!

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
 Cherish Balle podarowali: DogtownHawk, Dialguś, Lucas, Mathieu48, Mr.Bigos, Dodoo, nanana, Bidulkę, Suspect
20.09.2012, 16:31
Post: #80
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Rozdział 23

''Wesołe Miasteczko''

Podróży naszych bohaterów towarzyszyła piękna, niezachwiana pogoda. Świeciło słońce, nie było ani jednej chmurki na niebie, malutkie Pidgeye latały tam i z powrotem, podziwiając piękno natury, Rattaty przechadzały się po łąkach, a Poliwagi bawiły się w niedużej sadzawce. Spokój i głuchą ciszę przerwały jakieś odgłosy i śpiewy oraz wesoła muzyczka. Jimmy przystał na chwilę i wytężył słuch oraz wzrok. Zauważył jakieś dziwnie obracające się koło oraz masę ludzi. Podrapał się w głowę, a potem dołączył do reszty.
-Wiecie co to może być?- zapytał chłopiec, wskazując palcem w dal.
-Nie mam pojęcia, ale wiem, że musimy to ominąć.- odparło Lisa, po czym szarpnęła Jimmiego za bluzę.
-Nie, nie, nie! Czekaj!- młodzieniec podniósł jakiś papier z ziemi.- Tak!
-Ale co znowu!- zirytowała się dziewczyna.
-Wesołe miasteczko! Spójrz tylko! Od dziecka marzyłem, by tam pójść!
-Brzmi interesująco. Możemy spróbować.- wycedziła Lisa.
Wszyscy ruszyli żwawo w stronę wspomnianego miejsca. Im bardziej się tam zbliżali, tym więcej było widać różnorakich atrakcji. Radość Jimmiego niestety nie trwała długo, ponieważ koło małego płotka zobaczył stoisko z biletami, za które było trzeba zapłacić. Na szczęście chłopiec spostrzegł na szybce sklepiku, że dzisiejszego dnia wstęp był darmowy. Ochoczo wkroczył na teren miasteczka i zrobił wielkie oczy, a potem otworzył buzię z wrażenia.
Miejsce zaopatrzone było w mnóstwo atrakcji i zabaw. Od razu przy bramce stał stragan z kolorowymi balonami, którymi zainteresował się Drifloon Billiego. Niedaleko znajdował się również kiosk z watrą cukrową i popcornem oraz różnego rodzaju słodyczami. Nieopodal mieściło się mnóstwo automatów do gier, takich jak koszykówka, trening siły, czy asteroidy. Koło nich stały różne sklepiki z pamiątkami oraz stoiska z konkursami, w których było można wygrać interesujące nagrody. Na końcu miasteczka postawiona była restauracja z przysmakami z całego świata. Billy razem ze swoim Chatotem bez wahania się tam udali, a że byli obżarciuchami od razu wzięli udział w turnieju jedzeniowym. Na środku placu, po którym przemieszczało się mnóstwo ludzi, było duże pole bitwy, a obok niego stał jakiś dziwny budynek, cały we wstęgach i balonikach. Jednak najbardziej interesującym obiektem w wesołym miasteczku był tak zwany super młyn. Do ogromnej kapsuły w kształcie Pokeballa mógł wsiąść każdy powyżej dziesiątego roku życia. Koło zaczynało się obracać aż w końcu nabierało ogromnej prędkości. Każdy patrzył na to z podziwem, lecz większość osób bała się tam wsiąść.
-Chatot nic dziwnego, że zajęliśmy pierwsze miejsce.- powiedział z ledwością Billy, głaszcząc się po brzuchu.- Trzeba znaleźć Jimmiego.- odparł.- O jest tam. Po co on tam stoi.
-Stoi jak słup soli!- dodał ptak.
Chłopiec podszedł do swojego kolegi i puknął go w plecy, po czym zapytał co robi. Młodzieniec bez słowa odsunął się, a wtedy Billy ujrzał coś niesamowitego. Na polu bitwy stało dwóch trenerów. Jeden spokojny, ubrany cały na niebiesko, zaś ten po prawej stronie wydawał się jakiś podenerwowany, cały czas trzymał swoją czapkę i zgrzytał zębami, jak by był w jakieś trudnej sytuacji bez wyjścia.
-Został ci jeden Pokemon. Mówię ci, postaraj się.- rzekł spokojnie mężczyzna w niebieskim szalu.
Jego przeciwnik nic nie powiedział, a jedynie sięgnął po kolejną czerwono-białą kulę w nadziei, że ostatni stworek zmieni losy zaciętej walki. Niechętnie rzucił nią, a z Pokeballa wyszedł Magmar, palący się do bitwy. Na znak swojej siły, podniósł łapy do góry i tupnął nogą o ziemię. Po tym rozbrzmiały się głosy ludzi, którzy szeptali sobie do ucha i mówili, że młody chłopiec nie ma szans w starciu z Aqua.
Mężczyzna, spojrzawszy na ognistego pokemona, uśmiechnął się i wyciągnął kolejną kulę z kieszeni. Nic nie mówiąc rzucił ją przed siebie, a po chwili na polu bitwy stał już potężny Swampert mierzący wzrokiem przeciwnika.
-Wyjątkowy Pokemon. Ten mały może mieć niemałe kłopoty.- rzekł Kai, siedząc na ławce i wcinając popcorn.
Bagienny stworek po komendzie trenera, natychmiast ruszył do ataku i niemalże staranował biednego Magmara, który upadł bezsilny na ziemię. Ognisty Pokemon z oporem wstał z piachu i zaczął szarżę Flamethrowerem, który niestety został zgaszony przez szybką Mud Bomb, a następnie płomiennego stworka pokonał silny Water Pulse. Mały chłopak padł na kolana i się rozpłakał. Aqua nawet nie drgnął wezwał swojego Swamperta i na znak triumfu podniósł ręce do góry.
-Proszę państwa! Kolejną bitwę wygrywa nasz drogi i bezlitosny Aqua. Brakuje mu jeszcze jedynie jednej walki, którą stoczy zaraz po wybraniu godnego przeciwnika!- wrzeszczał jakiś facet, stojący na scenie nieopodal pola bitwy.
Mężczyzna w niebieskim ubraniu zaczął rozglądać się we wszystkie strony, by wyłonić godnego przeciwnika do ostatniego pojedynku tego dnia. Nagle zamknął oczy i wskazał palcem niewiadomo co. Wszyscy ludzie, stojący obok odwrócili się w stronę jakieś osoby, którą okazał się być Kai. Chłopak, znajdujący się w centrum uwagi natychmiast zbystrzał i wstał z ławki, na której siedział. Nie wiedział za bardzo o co chodzi, więc zapytał pierwszą lepszą osobę co się dzieje.
-Przepraszam, ale nie rozumiem co to ma znaczyć.- podrapał się w głowę młodzieniec.
-Jak to? Masz walczyć z Aqua, wybrał cię.- powiedziała jakaś kobieta.
Walczyć, ale ja…- w tej chwili Kai popatrzył się na ludzi, wpatrujących się właśnie w niego.
Chłopak przełknął ślinę i wciągnął się w niezapowiedzianą bitwę. Stanął po prawej stronie pola walki i spojrzał się na surowo wyglądającego przeciwnika.
-Nie wyglądasz na amatora.- odparł Aqua.- Dlatego też, ciebie wybrałem na swojego ostatniego rywala. Chcę, żeby moja ostatnia walka w tym miejscu była interesująca, więc daj z siebie wszystko.
Kai nie odezwał się, a jedynie przytaknął i sięgnął po jeden ze swoich Pokeballi.
-Jeśli jesteś jeszcze niezapoznany, to krótko ci wyjaśnię zasady pojedynku. Otóż każdy używa trzech Pokemonów, każdy może je zmieniać w dowolnej chwili, rozumiesz?
Młodzieniec przytaknął i rzucił swoją kulą wysoko w górę. Wyleciał z niej tajemniczy Noctowl, po czym usiadł na ramieniu swojego trenera. Aqua uśmiechną się i wysłał do walki wodnego Pelippera. Wyglądało na to, że obydwa Pokemony stoczą bitwę w powietrzu. Nikt się nie mylił ze swoimi przypuszczeniami. Pelikan rozpoczął potyczkę Wing Attackiem, zaś Noctowl od razu spróbował uśpić przeciwnika Hypnosis, lecz nie udało mu się to, ponieważ wcześniej oberwał i upadł na ziemię. Na szczęście szybko się pozbierał i rozpoczął szarżę od ruch Extrasensory. Noctowl dzięki swojej psychicznej mocy ''podniósł'' Pelippera i cisnął nim o ziemię. Morski ptak bez problemu wstał i był gotowy do dalszej bitwy. Od razu przyjął na siebie Confusion przeciwnika i ruszył do ataku. Na sam początek użył Water Pulse, mocząc sowie skrzydła, przez co była wolniejsza i trudno było jej latać. Noctowl usiadł na ziemię i zaczął otrzepywać się z wody. Chwilę nieuwagi przeciwnika wykorzystał pelikan i zaatakował potężnym Hydro Pump, pokonując tym samym ptaka.
[Obrazek: 279pelipper1920x1200.jpg?w=400]
Kai wezwał Pokemona do Pokeballa i podziękował mu. Następnie chwycił po kolejną kulę, z której wyszedł wielki, odważny i wierny swojemu trenerowi Arcanine. Aqua uśmiechnął się, wiedząc, że jego stworek ma przewagę typu. Bez słowa wskazał palcem na ogromnego psa, po czym natychmiast Pelipper wystrzelił potężny Water Pulse w kierunku przeciwnika. Na szczęście zwinność ognistego Pokemona pozwoliła mu wykonać unik, a następnie szybko zaatakować Flamethrowerem o ogromnej sile. Pod wpływem płomienia, pelikana prawie wgniotło w ziemię, przez co Arcanine miał większe pole do popisu. Używając ExtremeSpeed po raz kolejny zaskoczył przeciwnika i zapieczętował swoje zwycięstwo.
Aqua z niedowierzaniem spojrzał na ogromnego psa i zdziwił się, że ognisty Pokemon był w stanie pokonać wodnego ptaka. Mężczyźnie nie pozostało nic innego jak wezwanie swojego Pelippera do Pokebbala. Zacisnął pięści, po czym usiadł po turecku na ziemi i zaczął medytować. Trwało to kilka minut, Kai trochę się zirytował i kiedy miał już coś powiedzieć, Aqua wstał i w mgnieniu oka przywołał swojego następnego stworka. Pokemonem okazał się być ogromnej wielkości Swampert, który naprawdę budził postrach. Pobliscy widzowie natychmiast wzięli krok do przodu, ponieważ zdecydowali się nie narażać bagiennemu stworkowi. Ten zaczął tupać nogami, po czym ruszył do ataku. Biegnąc ostrzeliwał Arcanina Mud Bomb, przez co pies tracił na szybkości. Gdy tylko Swampert zbliżył się do ognistego Pokemona, walnął go potężnym Hammer Armem. Przemoczony i brudny przeciwnik wodnego stworka, padł bezsilnie na ziemię, a pojedynek został zakończony.
Kai nie załamał się, tylko wysłał do bitwy kolejnego Pokemona, Sableye’a. Tuż po wyjściu z kuli, jego oczy zaświeciły się na czerwono, co oznaczało, że użył Detect, więc Water Pulse Swamperta w ogóle mu nie zagroziło. Następnie zachichotał i ni stąd, ni z owąd posłał Shadow Ball w stronę bagiennego stworka. Ten nie zdołał wykonać uniku i przyjął na siebie potężny cios. Z oporem wrócił do dalszej walki, w której rozpoczął od kolejnego Water Pulsa. Zanim jednak wodny Pokemon się spostrzegł, Sableye był już za nim i uderzył go Shadow Clawem. Po chwili zmęczony Swampert leżał już na ziemi, przyczyniając się tym samym do zwycięstwa Kaia.
Chłopak niezmiernie się ucieszył i podziękował Pokemonowi. Spojrzał się na Aquę, który nie wyglądał na zadowolonego. Znów zaczął medytować, skupiając przy tym swoją wewnętrzną energię. Po jakiś pięciu minutach wstał i wziął oddech. Następnie sięgnął po kolejną kulę z jego ostatnim Pokemonem. Zamachnął się i rzucił nią w przestworza. Nagle wszyscy ujrzeli coś na niebie, co zmierzało ku powierzchni. Tym ''czymś'' okazał się być majestatyczny Mantine unoszący się tuż nad ziemią. Sableye Kaia nawet nie ruszył się z miejsca tylko cicho zachichotał i rozpoczął pojedynek Shadow Ballem.
Płaszczka w samą porę odleciała i znalazła się nad mrocznym Pokemonem. Z tego miejsca zaatakowała Bullet Seedem, które nie mogło zbyt zaszkodzić Sableye’owi. Stworek duch postanowił się nie bawić i zastosował Detect, pozwalające przewidzieć ruch przeciwnika. W tym przypadku atakiem okazał się być Water Pulse, który mroczny stworek zwinnie ominął. Zaśmiał się i wystrzelił kolejną Shadow Ball, ale tym razem to Mantine zaskoczył rywala. Wing Attackiem odbił ciemną kulę, która zaczęła podążać w stronę Sableye’a. Pokemonowi duchowi zrzedła mina, gdy oberwał od płaszczki.
-Shadow Claw! Nie baw się, tylko atakuj!
Stworek znów zachichotał i ruszył do ataku. Gdy tylko zbliżył się do Mantina musiał przyjąć na siebie jego Water Pulse, a dopiero potem zaatakować.
Po chwili dwa Pokemony ledwo już zipały i nikt nie wiedział, który polegnie jako pierwszy. Nagle Sableye zaśmiał się. Wszyscy zwrócili na niego uwagę, ale niestety po chwili poległ. Padł bezsilny na ziemię, co oznaczało, że całą bitwę wygrał nie kto inny, a Aqua, który natychmiast podniósł ręce do góry i zaczął triumfować.
-Tak myślałem…- rzekł spokojnie.- Zawojuję całą ligę i zostanę mistrzem!
Kai opuścił głowę i podszedł do swojego Pokemona. Serdecznie mu podziękował, a stworek głośno zachichotał, po czym wrócił do Pokeballa.
Chłopak był bardzo zadowolony z siebie i swoich przyjaciół. Zaczął szukać Jimmiego i reszty. Poszukiwania nie były długie, ponieważ wszyscy stali w jakieś grupce ludzi i przypatrywali się klaunowi, jak to robi różne Pokemony z balonów. Szło mu to wyśmienicie, a do tego jeszcze zwracał na siebie uwagę. Pokaz potrwał jeszcze przez chwilę, po czym każdy poszedł w swoją stronę. Zbliżał się zmrok, więc bohaterowie postanowili przenocować w tutejszym punkcie medycznym i z samego rana wyruszyć w dalszą wędrówkę.
Jak pójdzie Jimmiemu w starciu z liderem? Tego dowiecie się, czytając następne rozdziały.

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
 Cherish Balle podarowali: Dialguś, Mathieu48, Lucas, Mr.Bigos, Dodoo, nanana, Bidulkę, Suspect
30.09.2012, 19:18
Post: #81
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Ciekawy pomysł z tym wesołym miasteczkiem i walką Kaia (dobrze, że nie Jimmy'ego, byłoby to zbyt przewidywalne) z Aqua. Początkowo myślałam, że ten Aqua to członek Zespołu Aqua, ale chyba jednak nie. Smile

Nie ma dymu bez ognia
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
26.06.2013, 20:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.06.2013 20:24 przez Chaqui.)
Post: #82
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
A dlaczego by tak nie odświeżyć starego, dobrego Ficka? Mam nadzieję, że jego charakter nie zmieni się nie do poznania, bo chcę w nim utrzymać taką magiczną atmosferę, którą utworzyłem i tutaj i w Johto FF. Pisząc ten rozdział próbowałem wpasować się w atmosferę tego Ficka i nie zmienić jego stylu, który moim zdaniem jest trochę wyjątkowy Wink.

Rozdział 24

''Pułapka'' cz.1.

Saffron City zlokalizowane było w centralnej części Hoenn i stanowiło ośrodek kulturalny i rozrywkowy tego regionu. Miasto poprzez szybką rozbudowę i przemyślane inwestycje, szybko stało się sławne na świecie, a jego nazwa wymieniana była w najdalszych zakątkach globu. Przez centrum przechodziła kolej, a blisko niej znajdował się unowocześniony dworzec ze zmechanizowanymi rozwiązaniami ułatwiającymi podróż turystom. Stacja kolejowa, gdzie stacjonowały szybkie i najwyższej klasy pociągi była naprawdę solidnie rozbudowana i przyciągała swoją konstrukcją uwagę zwiedzających.
Gdzieś na obrzeżach stała hala pokazowa, która zaś zachwycała koneserów prestiżowych contestów Pokemon i jak magnes przyciągała trenerów specjalizujących się w tej dyscyplinie. Nic w tym dziwnego, gdyż budynek tego rodzaju przewyższał inne tego typu konstrukcje w całym Kanto.
Nieopodal stała Sala Pokemon, gdzie urzędowała Sabrina – liderka stworków psychicznych. Nie pełniła swoich obowiązków z przymusu, mimo, że wygrała plebiscyt. Robiło to z zamiłowania do Pokemonów, które wstrzelił jej w krew jej ojciec – również niegdyś słynny lider w tym mieście, który odnosił wielkie zwycięstwa z największymi mistrzami, miedzy innymi z Lance’em. Porażka smoczego czempiona zapisała się na karcie historii i wryła w pamięć wielu. Kiedy jednak przekazał on obowiązki swojej córce, słuch o nim zaginął, a pamięc o nim również.
Budynkiem na prawo od Sali było Dojo walczących Pokemonów, gdzie trenerzy mogli podszkolić umiejętności swoich stworków. Na ringu czekali palący się do bitwy przeciwnicy, jednak mimo to większość młodych trenerów omijało to miejsce z daleka, gdyż zostało one przygłuszone przez sławę Sabriny.
Wydawało się, że Saffron to idealne miejsce do życia, ale jednak jak każde inne miasto, także i to miało swoją ciemną stronę.
W wysokim wieżowcu, gdzieś w centrum mieściny mieściła się niegdyś baza znienawidzonego i ściganego przez policję Zespołu R. W „strasznych czasach” historii tego miejsca, Saffron opustoszało i stało się idealną bazą dla przestępczego gangu, który zadomowił się tutaj i knuł swoje mroczne plany. Pojawiały się liczne porwania, kradzieże i grabieże pozostałych mieszkańców. Ostatecznie, z Zespołem R rozprawiła się policja na czele z Lance’em. Do wyludnionego Saffron znów przybyli ludzie, ale mimo szybkiej odbudowy i naprawy mentalności miasta, cień grozy nadal wisiał nad tym miejscem…
Jimmy pewnym krokiem z uśmiechniętą twarzą szedł szerokim chodnikiem, który znajdował się przy głównej ulicy. Zerkał czasami na swoich kompanów, ale tak naprawdę myślami był cały czas przy walce z liderem. Planował strategię, przygotowywał ustawienie Pokemonów podczas bitwy i snuł refleksje na temat przyszłej przeciwniczki. Te same myśli roiły się w głowie jego Quilavy, który z podniesioną głową maszerował przy swoim opiekunie.
Tuż za nimi szła Lisa z bardziej poważną miną. Rozmyślała nad swoimi ozdobami dla występujących w pokazach stworków, w głowie przygotowywała majestatyczne kreacje i wodziła wzrokiem po niebie, szukając inspiracji. Jednak cały czas przed jej oczyma ukazywał się obraz prestiżowej wstążki, której zdobycie byłoby czymś niebywałym.
Przez pewien czas wydawało się, że Billy rozmyśla nad tym samym, ale gdy tylko wziął kanapkę do ręki i razem z Chatotem zaczął się nią zajadać, wszystkie przypuszczenia Lisy natychmiastowo się rozwiały.
-Skrzyżowanie. – odparł nagle Kai, zatrzymując się.
-I co w związku z tym? – powiedziała Lisa z lekką ironią.
-O ile się nie mylę, chcecie iść na pokazy? – dodał po chwili.
-No, tak. – odpowiadała dziewczyna.
-W takim bądź razie, musicie skręcić w prawo. – ciągnął chłopak.
Lisie zrobiło się nieco głupio i przytaknąwszy twierdząco, szturchnęła Billy’ego, a temu z ręki wypadła nadgryziona kanapka. Po chwili użalania się, młodzieniec ruszył za dziewczyną na arenę.
-My idziemy w lewo. – dodał po chwili dołączając do Jimmy’ego.
Chłopiec przytaknął i ruszył na przód, gdzie znajdować się miała kolejna liderka. Po uprzednim zbadaniu drogi, Jimmy znów powrócił do swoich przemyśleń i planowania zawiłych strategii.
Mijając Pokemon Center, Kai zatrzymał się i rozwinął mapę, na której widniał zarys Kanto. Odwrócił ją jednak na drugą stronę i wzrokiem zatrzymał się przy zmniejszonej mapce Saffron, gdzie zaznaczone były również linie podziemnych, ogólnodostępnych ścieżek. Wskazał palcem wejście do metra i w tej samej chwili postawił ku niemu krok, budząc z zamyślenia swojego kolegę. Chłopak złożył papier z powrotem do plecaka i wkrótce u boku z Jimmy’im znalazł się w podziemnym korytarzu.
Był on dosyć wąski, nie odnawiany od lat, przeznaczony tylko i wyłącznie dla przechodniów. Mimo, że tunele te były ogólnodostępne, mało kto tędy chadzał, a na pewno nikt nie robił tego dla przyjemności. Ścieżki odwiedzane często były jedynie przez biznesmenów, którzy woleli przejść podziemnym korytarzem niż przedostawać się przez zakorkowane miasto. Na dosyć nierównym stropie tunelu znajdowały się lampy pod szklanymi kloszami dające żółte światło. Niestety nie każda z nich była akurat w formie i często nieoczekiwanie wyłączała się, a środek na krótki moment opanowywała ciemność. Takie niespodzianki nie były jednak problemem dla dwóch wędrowników, gdyż dzięki Quilavie, mieli oni wystarczająco dużo światła. Mknęli przed siebie, nie zważając na panujące warunki, a w szczególności wilgotność, która była naprawdę wysoka. Jimmy’emu jak i zarazem Kaiowi taka atmosfera nie przeszkadzała i myśleli tylko o tym, by jak najszybciej dotrzeć na miejsce.
[Obrazek: 156quilava1920x1200.jpg?w=400]
Trener Noctowla pozbył się na dłuższy moment nurtujących i drażniących go myśli i z uśmiechem na twarzy snuł refleksje na temat przyszłej walki swojego kolegi. Nagle jednak, coś go zatrzymało i rozwiało jego sielankowe myśli. Skrzyżowanie dróg, które w ostatniej chwili spostrzegł, zmusiło go do wyciągnięcia mapy całego podziemia miasta. Jeździł palcem po kartce papieru, lecz niestety takowego rozwidlenia na mapie nie znalazł.
-Ech, co za pech. Jest już trochę przestarzała, należała jeszcze do mojego ojca. Przez kilkanaście lat zdążyli jeszcze wydrążyć dwa tunele. Ale, o ile się nie mylę, powinniśmy pójść w prawo.
-Jak uważasz. – Jimmy nie stawiał żadnego oporu.
Wyszli zza ściany i ruszyli we wcześniej ustalonym kierunku. Jednak tam, znów zatrzymała ich niespodziewana rzecz, jaką był remont podziemnej ścieżki, która zmusiła wędrowców do zawrócenia. Postanowili pójść drugim pozostałym do wyboru tunelem, o którym Kai nigdzie nie słyszał. Tam jednak brakował już żarówek dających światło, co stanowiło idealne miejsce dla żerujących w ciemnościach Rattatów. Pokemony uwijały się pod nogami podróżników i unikały żaru Quilavy, gdyż przystosowane były do życia w mroku.
Wkrótce, Jimmy z Kaiem zastali schody prowadzące gdzieś w dół. Pretendent do odznaki bez wahania porwał się ku pierwszemu stopniowi, ale trener Noctowla wyczuwał jakieś niebezpieczeństwo. Nie zważając jednak na swój instynkt, ruszył za swoim kolegom i idąc u jego boku rozglądał się dookoła wypatrując potencjalnego zagrożenia.
Po chwili, znaleźli się w pomieszczeniu na dole. Przypominało ono jakby jakiś opuszczony magazyn, aczkolwiek nie wskazywały na to zapalone lampy znajdujące się na suficie. Przy zimnej ścianie poustawiane były kartonowe pudła, bez żadnej zawartości o czym dowiedział się Kai zaglądając do jednego z nich. Dalej znajdował się stary, przykurzony komputer stojący pod biurkiem, a na nim zaś mieścił się przeżyty monitor kineskopowy i sterta czarnych dyskietek, zapewne już dawno bezużytecznych. Podłoga pomieszczenia wyłożona była kafelkami, które o dziwo nie pokryły się kurzem. Ściany były pomalowane na kolor żółty, aczkolwiek farba zmarszczyła się już w kilku miejscach, a niekiedy nawet poodpadała zaśmiecając podłogę, która wyglądała na umytą. Na wprost znajdowały się drzwi do małego przedsionka, gdzie mieściły się stalowe wiadra, drewniane miotły i szczotki, zaś nad nimi wisiały półki stanowiące miejsce dla detergentów, szmatek i innych środków czystości.
Na prawo, za kartonowymi pudłami znajdowały się kolejne drzwi, tym razem solidniej wykonane i zamknięte na mosiężną kłódkę. Ledwo, kątem oka dostrzegł je Kai przebierając między kartonami. Szarpną za klamkę, ale bezskutecznie, gdyż wrota były solidnie zabezpieczone. W końcu jednak, płomień Quilavy zdołał pokonać metalową kłódkę, a wędrownicy ostrożnie zajrzeli do pomieszczenia obok, tak samo jak to zrobili z przedsionkiem.
W środku nie było nikogo, więc podróżnicy wprosili się sami. Wnętrze urządzone było jak laboratorium i zresztą w istocie pełniło taka funkcję. Na wprost, przy ścianie mieściły się blaty, a na nich poustawiane były zlewki, fiolki i inne narzędzia potrzebne do badań chemicznych i fizycznych. Obok mieścił się komputer, taki jak w pomieszczeniu obok, ale tym razem włączony i odkurzony. Na biurku leżały jakieś papiery, plany i rozpiski oraz dokumenty. Pod spodem stał kosz na śmieci zapełniony po brzegi tym samym, co leżało na wierzchu stołu.
Kai podszedł do blatu z chemikaliami, a później do biurka z papierami, po czym wziął jeden z projektów w dłonie. Rozrysowany był na nim plan i dokładna budowa jakiejś ogromnej maszyny, opierającej się na mocy Pokemonów.
Tyle chłopak zdążył się doczytać, gdyż chwilę potem rozległ się huk i trzaskanie drzwiami. Obok jednego z blatów znajdowały się jeszcze jedne wrota, przez które do laboratorium wszedł starszy, grubszy pan, popijający kawę. Zobaczywszy przybyszów, postawił szybko filiżankę na stole i na jednym wdechu zawołał straż.
Kai przez moment chciał się porwać do ucieczki, ale uświadomił sobie, ze nie ma to największego sensu, a mogłoby to przynieść jeszcze gorsze skutki.
Sekundę, po nawoływaniach przestraszonego pracownika laboratorium, do środka wparowała trójka mężczyzn i otoczyła bezbronnych wędrowników…

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
 Cherish Balle podarowali: Bidulkę, Dodoo, Suspect
27.06.2013, 21:23
Post: #83
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Rozdział 25

''Pułapka'' cz.2.

Faceci ubrani byli w czarne garnitury, na twarzach zaś połyskiwały im białe, wypolerowane maski. Włosy mieli rozczochrane w różnych odcieniach brązu. Na nogach nosili wypastowane pantofle z długimi sznurówkami.
Przywarli przybyszów do ściany, bez żadnej możliwości ucieczki. Przed Jimmy’ego wystąpił jego Quilava, ale został szybko przytłoczony przez jednego z wysokich mężczyzn. Jego płomień zgasł, a on sam przestraszył się przybyłych strażników. Usadowił się przy trzęsącym się trenerze i czekał na rozwój wydarzeń.
Przez błyszczące maski, wyraz twarzy mężczyzn był nieznany, ale Kai domyślał się co knuli i zamierzali. Jeden z nich nadął się i krzyknął w stronę otwartych drzwi, w które uprzednio wszedł, zdzierając sobie przy tym gardło. Wszyscy usłyszeli rumor i donośne tupanie pantofli, aczkolwiek nikt nie zdołał wytężyć na tyle wzroku, by dojrzeć zbliżającą się postać. Jimmy wyglądał zza prawie dwa razy wyższych facetów, aż w końcu spostrzegł osobę powoli maszerującą w ich stronę. Miała ona na sobie fioletowy, wręcz prawie różowy płaszcz, czarne spodnie i wypucowane, błyszczące pantofle, którymi raz po raz stukał w ziemię. Na jego twarzy, tak jak u jego współtowarzyszy widniała maska – cała w białym kolorze, z czerwonymi elementami i ewentualnymi zadrapaniami, które zapewne powstały w czasie jakiejś walki, albo po prostu przy częstym użytkowaniu. Facet był niższy od swoich podopiecznych, ale znacznie przewyższał ich rangą, tak więc ci szybko się odsunęli i dali szefowi dostęp do niespodziewanych przybyszów. Mężczyzna przyjrzał się im dokładnie i zawiesił swój wzrok na sylwetce Kaia. Chłopak przełknął ślinę, ale zachował zimną krew i nie spanikował. Obserwacja dwóch młodzieńców nie trwała długo, a facet po dokładnych oględzinach zrobił krok w tył i zaśmiał się na tyle głośno, że naukowiec stojący gdzieś przy blacie i niecierpliwie pijący kawę, musiał zatkać szybko uszy, by przypadkiem nie ogłuchnąć.
-Proszę, proszę. Mamy gości. Że też chciało wam się do nas fatygować! – mężczyzna tym razem zachichotał. – Kai, misjonarz prosto z Johto! O! i jego nowy kumpel! Jak miło, że wpadliście! Chłopaki, przeszukać ich!
Trójka mężczyzn wzięło plecaki dwóch przybyszów i odpięła je. Już chcieli wysypać zawartość na podłogę, ale Quilava powalił facetów na ziemię. Jeden z nich stracił przytomność. Dwóch z oporem podniosło się z ziemi i ruszyło ku Jimmy’emu. On szybko chwycił za Pokeball i wypuścił z niego Jolteona. To samo zrobił Kai, lecz z jego kuli wydostał się Noctowl o majestatycznych, brunatnych piórach. Spojrzał swym przenikliwym wzrokiem na przyszłego przeciwnika, po czym zastosował na nim psychiczny ruch, który cisnął facetem o ścianę.
-Na co czekasz?! – wydarł się szef faceta, który jako jedyny został na polu bitwy.
Mężczyzna łapczywym ruchem wyjął z kieszeni garnituru dwa Pokeballe i wypuścił z nich Pokemony do walki. Wkrótce, dwa Kadabry stały już naprzeciw swoich oponentów i hipnotyzowały ich swoim mrożącym wzrokiem. Quilava jednak nie dał się otumanić, stanął na dwóch łapach i uwolnił swój płomień. Jego grzbiet pogrążył się w ogniu, a łasica szybko ruszyła do walki. Flame Wheelem zaskoczyła zastygłego w miejscu rywala i szybko przeszła do kolejnego ataku, tym razem z dystansu. Flamethrower odepchnął Kadabrę aż ta odbiła się od ściany. Niestety przewaga Quilavy nie trwała długo, gdyż za chwilę psychiczny stworek zastosował Confusion i za jego pomocą cisnął przeciwnikiem o podłogę. Oczy atakującego Pokemona zaświeciły się, a on wpadł jakby w jakąś furie, która nie pozwalała mu na opanowanie emocji. Stworek wykonywał nieobliczalne ciosy, niekoniecznie celne i niszczył przy tym otoczenie.
-Jego psychika jest potężna. – mruknął facet w różowym garniturze, przypatrując się bitwie.
W między czasie, na drugim końcu laboratorium toczył się inny, ale równie zacięty bój między Noctowlem, a drugim Kadabrą, tym razem spokojniejszym. Sowa atakowała swojego rywala głównie z niedalekiej odległości. Nabierała rozpędu i natychmiastowo zderzała się z oponentem, zadając mu obrażenia. Psychiczny Pokemon jednak nie często dawał się zaskoczyć i regularnie zatrzymywał przeciwnika potężnym Psychic. Noctowl stawiał początkowo opór, ale z biegiem czasu Kadabra nabierał sił, a sowa musiała przejść szybko do skutecznej ofensywy. Manewrując na niewielkiej przestrzeni, trudno było jej wykonywać jakiekolwiek uniki, ale w końcu przedarła się przez ostrzał rywala i wytoczyła ciężkie działa w postaci Sky Attack. Pokemony używają tego ruchy zwykle na otwartych miejscach, jednak tym razem zdarzyła się sytuacja wyjątkowa. Sowa machnęła kilka razy swoimi skrzydłami i z bardzo małej odległości, bez jakiegokolwiek rozpędu, walnęła z impetem w oponenta. Ruch nie zdążył nabrać swojej siły, ale dystans między dwoma stworkami zdecydował o mocy ataku. Kadabra padł na ziemię, uprzednio odbijając się od blatu.
Quilava również rozprawił się powoli ze swoim rywalem. Nie raz walczył z silniejszymi przeciwnikami i mimo nadzwyczajnej siły Kadabry, łasica szybko ko znokautowała. Szybkim ruchem szarpnęła za dwa plecaki znajdujące się na polu bitwy i natychmiast położyła je obok nogi Jimmy’ego.
-Ech, ofermy. Czas pokazać prawdziwy kunszt psychicznych Pokemonów! Alakazam!
[Obrazek: 65alakazam1920x1200.jpg?w=400]
Na środku laboratorium pojawił się dwa razy większy od swojej poprzedniej formy ewolucyjnej Pokemon. W rękach trzymał dwie srebrne, błyszczące łyżki służące mu za główną broń. Stworek spojrzał na swoich przyszłych oponentów i warknąwszy na nich, przystąpił do ataku. Tupiac o ziemię swoimi masywnymi łapami, zbliżył się do Quilavy i jednym machnięciem ręki spowodował, że łasica znalazła się na drugim końcu pomieszczenia, zwijając się z bólu. Noctowl nie dał się tak łatwo zaskoczyć jak jego poprzednik, ale po wymianie kilku zaciętych ciosów, również uległ pod wpływem siły przeciwnika. Natychmiast po tym, do bitwy wkroczył pełen sił Jolteon posyłając od razu w stronę Alakazama potężny Thunderbolt. Pokemon jednak zatrzymał atak jedną ze swoich niezniszczalnych łyżek i ruszył ociężale ku oponentowi. Elektryczny stworek był szybszy od swojego rywala, ale mimo to z wielkim trudem unikał jego ataków. Biegał w koło nie wiedząc co robić i od czasu do czasu zmuszony był do jakiegoś zwinnego skoku, czy natychmiastowego uniku. Szarżę przeciwnika przerywał rzadko niecelnym Thunderboltem, czy Shadow Ballem. Ciemne Kule były skuteczne wobec Alakazama, ale ten bez problemu odpierał ich falę za pomocą dwóch łyżek.
Jolteon znajdował się już na skraju wyczerpania. Atakował niecelnie ze znacznie słabszą siłą, bezskutecznie wykonywał uniki i stawał się coraz wolniejszy. Znalazł się wkrótce pod ostrzałem Alakazama, a ten skutecznie wykorzystał okazję i znokautował swojego elektrycznego przeciwnika. Następnie machnął swoimi łyżkami ustawił się na swojej pierwotnej pozycji, spoglądając jednym okiem na poległego rywala.
-I oto jest moc psychicznych Pokemonów. – odparł mężczyzna w różowym garniturze, zakładając rękę na rękę.
-Niedobrze. – mruknął Kai, po czym niecierpliwie spojrzał na Jimmy’ego.
-Zabrać ich. – odparł facet, zwracając się do ocucających się podwładnych.
Trzej faceci wzięli za manatki dwóch młodzieńców i zaprowadzili ich gdzieś za drzwi, którymi uprzednio weszli…

Hala pokazowa, gdzieś w Saffron.

W między czasie, na zmaganiach koordynatorów rozpoczynała się runda druga prestiżowych contestów. W gronie szczęśliwców, którzy się do niej zaklasyfikowali znalazła się Lisa, jak i Billy, który zajął pierwsze miejsce w pierwszej części rywalizacji, co dało mu znaczącą przewagę punktową nad innymi uczestnikami. Druga runda polegała tak jak na większości pokazów na walce. Oczywiście nie na zwykłej potyczce między stworkami, ale ekscytującym i majestatycznym pojedynku, gdzie koordynatorzy mieli zaprezentować swoje Pokemony z jak najlepszej strony, pokazać niezwykłe kombinacje ruchów, jak i też improwizację swoich podopiecznych, którą punktowano najwyżej.
Na tablicy punktowej pojawiły się cztery pary, mające stoczyć ze sobą bój o prestiżową wstążkę. Ku zdziwieniu Lisy, jej wizerunek widniał tuż koło portretu Billy’ego, który zajadając się kanapką, niecierpliwie spoglądał na cały schemat przyszłych walk. Jednym okiem spoglądnął na swoją rywalkę, ale ona w zamyśleniu planowała strategie.
Wkrótce, na środek areny wyszedł gospodarz imprezy i zapowiedział pierwszą parę mającą stoczyć pojedynek. To samo zrobił z dwoma pozostałymi. Czas leciał nieubłagalnie, a Lisa ze stresu zaczęła obgryzać paznokcie, głośno przełykając ślinę. Niedługo po tym, nie wiadomo skąd usłyszała swoje imię. Razem ze swoim przeciwnikiem została poproszona na pole walki. Ustawiła się naprzeciw Billy’ego i patrzyła na niego niepewnym wzrokiem, który również zawierał stres, a nawet strach. Chłopak jednak nie zamierzał w jakiś sposób rozpracowywać swojego rywala i przełykając ostatni kęs kanapki, sięgnął po Pokeball, uprzednio wycierając usta chusteczką.
Nad powierzchnię areny wzleciał na niewielką wysokość Chatot, wcześniej rozkładając swoje skrzydła i używając FeatherDance, co w połączeniu z promieniami słońca dało przepiękny efekt. Pokemon Billy’ego już na starcie został nagrodzony dodatkowymi punktami i w tej chwili Lisa nie miała zaciekawej sytuacji. Nie spodziewała się, że jej przeciwnik od razu zastosuje taką niezwykłą kombinacje, która da mu prowadznie. Otrząsnęła się z ciemnych myśli i również chwyciła za czerwono-białą kulę, po czym cisnęła nią w górę.
Na polu bitwy pokazał się Ivysaur. Natychmiastowo użył Stun Spore, by pyłek w świetle słońca stał się mieniący. Efekt był naprawdę udany i zachwycił publiczność, ale jednak jury przyznało mniej punktów Lisie niż jej rywalowi. Dziewczyna miała sporo do nadrobienia. Nie zamierzyła improwizować, wszystko miała przemyślane. Z niepokojem spoglądała na oponenta, gdyż wiedziała, że on również może zaskoczyć sędziów.
-Ivysaur, zastosuj „Cięty Liść”!
Trawiasty Pokemon wystrzelił w stronę przeciwnika Razor Leaf, a liście nieubłagalnie zbliżały się do papugi. Ta, aby złagodzić cios, zasłoniła się skrzydłem, ale nagle stała się rzecz niebywała – Ivysaur, używając Vine Whip poszatkował na ćwiartki ostre liście, a one jak piórka spadły na ziemię. Wykorzystując moment nieuwagi Chatota, stworek z kwiatem na grzbiecie skumulował swoją energię w jednym miejscu i wyzwolił ją w postaci potężnego i celnego Solar Beama. Promień trafił wprost w ptaka, a ten spadł na ziemię. Jury nie ukrywało swojego zdziwienia i drastycznie podwyższyli punktacje u Lisy. Dziewczyna była w niewiarygodnie dobrej sytuacji. Mogła swobodnie eksperymentować na placu boju i nie bać się o ruchy swojego rywala. Billy jednak szybko wziął się za siebie i swojego Pokemona, który rozpoczął szarżę od zastosowania Sing. Piękny śpiew Chatota zachwycił publikę, ale zadziałał negatywnie na Ivysaura, który zapadł w głęboki sen. Papuga zyskała duże pole do popisu i nie zamierzała zaprzepaścić takiej szansy. Ptak postanowił wytoczyć najcięższe działo i zastosować popisowy „Świder”. Wzleciał wysoko w górę, ponad liczną widownię, tam rozłożył swe skrzydeł i przygotował się do pionowego pikowania. Nabrał prędkości i w zatrważającym tempie począł lecieć centralnie w stronę swojego oponenta. Do tego kręcił się wokół własnej osi, po czym z impetem walnął w śpiącego oponenta, który nie zdążył się ocucić. Ponad arenę wzniosła się chmura pyłu i zakryła dwa Pokemony. Po komentarzach ze strony ławy sędziowskiej, kurz zdążył opaść i wszyscy ujrzeli triumfującego Chatota. Zwycięstwo jednak nie przesądzało o wygraniu wstążki, a jedynie punktacja, która w tej chwili ukrywana był przez jury.
Zostały podliczona punktacja i wkrótce gospodarz imprezy wystąpił na środek areny i ogłosił długo wyczekiwane wyniki. Ośmiu zawodników w niepewności spoglądało w kierunku mężczyzny i czekało na ostateczny werdykt. Okazało się, że zwycięzcą został Billy z przewagą jedynie kilku punktów nad Lisą, która nie ukrywała rozczarowania. Cieszyła się z wygranej swojego kolegi, ale ubolewała nad tym, że nie zdołała zdobyć wstążki. Niewiele dzieliła ona dziewczynę przed Wielkim Festiwalem, aczkolwiek próbowała ona uświadomić sobie, że nie zawsze zwycięstwo się do niej uśmiechało. Pogratulowała swojemu koledze i razem z nim po uprzednim, uroczystym wręczeniu mu wstążki, ruszyła w kierunku sali, aby spotkać się tam z Jimmy’im i Kaiem…

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
 Cherish Balle podarowali: Bidulkę, Dodoo, Suspect
14.07.2013, 18:21
Post: #84
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Przeczytałem 2 pierwsze rozdziały i chyba będę musiał dodać łyżkę dziegciu. Znaczy... Zacznę od pozytywów. Sequel oznacza, że ukończył pan jakieś opowiadanie wcześniej, a to duży plus. Wiele osób lubi pisać, chce pisać, ale niewiele potrafi zakończyć opowiadanie. Bardzo podobają mi się przerywniki z obrazkami, które na myśl przywodzą mi przerywniki w serialu. Lubię historie trenerskie, które są sprawnie opowiedziane i tu pojawiają się ale... Strasznie brakuje mi myśli postaci przez co nie mogę ich poznać lepiej – jeśli jednak takowe się pojawiają traktuje je pan strasznie pobieżnie:
Cytat:Po przegranej lidze, Jimmy wrócił do swojego rodzinnego miasteczka. Nie załamał się, lecz postanowił wyruszyć w świat. Tym razem chciał zacząć podróż w regionie Kanto.
I tak jest ze wszystkim. Droga do Kanto - jaka była? Krótka. Nie odczułem jej. Znajomość dziadka z profesorem? Skąd? Dlaczego? Jak blisko ze sobą byli?
Przez te skromne opisy, żeby nie powiedzieć ubogie, opowiadanie traci. Gdyby nie to wyszłoby całkiem zgrabnie, ale ten aspekt trochę uwala całość. Dialogi nie rażą sztucznością, co nie znaczy, że są one idealne, bo też mogłyby być lepiej rozpisane.
Cytat:- Skoro tak, to chyba się skuszę.- zaśmiał się Jimmy
skuszę - zaśmiał się
Jeśli po wypowiedzi bohatera mają pojawić się didaskalia nie kończy pan kropką.
Cytat:- Fantastycznie! Ja jestem Samuel Oak. Robie badania nad pokemonami. Mam nawet hodowlę. Chodź, pokażę ci.
Ę
Z resztą robię niespecjalnie tam pasuje.
Cytat:-Rozumiem cię. Pokemony możesz zostawić u mnie w hodowli. Należycie się nimi zaopiekuję.
-Naprawdę?
-Ależ nie ma problemu.- uśmiechnął się Oak.
Spacja
Cytat:lub wypróbować siłę swojego nowo dostanego startera.
? otrzymanego
Cytat:dało się tutaj zobaczyć, bo woleli się nie narażać dzikim stworką.
stworkom
Cytat:Pędził z zawrotną szybkością na małego szczura, ale ten jak gdyby nigdy nic, przesunął się, a przeciwnik walnął w drzewo.
uderzył
Tyle. Trochę drażni mnie narracja - czuć anime, ale to już wyłącznie mój gust. Powodzenia w dalszym pisaniu.

[Obrazek: 157jgjr.jpg]
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
14.07.2013, 23:03
Post: #85
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Dwa, pierwsze rozdziały zostały napisane przeze mnie około roku temu, a mój postęp w pisaniu przez ten czas jest duży, więc poradziłbym przeczytanie dwóch ostatnich rozdziałów, gdyż zostały napisanie niedawno i myślę, że widać dużą różnicę między nimi a tymi pierwszymi Smile. I dzięki za ocenę.

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
15.07.2013, 13:48
Post: #86
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Cytat:Dwa, pierwsze rozdziały zostały napisane przeze mnie około roku temu, a mój postęp w pisaniu przez ten czas jest duży, więc poradziłbym przeczytanie dwóch ostatnich rozdziałów, gdyż zostały napisanie niedawno i myślę, że widać dużą różnicę między nimi a tymi pierwszymi Smile. I dzięki za ocenę.
Widać na oko, że jest postęp, ale dwa ostatnie będą musiały jeszcze poczekać na swoją kolej, bo póki co jestem na 3 rozdziale, w którym pojawia się wesoła towarzyszka - brak jej wyglądu jest największą gafą, ale mam na dzieję, że w późniejszych rozdziałach to zostanie naprawione. Krótka walka z Cubone wyszła nawet ok.

[Obrazek: 157jgjr.jpg]
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
19.07.2013, 15:28
Post: #87
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Rozdział 26

''Początek złego...''

Jimmy i Kai zostali zaprowadzeni do kolejnego pomieszczenia, znajdującego się na kondygnacji wyżej. Pokój przypominał w większości laboratorium znajdujące się na dole, aczkolwiek było znacznie większe i wyższe. Przy trzech ścianach znajdowały się szerokie blaty z bogatym wyposażeniem do przeprowadzania badań fizycznych i chemicznych. Gdzieniegdzie postawione były ogromne regały z różnego rodzaju fiolkami i pojemnikami. Przy stołach stało kilka naukowców ze specjalistycznymi okularami na nosie w białych kitlach. Na prawo od nich znajdowały się kolejne, masywne drzwi do następnego pomieszczenia.
Było one niewiele mniejsze od drugiego laboratorium, jednak pełniło już zupełnie inną funkcję. Przy zimnych, nierównych ścianach mieściły się wysokie, mosiężne klatki potrafiące zatrzymać nawet najbardziej wściekłego Ursaringa. Dokładnie zauważyć było można, że materiały, z których zbudowane zostały kojce były naprawdę wysokiej jakości. Kaia lekko to zaniepokoiło i zerknął na swój plecak, którego niósł jeden ze sługusów złego teamu. Po tym sapnął głośno, gdyż upewnił się, że jego bagażowi nic nie grozi. Jak najszybciej chciał uzyskać dostęp do swojego ekwipunku.
Jimmy zaś szedł zamyślony i od czasu do czasu zazgrzytał zębami, walcząc z myślą o tym w jak głupi sposób został schwytany. Zastanawiał się również nad wielką siłą Alakazam, któremu przyszło walczyć z Jolteonem.
Mężczyźni, prowadzący zakładników przystanęli przy jednej z klatek, zaś jeden z facetów wyjął sporych rozmiarów klucz i włożył go do zamka. Przekręcił masywną kłódkę, a ta upadła na ziemię wywołując echo, które rozniosło się po całym pomieszczeniu. Dwaj młodzieńcy zostali wepchnięci do wnętrza kojca, a ten został ponownie zamknięty. Klatka była dosyć mała, przez co Jimmy nie mógł swobodnie się wyprostować. Usiadł zrezygnowany przy wąsko powstawianych kratach i zdjął swoją czapkę, aby nieco ochłonąć. Zdesperowany Kai stał zgięty wpół i obmyślał plan ucieczki. Jednak ta była prawie niemożliwa do wykonania. Klatka był odporna na wstrząsy i przytwierdzona do podłogi. Stal, z której zrobiono kraty była nierdzewna i ognioodporna, o czym przekonał się Jimmy, wystawiając Quilavę do roztopienia mosiężnych słupków.
Wkrótce Kai usiadł obok Jimmy’ego, ale nie w akcie rezygnacji z planu ucieczki, tylko aby dokładniej przyjrzeć się miejscu, gdzie został złożony bagaż zakładników. Ekwipunek leżał przy drewnianej listwie przytwierdzonej do ściany. Nieopodal nich znajdowały się dwa krzesła, na których odpoczywało dwóch facetów. Jeden z nich spał, drugi zaś był bliski stanu w jakim znajdował się jego kolega. Kai odczekał chwilę, podniósł się powoli i ponownie namierzył wzrokiem swój plecak, który wydawał się leżeć tak niedaleko. Wystawił rękę poza kraty jak najbardziej mógł, ale niestety potrzebował jeszcze co najmniej drugiej takiej długości jak jego ramię. Wyjął pasek ze spodni i zawiązał go na nadgarstku. Wysunął go jak najdalej i sprzączką zahaczyła o rozprutą torbę. Powolnym ruchem, młodzieniec przyciągnął ją do siebie i odczepiając pasek włożył go znów do spodni. Radość Kaia nie trwała jednak długo, gdyż mosiężna sprzączka uderzyła o stalowy słupek i wydała nieprzyjemny dźwięk, który spowodował zarwanie snów u dwóch zamaskowanych facetów. Ci zerwali się natychmiastowo i niemalże biegiem ruszyli ku uwięzionym zakładnikom. Ujrzawszy, że jeden z młodzieńców przebiera w swojej torbie, jeden z facetów rzucił się na nią i próbował wyrwać ją Kaiowi. Chłopak jednak okazał być się silniejszy i wyrwał plecak wysokiemu mężczyźnie. Wyjął z niego natychmiast sporych rozmiarów popękany kamień i schował go pod bluzę.
Dźwięki dobiegające z tego pomieszczenia zaniepokoiły szefa gangu, który trzymając w ręku swój fioletowy żakiet wbiegł natychmiast do pokoju. Spojrzał na więźniów i rzucił się na klatkę, klnąc na swoich podwładnych.
- Jak mogliście dopuścić, aby ten bachor dostał się do tego kamienia! Mieliście wyczyścić im plecaki, tymczasem się obijacie! Już ja się z wami policzę. – wrzeszczał z całych sił. – A ty oddaj mi tę skałkę! Rozumiesz?! – krzyczał nadal, szarpiąc za kraty.
-Nie ma mowy. – odparł Kai lekko się uśmiechając, aczkolwiek w jego oczach krył się strach.
Młodzieniec położył masywny artefakt na podłodze, po czym podniósł ręce i zaczął wymawiać całe zdania w innym, starodawnym języku. Jimmy odsunął się od swojego towarzysza i obserwował jego poczynania. Nie rozumiał ani jednego słowa z wypowiedzi Kaia, aczkolwiek zawiesił na nim wzrok i słuchał uważnie. Przywódca zespołu odsunął się na drugi koniec pokoju i nadal klął jak najęty nie odrywając oczu od starego kamienia.
Skałka wkrótce przebłysnęła fioletowym światłem, a nad nią uniosła się tego samego koloru poświata, która wkrótce nabrała wyrazistego kształtu i formy przypominającej okrąg. Na lewitującym widmie począł malować się złowieszczy uśmiech i zdradliwe oczy, które zlustrowały otoczenie. Duch wydał z siebie przerażający dźwięk, po czym zrównał kojec z ziemią i wyleciał na wolną przestrzeń.
[Obrazek: 442spiritomb1920x1200.jpg?w=400]
Kai i Jimmy padli na ziemię, jednak szybko się podnieśli, aby obserwować poczynania uwolnionego stworzenia. Pokemon lewitował nad podłogą i ciągnął za sobą kamień, który więził go przez wieki. Swoim złowieszczym wzrokiem przeszywał wszystko i natychmiastowo wyczuwał czyiś strach. Podleciał więc do faceta w fioletowym żakiecie, po czym w furii rozbił mury budynku i wyleciał do miasta. Kai i Jimmy podążyli za nim, to samo uczynił również szef gangu. Rozwścieczony Pokemon szalał po metropolii i straszył bezbronnych ludzi. To jeszcze było nic, w porównaniu do następnych wydarzeń. Stwór pokazał swoje prawdziwe oblicze i w złości oraz desperacji począł szarżować uszkadzając napotkane budynki. Latał w kółko i burzył ściany oraz elewacje kolejnych kamienic i domów. Niebawem w centrum tragicznych wydarzeń znalazła się ekipa telewizyjna, która próbowała uchwycić oblicze destruktora miasta.
Starania Kaia oraz Jimmy’ego poszły na marne, gdyż ich stworki nie równały się z potęgą niszczycielskiego ducha. Ostateczną bronią był Master Ball, którego wydobył z torby Kai. Cisnął kulą z całych sił w kierunku stwora, ale ten jednak rozkruszył obły przedmiot, a ten spadł na ziemię w postaci niemalże prochu. Następnie, monstrum przeniosło się na bazę złego teamu, niszcząc budynek w niecałą minutę. Zdążyła się z niego ewakuować na szczęście cała ekipa przestępczego gangu. Chwilę później, przy miejscu największych zniszczeń pojawiła się policja, która pojmała dwóch naukowców zbiegłych z walącego się budynku i jednego zamaskowanego mężczyznę. Reszta członków zespołu ewakuowała się przy pomocy potężnego Alakazama i jego Teleportu w niewiadome miejsce.
W Saffron jednak nadal panował destrukcyjny Pokemon. Opadł już nieco z sił, ale jego potęgi nie mógł stłamsić żaden inny stworek. Wkrótce rozległ się policyjny megafon, przez który począł mówić przestraszony funkcjonariusz informując mieszkańców, aby ci udali się do schronu. Kai i Jimmy stali jak słupy soli i nie mogli wykonać najmniejszego ruchu. Niebawem jednak ocucili się, a Kai zrozumiał, że musi ratować miasto i stłamsić Spiritomba. Wprawdzie jego plan powiódł się, gdyż mroczny duch zburzył bazę złego teamu, a ci prawdopodobnie zakończyli swoją działalność na terenie Kanto, ale młodzieniec był świadom, że rozwścieczony stwór nie może szaleć po regionie i niszczyć wszystkiego co stanie mu na drodze…

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
23.07.2013, 12:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2013 12:31 przez Żołnierz.)
Post: #88
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Jestem już po 4,5,6 i 7 rozdziale. Szybko idzie po teksty nie są specjalnie wymagające tzn. traktuje pan zdarzenia dość płytko. Coś się dzieje i już koniec, np. epizod w górach. Widać, że dużą (największą?) wagę przywiązuje pan do walki i strategii, bo nawet jeśli nie są one jakieś MEGA HIPER SUPER to one pochłaniają większość uwagi - długie walki, ciekawy dobór pokemonów, wymiany ciosów (szkoda jedynie, że stosuje pan angielskie nazwy ataków). Postaci: szczerze to mam nadzieję, że Lisa ma jakieś ważniejsze motywy, aby przyłączyć się do Jima, niż to jej "ja się boję, ja się boję". Plus: pojawił się Forrest jako lider, co daje jakieś tam pojęcie o uniwersum i czasie akcji.
I jedno czego wybaczyć nie mogę:
Cytat:- Sprytnie, muszę przyznać, Nie sądziłam, że zdołasz pokonać mojego pierwszego pokemona w tak krótkim czasie.- odparł Misty.
Zrobił pan z Misty faceta.

[Obrazek: 157jgjr.jpg]
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
3.08.2013, 18:26
Post: #89
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Dokładnie to samo zrobił z Ericą. Wink
"-Tak jest!- krzyknęła dziewczyna.- Byłbym zapomniał!- wyjęła nagle pudełeczko z kieszeni i wręczyła je Jimmiemu.- To odznaka tęczy. Zasłużyłeś na nią. Wygrałeś uczciwie, proszę!"
Wątek zamknięty 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości