Facebook
Reklama Let's GO Pikachu i Eevee



Wątek zamknięty 
Kanto, czyli nowe wyzwanie!
6.08.2012, 17:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.08.2012 14:15 przez Chaqui.)
Post: #1
Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Johto FanFick sequel

Postanowiłem nie czekać, tylko napisać coś nowego/starego Wink.

Mam nadzieję, że wam się spodoba i nie wyśmiejecie mnie, oraz nie pomyślicie ''Kolejny niszowy fick''. Miłego czytania Wink.

Rozdział 1

''Spotkanie z Oakiem''

- Jimmy pospiesz się, bo nie zdążymy!- krzyknął zachrypnięty staruszek.
- Jem najszybciej jak się da, dziadku.- powiedział chłopiec, kończąc zupę mleczną.
- Zjesz w drodze, przygotowałem kanapki.
- A z czym?
- Z serem!- uśmiechnął się starzec.
- Skoro tak, to chyba się skuszę.- zaśmiał się Jimmy.- Masz rację już późno. Zaraz nie zdążymy! Quilava ruszamy!
Po przegranej lidze, Jimmy wrócił do swojego rodzinnego miasteczka. Nie załamał się, lecz postanowił wyruszyć w świat. Tym razem chciał zacząć podróż w regionie Kanto.
Chłopiec zjadł szybko swoje śniadanie i z dziadkiem ruszył w stronę brzegu, gdzie czekał na nich statek, który płynął do Pallet Town.
- Szybciej dziadku!
- Nie mam tyle energii co ty.- powiedział zasapany staruszek.
- Zaraz będziemy na miejscu!
Zdążyli w samą porę. Załadowali się na statek i zaczęli patrzeć z utęsknieniem na piękne Johto.
- Ach, będzie mi tego brakowało.- mruknął Jimmy.
- Nie martw się. Kanto to naprawdę interesujące miejsce. Nie zawiedziesz się.- oznajmił starzec.
- Mam nadzieję, ale nic nie zastąpi naszego Johto.- odparł chłopiec.
- I tu masz rację.- powiedział dziadek, łapiąc wnuka za ramię.
Rejs nie trwał zbyt długo, z uwagi na to, że Pallet Town leżało niedaleko. Jeszcze przed południem, bohaterowie dotarli do miasteczka.
Miejsce to było bardzo urocze. Jimmiemu przypominało New Bark, a jego dziadkowi stare miejsce spotkań ze znajomym profesorem.
Nie było to może wielkie miasto, ale miało swój wewnętrzny klimat. W centrum znajdował się przepiękny park, w którym często odbywały się biesiady i festyny. Mieścił się tutaj również ratusz, a w pobliskiej dolinie, było mnóstwo domków mieszkalnych, zaś na niewielkim wzgórzu można było zauważyć laboratorium tutejszego naukowca.
- Najpierw udamy się do mojego starego, dobrego przyjaciela Samuela, to znaczy profesora Oaka.- oznajmił starzec.
- Nie mam nic przeciwko. Chętnie go poznam. Wiele o nim słyszałem.- rzekł z uśmiechem chłopiec.
- Jego pracownia znajduje się na tamtym wzgórzu.- powiedział dziadek, łapiąc się za głowę.
- Dasz radę. Uwierz tylko w siebie!- zaśmiał się Jimmy.
- Łatwo ci mówić.- odrzekł ochrypnięty staruszek.
- Chodź, dasz radę!
Jimmy, trzymając dziadka za ramię, ruszył ku górze, jednak wejście tam było nie lada wyzwaniem. Po dziesięciu minutach doczłapali się na szczyt.
- Mam nadzieję, że nic sobie nie złamałem.- powiedział dziadek, drapiąc się w biodro.
- Na pewno nie.- uśmiechnął się chłopiec.- A więc to jest te słynne laboratorium? - rzekł z podziwem.
- Zgadza się. To tu pracuje i mieszka mój kochany znajomy.
Budynek może nie był ogromny, ale sprawiał takiego wrażenie. Ściany miał pomalowane na biało. Posiadał zielony dach, który naprawdę dodawał piękna temu miejscu. Obok budowli stał tej samej wysokości żółty wiatrak, który obracał się pod wpływem podmuchów powietrza.
Nagle ktoś otworzył małe drzwi znajdujące się na środku przedniej ściany.
- Samuel? To ty?
- Albert? Nie przypuszczałem, że kiedyś cię jeszcze zobaczę.- powiedział, witając się z dziadkiem.
Profesor ubrany był w biały kitel. Pod spodem było widać pomarańczowy sweter. Nosił czarne spodnie i tego samego koloru buty. Włosy miał całe rozczochrane.
- Ile to już lat mój drogi?- zaśmiał się naukowiec.
- Sporo, już nawet nie liczę!- uśmiechnął się staruszek.- A, poznaj mojego wnuka.- powiedział, klepiąc młodzieńca po plecach.
- Mam na imię Jimmy. Jestem trenerem, a to mój przyjaciel Quilava.
Łasica w tej chwili się uśmiechnęła.
- Fantastycznie! Ja jestem Samuel Oak. Robie badania nad pokemonami. Mam nawet hodowlę. Chodź, pokażę ci.
Wszyscy musieli obejść budynek na około specjalną ścieżką. Za laboratorium znajdowała się piękna zagroda z mnóstwem stworków. Do tego jeszcze, stało tam dodatkowe pomieszczenie do badań i przechowywania Pokeballi.
- Oto moje miejsce na świecie! Nigdzie się stąd nie wybieram!- zaśmiał się profesor.
- To jest przepiękne! Nigdy nie widziałem tylu pokemonów w jednym miejscu!
- Dzisiaj akurat mam wolne.- uśmiechnął się Oak.- Doszły mnie słuchy, że chcesz wyruszyć w podróż po Kanto?
- Tak, chcę. Bardzo.- odparł podekscytowany chłopiec.
- W takim razie zapraszam cię do środka. Chcę ci coś dać.
Jimmy z profesorem wszedł do budynku.
- Usiądź sobie wygodnie w kanapie. Ja zaraz przyjdę.
Naukowiec wyszedł na chwilę z pokoju. Zaraz potem wrócił z jakimiś dwoma pudełeczkami.
- To ci się przyda. Kasetka na odznaki oraz pięć pustych pokeballi.- orzekł profesor, dając wcześniej wspomniane rzeczy chłopcu.
- Dziękuję. To na pewno ułatwi mi wędrówkę. Nie wiem tylko co zrobić ze swoimi pokemonami. Chciałbym zacząć podróż od początku, jedynie ze swoim Quilavą.- odparł zakłopotany Jimmy.
-Rozumiem cię. Pokemony możesz zostawić u mnie w hodowli. Należycie się nimi zaopiekuję.
-Naprawdę?
-Ależ nie ma problemu.- uśmiechnął się Oak.
- Dziękuję panu, to wiele dla mnie znaczy.
Nagle do pokoju wszedł jakiś żółty pokemon, wyglądem przypominający psa.
[Obrazek: 135jolteon1920x1200.jpg?w=400]
- Jolteon co ty tu robisz, miałeś odpoczywać!- powiedział profesor, drapiąc się po głowie.
- Jolteon? Co mu się stało? Dlaczego jest taki posiniaczony?
- Ach, wdał się wczoraj w niepotrzebną bójkę z Pidgeyami. Trochę z niego niezdara, ale w głębi jest przyjaznym pokemonem.- odparł naukowiec, głaskając stworka.
- Hej Jolteon. Fajny jesteś.- chłopiec również zaczął merdać pokemona za uchem.
- Chyba cię polubił.- zaśmiał się profesor.
W tej samej chwili, pies wskoczył na kanapę, gdzie siedział chłopiec i położył mu łeb na kolana. Nawet Quilava polubił elektrycznego stworka.
- Jesteś pięknym pokemonem!- uśmiechnął się Jimmy.
- Może się nim zaopiekujesz? Nie mam co z nim zrobić. Reszta pokemonów go nie akceptuje.- odrzekł starzec.
- Chętnie go przygarnę.- uśmiechnął się młodzieniec.
- W takim razie…- rzekł profesor, wyciągając kulę z kieszeni.- Jest twój. Oto jego pokeball.
- Serdecznie panu dziękuję. Zaopiekuję się nim najlepiej jak będę potrafił! To mój pierwszy pokemon z Kanto!- ucieszył się Jimmy.- Na pewno wyrośnie na silnego!
Jimmy pożegnał się z dziadkiem i powiedział mu, że tym razem nie zawiedzie go na lidze Pokemon. Rozstał się również ze swoimi pokemonami. Było to dla niego bardzo ciężkie, ale chłopiec zachował zimną krew i nie uronił ani jednej łzy, po czym ruszył w stronę najbliższego miasta…
- Quilava, Jolteon idziemy! Ku przygodzie!
Jak przebiegnie podróż naszego bohatera? Jakie niespodzianki go spotkają i czy poradzi sobie w zupełnie nowym dla niego świecie? Tego dowiecie się czytając następne rozdziały!!!


Proszę was o komentarze!

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA
 Cherish Balle podarowali: Dialguś, Crusher, Hyu, Natx, Conquest, sylva16, Mathieu48, DogtownHawk, Lucas, Dodoo, Pysiek, jasiek759
Wątek zamknięty 


Wiadomości w tym wątku
Kanto, czyli nowe wyzwanie! - Wojtwom - 6.08.2012 17:03

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości