Facebook Twitter
Kalendarium

Gry Sword i Shield
Polska premiera: 15.11.2019 (za 23 dni)

Sword i Shield promo



Kanto, czyli nowe wyzwanie!
13.08.2012, 15:29,
#31
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Proponował bym trening celności i szybkości joleton'a , a reszta świetna. Oby tak dalej.

Kliknijcie
[Obrazek: YDZr2FZiz.png]
Dzięki
 Cherish Balle podarowali: Crusher, Chaqui
14.08.2012, 21:44, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.08.2012, 22:22 przez Chaqui.)
#32
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Rozdział 9

''Szkoła Pokemon''

Po wyjściu z miasta bohaterowie żwawym krokiem ruszyli w stronę Vermilion City. Po chwili jednak zostali zaczepieni przez jakiegoś chłopaka ubranego całego na czerwono z czapką z daszkiem. Przepasany był czarną torbą, w której trzymał masę ulotek. Jedną z nich dał właśnie Jimmiemu, który o mało co się nie przewrócił, ponieważ młodzieniec gnał jak rozzłoszczony Ninjask.
Na kartce papieru widniało zdjęcie jakiegoś drewnianego budynku w czerwonej ramce. Pod spodem zaś opis tego miejsca.
- Nie lubię takich ludzi.- powiedziała Lisa, oglądając się za siebie.- Straszą ludzi, a potem idą dalej, jak gdyby nigdy nic.
- Bez przesady. Zobaczmy.- rzekł Jimmy, otwierając ulotkę.-Szkoła Pokemon!
- To pewnie jakieś oszustwo.- odparła ironicznie dziewczyna.
- Niby po co w takim razie mieliby się narażać? To może być naprawdę wspaniałe miejsce!- krzyknął chłopiec.
- Jeśli chcesz tam iść to idź, ale ja tutaj zostaje!- tupnęła nogą Lisa.
- Nie bądź uparta!
- Nie jestem!
- No nie wydaję mi się! Chodź i nie marudź!
- Dobrze, ale jeśli to okaże się jakąś pułapką to nie ręczę za siebie!- wydarła się dziewczyna.
- Nie bój się. Przeczytam ci.- powiedział uśmiechnięty chłopiec.- Szkoła trwa trzy dni. W każdy z nich, któryś z twoich pokemonów wyszlifuje swoje umiejętności, a może nawet przejdzie przemianę? Przekonaj się sam! Oto trzy punkty, każdy zrealizujemy w ciągu jednego dnia.- przełknął ślinę Jimmy.- Punkt pierwszy: Szybkość i celność. Punkt drugi: Trening ataków. Punkt trzeci: Ewolucja. Gwarantujemy, że po naszej szkole, i ty, i twoje pokemony będziecie zadowoleni!- chłopiec zamknął ulotkę.
- Nie zachęca mnie to bardzo, ale nie zaszkodzi chyba spróbować.- wzruszyła ramionami Lisa.
- No pewnie!- chłopiec złapał dziewczynę za rękę.- Chodź!
Droga nie była długa, ponieważ szkoła znajdowała się tuż za lasem, przez który akurat przechodzili bohaterzy.
Budynek był dosyć pokaźnych rozmiarów, do tego jeszcze, przy nim znajdował się ogromny, oszklony ogród, w którym znajdowali się ludzie. Szkoła zbudowana była z czerwonej cegły oraz impregnowanego drewna, które prezentowało się naprawdę fantastycznie.
Jimmy z Lisą postanowili wejść do środka. Otworzyli przeźroczyste wrota i już znajdowali się w budynku.
Byli zachwyceni. Unowocześniony, piękny hol, w którym było mnóstwo trenerów ze swoimi stworkami, recepcja, która łudząco wyglądała na tą z centrum pokemon, oraz masa komputerów różnej maści, w której można było zobaczyć uczestników kursu.
Chłopiec, nie zastanawiając się podszedł do kobiety znajdującej się za ladą i spytał, czy nie jest za późno, by się jeszcze zapisać.
- Zdążyłeś w samą porę. Mamy jeszcze cztery miejsca.- powiedziała kobieta ubrana na biało.
- W takim razie.- Jimmy pociągnął Lisę za rękę.- My chcemy się zapisać.
- Dobrze.- odparła recepcjonistka, uruchamiając komputer.- Podajcie trzy pokemony, z którymi zamierzacie brać udział w kursie.
- To ja wybieram Jolteona, Cubone i Pidgeya!- krzyknął Jimmy.
- Hmm…, Bulbasaur, Paras i Poliwag.- odparła nieśmiało dziewczyna.
- Dobrze, wasze pokemony zostały zarejestrowane. Teraz chciałabym prosić o wasze dane.- powiedziała kobieta, klikając dwa razy myszką.
- Mam na imię Jimmy Shapiro, i mam jedenaście, to znaczy dziesięć lat.- zawstydził się Jimmy.- Urodziny obchodzę za kilka dni.
- Nie wiedziałam, że niedługo masz urodziny! Wszystkiego najlepszego!- wydarła się Lisa.
- Spokojnie.- zachichotał chłopiec.- Dopiero za kilka dni.
- Młoda damo.- zwróciła uwagę recepcjonistka.
- A tak. Jestem Lisa Moon, lat jedenaście.- uśmiechnęła się.
Jimmy spojrzał ze zdziwieniem na dziewczynę. Nie wiedział, że jest od niego nieco starsza. Szybko o tym zapomniał, kiedy kobieta obsługująca go powiedziała, że może się rozgościć w ośrodku, ponieważ zapis przebiegł zgodnie z planem. Bohaterowie postanowili się z kimś zapoznać.
- Cześć, jestem Jimmy.- zagadał do kogoś chłopiec.
- O widzę, że masz Jolteona.- powiedział ostro młodzieniec, którego zaczepił Jimmy.
- Tak.- zająknął się.
- Zawsze o takim marzyłem! A tak w ogóle to jestem Jex, fan elektrycznych pokemonów!- wydarł się chłopak.- Przedstawiam ci mojego Magnemita!
[Obrazek: 81magnemite1920x1200.jpg?w=400]
- Fajny jest.- odpowiedział lekko zakłopotany Jimmy.
- Razem chcemy startować w pierwszym punkcie programu!
- Mógłbyś przypomnieć?
- Ale co?- odparł Jex, tańczący ze swoim pokemonem.
Jimmy poczuł się zlekceważony.
- Czy mógłbyś mi przypomnieć jaki jest pierwszy punkt programu.- sprostował chłopiec.
- A tak! Celność i zwinność. Będziemy trenować razem z mistrzem. Jakiego pokemona wystawiasz?
- Jolteona.
- Łiiiiiiiiiiiiiiii!!! Będziemy razem w grupie! Już nie mogę doczekać się naszych wspólnych przygód!- Jex złapał Jimmiego za ramię.
- Tak, ja też.- odpowiedział chłopiec, który chciał już jak najprędzej uciec.
Nagle na cały hol rozbrzmiał się głos, który dobiegał z megafonu zawieszonego na suficie.
- Uwaga trenerzy. Za chwilę nastąpi oficjalne otwarcie oraz przedstawienie mistrzów typów! Prosimy udać się na podwórze, gdzie wszystko się odbędzie.
Wszyscy, jak stado rozwścieczonych Taurosów ruszyli na zewnątrz. Jimmy jednak nie spieszył się, ponieważ za wszelką cenę chciał zgubić Jexa. Szukał chwilę Lisy, lecz nie było jej w zasięgu oka.
Na dworze rozstawione były krzesła. Przed nimi znajdowała się ogroma scena, na której stał jakiś mężczyzna w granatowym garniturze. Stukał on w mikrofon, by dowiedzieć się, czy działa.
- Witam wszystkich.- odchrząknął.- Witam wszystkich na tegorocznej szkole pokemon! Gwarantujemy, że po niej, wasze pokemony będą czuć się wypoczęte i zrelaksowane! Do tego podszlifują swoje umiejętności i poćwiczą swoją zwinność i celność. Jestem Don, założyciel tegoż przedsięwzięcia.- odparł dumny z siebie mężczyzna.- Nasz kurs trwa już cztery lata, ale wciąż się rozwija. Mamy nadzieję, że wy, trenerzy, jak i też wasze pokemony, będziecie zadowoleni z pobytu tutaj.- rozłożył ręce prezentator.- Teraz przejdę do przedstawienia mistrzów typów! Typ normalny reprezentuje Norman!
- Wasze pokemony są fantastyczne!- krzyknął młodzieniec ubrany na kremowo.
- Oto Fis, mistrz pokemonów walczących!
Chłopak ubrany w kimono nie powiedział nic. Jedynie ukłonił się.
- Airc! Pokemony latające do dla niego pestka!
- Lot!- wydarł się.
Ubrany był on na niebiesko. Na rękach miał założone jakieś dziwne, puchate skrzydła.
- Virda mistrzyni typu trującego!
- Trucizna to mój atut!
Dziewczyna ubrana była na fioletowo, na nogach miała różowe rajtuzy.
- Ecty! Typ elektryczny!
- Dzzzzzyt!- krzyknął
- Aaaaaa! Już nie mogę się doczekać Jim! Będzie fantastycznie i przebojowo!- wydarł się Jex, który nagle pojawił się za chłopcem. Ten próbował uciekać, lecz na marne.
Don przedstawił resztę mistrzów. Cała prezentacja trwała około godziny, lecz dla Jimmiego ciągnęła się wieki. Po chwili przerwy odbyło się również zgrupowanie trenerów u mistrzów. Jimmy i Jex należeli do grupy Ectyego, zaś Lisa do Weedy, specjalizującej się w typie trawiastym.
- Słuchajcie dzieciaki. Jestem Ecty, przewodniczący tej bandy. Będę ćwiczył z wami i z waszymi pokemonami celność i zwinność. Pamiętajcie. Macie zjawić się tu jutro z samego rana! Zrozumiano?!- wydarł się.
- Tak!- odpowiedzieli wszyscy.
Po zebraniu Jimmy odnalazł Lisę i poszedł do budynku swojej grupy, gdzie był zakwaterowany. W jego pokoju nie było nic oprócz łóżka, jednak chłopiec nie zwrócił na to uwagi, ponieważ zasnął w mgnieniu oka.
Jak potoczą się jego przygody w szkole pokemon? Czy podejmie się zadania i pokona następnego lidera? Tego dowiecie się, czytając następne rozdziały!

Nie wydaje się wam, że jest zbyt (jakby to powiedzieć) ''pięknie''? No bo na razie nie ma niczego złego, tylko same, dobre rzeczy Tongue.

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA




 Cherish Balle podarowali: Crusher, Mathieu48, Dialguś, Mr.Bigos, Kapu
14.08.2012, 22:11,
#33
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Cytat:Unowocześniony, piękny hol, w którym było mnóstwo trenerów ze swoimi stworkami, recepcja, która łudząco wyglądała na tą z centrum pokemon, oraz masa komputerów różnej maści, w której można było zobaczyć uczestników kur5su.
"kursu" powinno byćBig Grin

Cytat: Będzie fantastycznie i przepojowo!- wydarł się Jex, który nagle pojawił się za chłopcem.
Kolejna literóweczkaTongue

Cytat:Chłopiec, nie zastanawiając się podszedł do kobiety znajdującej się za ladą s spytał, czy nie jest za późno, by się jeszcze zapisać.
Bez tego "s"!

Cytat:Szybko o tym zapomniał, jak kobieta obsługująca go powiedziała
Jakoś mi to nie pasujeTongue Ja bym to zastąpił wyrazem "kiedy".

Ogólnie jest bardzo dobrze, może dlatego, że Kapu pisze SuzuranaBig Grin Kto wie. Szkoła zapowiada się naprawdę ciekawie byleby tylko nie trwała zbyt długo. Błędy są znikome, a może nawet żadne poza tymi literówkami. Oprócz tego czyta się coraz fajniej i obrazek z Magnemite'em bardzo fajny!Big Grin Czekam na kolejne rozdziały i oczywiście życzę powodzenia w pisaniu (widać, niepotrzebnieBig Grin)

Zmieniłem się na lepsze!
 Cherish Balle podarowali: Chaqui, Mr.Bigos
14.08.2012, 22:37,
#34
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Heh. Ciesze się że zrobiłeś tą szkołę pokemon, choć za szkołą nie przepadam.

Co do błędów znalazłem tylko ten "kur5su".

Jest fajnie.

Kliknijcie
[Obrazek: YDZr2FZiz.png]
Dzięki
15.08.2012, 15:30, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2012, 15:30 przez Kapu.)
#35
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Szczerze mówiąc... muszę się do czegoś przyznać. Odkąd zacząłeś pisać fic o Johto, był to jedyny pokemonowy fic, którego przeczytałem w całości. I nie będę ukrywać, że jego "kontynuacja" jest nadal tak dobra, a może nawet lepsza, od poprzedniczki. Styl pisania prosty, ale potrafisz tak to napisać, że aż chce się czytać. Gratuluję. Podziwiam lekkość pisania, ja preferuję robić to w nieco inny sposób, o którym zdążyłeś się pewnie nie raz, nie dwa razy, przekonać. Pisz dalej, bo jestem ciekaw losów głównego bohatera Smile
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
15.08.2012, 18:20,
#36
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Cytat:Szczerze mówiąc... muszę się do czegoś przyznać. Odkąd zacząłeś pisać fic o Johto, był to jedyny pokemonowy fic, którego przeczytałem w całości. I nie będę ukrywać, że jego "kontynuacja" jest nadal tak dobra, a może nawet lepsza, od poprzedniczki.
O... nie wiedziałem. Dziękuję, miło mi Smile.

Cytat: Styl pisania prosty, ale potrafisz tak to napisać, że aż chce się czytać.
A ja wciąż uważam, że mam mały zasób słów...

Cytat:Podziwiam lekkość pisania, ja preferuję robić to w nieco inny sposób, o którym zdążyłeś się pewnie nie raz, nie dwa razy, przekonać.
O tak, styl masz oryginalny. Wszystko dokładnie opisujesz, ale i tak chce się czytać. Dzięki Wink.

Cytat:Pisz dalej, bo jestem ciekaw losów głównego bohatera
Oczywiście. Pamiętam jak zgłaszałeś się na postać do FF, byłeś liderem. Napisałeś, że nie wiesz, czy dojdę aż tak daleko. Zapamiętałem te słowa i napisałem wszyściuteńko. Teraz też tak zamierzam zrobić!

Następny rozdział jeszcze prawdopodobnie dzisiaj. To będzie takie trzy w jednym Tongue.

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA




15.08.2012, 20:02, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2012, 22:46 przez Chaqui.)
#37
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Rozdział 10

''Cały kurs!''

Ledwo co Jimmy zamknął oczy, to już musiał je otworzyć, ponieważ nastał nowy dzień. Od razu ruszył na zebranie, które miało się odbyć za dziesięć minut. Po drodze odwiedził jedynie toaletę, by się ogarnąć.
Chłopiec zdążył w samą porę. Jednak nawet nie usiadł, a już zaczepił go Jex, który wygłosił pięciominutową przemowę, jak to będzie fajnie i wesoło. Jimmy nie ukrywał zdenerwowania, ale próbował myśleć o czymś innym i nie zwracać uwagi na uporczywego kolegę.
- Czy są już wszyscy?- warknął Ecty.
Po tych słowach, każdy z uczestników wypowiedział swoje imię.
-W takim razie możemy zaczynać kurs. Jego pierwszy punkt to celność i zwinność.- powiedział mistrz.- To też chciałbym dzisiaj przećwiczyć z wami i z waszymi pokemonami. Przedstawiam wam Magnezone'a!- krzyknął mężczyzna, rzucając Pokeball w górę.- Pokemon ten jest ewolucją Magnetona. Pochodzi z…- nie dokończył, ponieważ do elektrycznego pokemona był już przyczepiony Jex.
[Obrazek: 462magnezone1920x1200.jpg?w=400]
- Zawsze chciałem takiego mieć!
- Młody człowieku, jeśli byś mógł to odczep się!- krzyknął Ecty.- Nie dokończyłem.- odchrząknął.- Pokemon ten pochodzi z regionu Sinnoh i tylko tam może ewoluować. Przemienia się pod wpływem działania pola magnetycznego Mt. Coronet.
- Kiedy zaczynamy trening! Nudzi mi się!- wykrzyknął jakiś z uczestników.
- Bądź cierpliwy młodzieńcze, cierpliwość to podstawa.- odparł nabuzowany Ecty.- Skoro już wszystko zrozumieliście, to pokażcie mi swoje pokemony!
Po chwili, na trawie stały już wszystkie stworki, które miały przejść kurs.
- Najpierw test zwinności. Po kolei…- przerwał Ecty, ponieważ koło niego skakał Jex.- No to może ty? Co?
- Tak! Zgłaszam się na ochotnika!- krzyknął chłopak.
- Trening będzie polegał na tym, że mój Magnezone będzie strzelał w twojego pokemona elektrycznymi kulami, których twój Magnemite ma za zadanie unikać.
- Okej! Magnemite przygotuj się!
- Magnezone Zap Cannon!
Lecz pokemon Jexa nie zdążył nawet zareagować, a już był na ziemi.
- Kiepsko.- odparł Ecty.
- To jeszcze nic nie znaczy! Magnemite wstawaj!
Tym razem elektryczny stworek zdołał w ostatniej chwili ominąć kulę. Następne serie też nie były najgorsze. Jex był zadowolony ze swojego pokemona.
Nadeszła pora na Jimmiego i jego Jolteona.
- Pokaż mi na co cię stać! Zap Cannon!
Jimmy się zdziwił, kiedy jego stworek ominął każdą z kul. Był z niego zadowolony oraz dumny.
- Jolteon to bardzo szybki pokemon.- rzucił Jex.
- Widzę, że twój pokemon nie ma problemów ze zwinnością. W takim razie potrenujemy celność.
- Nie ma problemu. Jolteon Thunderbolt!
Piorun niestety nie trafił w Magnezona, lecz w Jexa, który stał obok.
- To nie było miłe.- wycedził.
- Przepraszam.- odpowiedział zakłopotany chłopiec.
- A nic się nie stało. Już mi przeszło. To był naprawdę silny Thunderbolt.
- Celność twojego pokemona wynosi 0%. Musisz wiele trenować!
Resztę dnia, Ecty poświęcił właśnie Jolteonowi. Pokazał mu jak najlepiej atakować i jak unikać ruchów różnej maści. Jimmy przypatrywał się temu z podziwem. Wiedział, że mistrz typu elektrycznego może zdziałać cuda.
Po wielu godzinach treningu Jolteon operował już w pełni Thunderboltem, oraz atakował Thunder Fangiem z jeszcze większą siłą. Pies odwdzięczył się Ectiemu, dając mu łapę. Mistrz pogłaskał go i powiedział, żeby w walkach dawał z siebie wszystko. Chłopiec również podziękował mężczyźnie za trening i obiecał, że Jolteon wyrośnie na naprawdę mądrego i silnego pokemona.
- To naprawdę dobry stworek. Umie naprawdę wiele, ale musi jeszcze ćwiczyć. Wierzę ci Jimmy i mam nadzieję, że zaopiekujesz się nim należycie.- odparł Ecty, głaskając psa.
- Obiecuję!- krzyknął chłopiec.
Dzień dobiegał końca. Jimmy udał się do swojego pokoju, nawet nie spotykając Lisy po drodze. Cieszył się, że nie będzie musiał się użerać z Jexem, choć z drugiej strony żal mu było, że na następnych kursach nie będzie miał kolegi. Zasnął tak szybko jak wczoraj i rozmyślał o następnym dniu.
Noc minęła jak z bicza strzelił. Jimmy zjadł syte śniadanie i udał się na kolejne zgrupowanie, tym razem do Soily, mistrzyni typu ziemnego.
- Słuchajcie dzieciaki. Wasze pokemony, na dzisiejszym kursie będą się uczyć nowych ataków ofensywnych jak i defensywnych.- powiedziała pewna siebie kobieta.- Twój Cubone młodzieńcze wygląda na zaradnego. Podejdź tu.- odparła Soily, wskazując palcem na Jimmiego.
Kobieta zaczęła dogłębnie badać pokemona samotnika. Zmierzyła go, zwarzyła, podniosła i stwierdziła, że stworek ten ma wielki potencjał.
- Słuchaj. Twój Cubone jest w stanie nauczyć się Stone Edge!
- No nie wiem…- zająknął się Jimmy.
- Przesuń go tylko tu!- krzyknęła kobieta, łapiąc samotnika za kość.
Ziemny stworek w końcu nie wytrzymał. Zamachnął się i swoją bronią uderzył w głowę Soily, która była wyraźnie zdenerwowana.
- Ale uparty pokemon.- powiedziała, masując się po czaszce.- Cubone słuchaj. Skup swoją energię w jednym punkcie i uderz z całą siłą!
Stworek nadął się i jedynie pacnął kością w ziemię.
- Nie, nie tak. Zobacz.- oparła kobieta, sięgając po pokeball.- Rhyperior pokaż jak to się robi!
[Obrazek: 464rhyperior1920x1200.jpg?w=400]
Nosorożec złożył ręce w krzyż, po czym cisnął kamieniami w pobliski mur.
- O, właśnie tak!
Cubone wyglądał na zachwyconego. Ziemny stworek ogromnie mu zaimponował. Sam postanowił, że nauczy się tego ruchu i stanie się silniejszym pokemonem. Jednak po raz kolejny nie zdołał sprostać niełatwemu zadaniu. Pacnął kością o ziemię. Lekko się załamał, lecz na duchu podniósł go Rhyperior, który mu dopingował. Cubone znów się nadął i tym razem stało się coś zaskakującego. Samotnik wystrzelił jednego, małego kamyczka w stronę ściany budynku. To pozytywnie nastroiło Jimmiego. Wiedział on już, że jego stworek może wykonać ten ruch.
- Cubone jest na dobrej drodze. Niestety muszę się już zbierać do następnych dzieci.- rzekła Soily.
- Ale jak to?
- Musisz radzić sobie sam.-powiedziała kobieta, wołając Rhyperiora.- Powodzenia.
- Nie to nie.- odparł z pogardą Jimmy.
Chłopiec potrenował jeszcze chwilę ze swoim pokemonem, ale ćwiczenia nie przyniosły oczekiwanych skutków. Jednak bohater nie przejmował się tym, tylko pochwalił Cubone i razem z nim udał się do pokoiku, by odpocząć i wszystko przemyśleć oraz przygotować się do jutrzejszego, ostatniego kursu.
Nazajutrz chłopiec wstał wypoczęty i udał się na kolejne, ostatnie już zgrupowanie w szkole pokemon. Tym razem mistrzem typu był Airc, który trochę dziwnie zachowywał się na zebraniu. Cały czas podskakiwał i wydawał z siebie dziwne odgłosy.
- Dziś, fruuu! Wasze pokemony przejdą ewolucję, ćwir, ćwir!
Na mężczyznę każdy patrzył jak na wariata, ale chodziły pogłoski, że to naprawdę dobry trener.
- Jak zapewne wiecie, fruuu! Najczęstsze ewolucje, ćwir! Zdarzają się podczas falki! Ku, ku!- Airc skoczył wysoko do góry i przez pewien czas unosił się nawet w powietrzu. Dziś takową stoczymy, ku, ku! Fearow pokaż swoją ptasią siłę, ćwir!- krzyknął mistrz.- Kto na ochotnika? Fruuu!
[Obrazek: 22fearow1920x1200.jpg?w=400]
- To może ja?- powiedział nieśmiało Jimmy.- To mój Pidgey.
Jednak ptak schował się za swoim trenerem. Nawet nie zwrócił uwagi na Jolteona, który obok stał.
- Pidgey nie bój się!- odparł chłopiec, który zachęcał wróbla.
- Spokojnie. Twój pokemon wygląda na naprawdę silnego, ku, ku! Zobacz co tu mam.- mężczyzna wyjął z kieszeni jakąś chrupkę.
Ptak ostrożnie podszedł do dziwnego faceta, capnął smakołyk i uciekł znów do Jimmiego.
- Jesteś bardzo szybki.- uśmiechnął się Airc.- Co powiesz na trening, ćwir, ćwir?
Po chwili Pidgey przekonał się jednak do mistrza typu latającego. Zapoznał się nawet z Fearowem, którego polubił.
- Stoczymy bitwę, fruuu!
- Nie ma sprawy.- rzekł Jimmy.
- Niech twój pokemon pokaże co potrafi.
- W takim razie Aerial Ace!
Pidgey rozpędził się i z wielką prędkością pikował w dół, w stronę brązowego ptaszyska. Ten jednak machnął tylko skrzydłem, a wróbel uderzył w ziemię.
- Aerial Ace w jego wykonaniu jest imponujące, ćwir! To na tym ruchu będziemy się skupiać, ku, ku! Niech zaatakuje jeszcze raz.
Wróbel znów rozpędził się i gnał w stronę Fearowa, by na końcu zadać mu cios. Jednak znów mu się nie udało, ponieważ ptaszysko w samą porę się odsunęło.
- Bardzo dobrze, kru! Musisz tylko złożyć skrzydła bardziej do tyłu, a i celność będzie większa i szybkość, ku, ku!- doradził Airc.
Jimmy nie ukrywał zdziwienia. Nie wiedział, że taka dziwna osoba może nauczyć czegoś jakiegoś pokemona. Chłopiec był zachwycony i z uśmiechem wpatrywał się w trening latających pokemonów. Nie tylko on, lecz też inni uczestnicy, którzy obserwowali ćwiczenia jak seans kinowy.
Pidgey po jeszcze kilku próbach nauczył prawidłowo trzymać skrzydła, aż w końcu zdołał trafić Fearowa, który również był zadowolony, że jakiś mały pokemon dzięki jemu i jego trenerowi zdołał się czegoś nauczyć.
- To zaraz się stanie! Fruuu!- Airc znów uniósł ręce i prawie wzleciał w powietrze.
Jimmy nie mógł się doczekać kiedy jego pokemon przejdzie przemianę.
W końcu po paru Aerial Ace stanął wyczerpany na ziemię i zaczął świecić się na wszystkie strony. Po chwili przed wszystkimi stał już Pidgeotto, który rozłożył szeroko swoje skrzydła, pokazując w ten sposób, że jest naprawdę silnym stworkiem.
- Wspaniale mały! Dziękuję ci!- krzyknął Jimmy, przytulając się do ptaka.
- Nie ma za co, ku, ku!- wydarł się Airc, który po chwili zniknął, ponieważ udał się do reszty dzieciaków.
Chłopiec był bardzo dumny ze swojego pokemona. Przytulił go jeszcze raz, a potem poszedł szukać Lisy, która była już po treningu.
- I jak tam? Podobało ci się?- uśmiechnął się Jimmy.
- Sama nie wiem. Bulbasaur przeszedł naprawdę solidny trening, Paras nauczył się Giga Drain, lecz w ostatnim kursie mój Poliwag nie przeszedł ewolucji.- zasmuciła się dziewczyna.
- Nie martw się. Twój pokemon na pewno jeszcze kiedyś przejdzie przemianę.- pocieszał Lisę Jimmy.- Patrz! Mój Pidgey przeszedł ewolucję w Pidgeotto!
- Gratuluję ci. Myślę, że możemy iść już dalej.- rzekła dziewczyna.
- Czekaj! Jeszcze jest przecież zamknięcie!
- No dobra.- powiedziała.
Po całej imprezie, Jimmy i Lisa ruszyli w dalszą drogę.
- Daleko jeszcze do Vermilion?- zapytał chłopiec.
- Musimy jedynie przejść przez Lavender Town i będziemy prawie na miejscu.- powiedziała ochoczo dziewczyna.
Jakie przygody czekają naszych bohaterów. Czy Jimmy zdoła wygrać walkę o następną odznakę? Tego dowiecie się czytając następne rozdziały!

Wiem, wiem. Słaby rozdział, ale postaram się, by następne były lepsze ^^
Komentujcie!

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA




 Cherish Balle podarowali: Dialguś, DogtownHawk, Crusher, Mr.Bigos, Kapu, Mathieu48, Natx
15.08.2012, 21:29, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2012, 21:41 przez Mr.Bigos.)
#38
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Wojtwom piszesz coraz to lepiej i ciesze się że Pidgey przeszedł ewolucję w Pidgeotto, Jolteon poprawił celność a Cubone, no troszkę lepiej z nim. Mam nadzieję, że następne rozdziały będą coraz to lepsze. Oczywiście Cherish ball poleciał. Pojawi się jeszcze moja postać?

http://gpxpl.us/hDxhE Nakarm Eevee'ego
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
15.08.2012, 21:35, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2012, 21:36 przez Kapu.)
#39
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Dlaczego uważasz, że jest słaby? To, że autor uważa, że coś jest słabe niekoniecznie musi być odebrane jako porażkę. Mi jak zwykle podobało się. Miło, że Pidgey ewoluował. Ciekawe kiedy ewoluuje w Pidgeota, omomom <3

Kilka zastrzeżeń:
Cytat:Przedstawiam wam Magnezona!
Magnezone'a > lepiej tak jest moim zdaniem

Cytat:- Jak zapewne wiecie, fruuu! Najczęstrze ewolucje, ćwir!
Najczęstsze > poprawna forma

Przed "co" w 99% należy postawić przecinek. Wyjątkami są wyrażenia typu "przez co", "to co", "ale co" i tym podobne.

Cytat:Po chwili, przed wszystkimi stał już Pidgeotto
Akurat tutaj przecinek jest niepotrzebny Smile

Cytat:Tego dowiecie się, czytając następne rozdziały!
Tu również Smile

Ale nie łam się, pisz dalej i niech moc będzie z Tobą.
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
15.08.2012, 21:37,
#40
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Cytat:- Gratuluję ci. Myślę, że możemy iść już dalej.- rzekła dziewczyna.
- Czekaj! Jeszcze jest przecież zamknięcie!
- No dobra.- powiedział.
Brak "a"Tongue

Nie wiem jak inni ale ja zauważyłem tylko i wyłącznie brak literki ^^. Cały tekst stoi na naprawdę wysokim poziomie i myślę, że utrzyma się do końca Ficka, albo nawet zwiększy. Przeczytałem to na jednym wdechu bo naprawdę lekko napisane. Szkoda, że koniec szkoły ale to z jednej strony dobrze. Będzie szybciej Vermilion, którego tak samo nie mogę się doczekać. A Lisa bardzo fajna towarzyszkaSmile Dobrze, że wprowadziłeś ją do swojego FF. Czekam na kolejne rozdziały i życzę powodzenia w pisaniu!

Zmieniłem się na lepsze!
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
15.08.2012, 21:53, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2012, 22:20 przez Mathieu48.)
#41
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Nie jest źle, jedyny błąd jaki zobaczyłem to gdy Lisa chciała iść a Jimmy ją zatrzymał jest napisane "No dobra.- powiedział". Powinno być powiedziała.

Rozdział przyjemny i nie odstaje od całej reszty. Mam pytanie: dlaczego Jimmy?(to imię?)

Kliknijcie
[Obrazek: YDZr2FZiz.png]
Dzięki
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
15.08.2012, 22:11, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2012, 22:14 przez Chaqui.)
#42
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Nie spodziewałem się tylu komentarzy. Dziękuję Wam Shy.

Mr.Bigos napisał(a):Pojawi się jeszcze moja postać?
Czemu nie? Smile.

Kappuchu napisał(a):Dlaczego uważasz, że jest słaby? To, że autor uważa, że coś jest słabe niekoniecznie musi być odebrane jako porażkę.
Jakoś tak... Odwaliłem na raz i myślałem, że fatalnie wyszło Tongue.

Kappuchu napisał(a):Mi jak zwykle podobało się.
Dziękuję Shy.

Kappuchu napisał(a):Miło, że Pidgey ewoluował. Ciekawe kiedy ewoluuje w Pidgeota, omomom <3
Planuję zrobić z niego naprawdę silnego poka Wink.

Crusher napisał(a):Szkoda, że koniec szkoły ale to z jednej strony dobrze.
Wpadłem na fajny pomysł, a szkołę chciałem szybko skończyć...

Crusher napisał(a):Będzie szybciej Vermilion, którego tak samo nie mogę się doczekać.
Do Vermilion jeszcze trochę... Wink.

Crusher napisał(a):A Lisa bardzo fajna towarzyszka Dobrze, że wprowadziłeś ją do swojego FF.
Dzięki. Brakowało mi jakieś dziewczyny no i wpadłem na pomysł dotyczący tej postaći Smile.

Mathieu48 napisał(a):Mam pytanie: dlaczego Jimmy?(to imię?)
Wiesz, to krótka historia. Wymyślone na poczekaniu Tongue. Ale spodobało mi się Smile.

Co do błędów: poprawię Smile.

Ostatni błąd wskazany przez Kapu to przecinek przed imiesłowem. Zastanawiałem się, czy stawiać przed nimi przecinek. Akurat w tym roku przerabialiśmy imiesłowy, no i zapomniałem Tongue, a nie chciało mi się szukać zeszytu Wink.

Jeszcze raz serdecznie Wam za komentarze. Nie spodziewałem się tylu Smile.

Edit: No to jeszcze zaspoileruję Wink.
Ukryta wiadomość (Kliknij, aby wyświetlić)

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA




 Cherish Balle podarowali: Crusher, Mr.Bigos
15.08.2012, 22:37,
#43
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Stawianie przecinków przed imiesłowami przysłówkowymi (-ąc, -wszy, -łszy) jest jak najbardziej wskazane, no chyba, że przed tymi imiesłowami występuje spójnik, wtedy przecinek stawiamy jedynie przed spójnikiem.

[Obrazek: v90z.jpg]
[Obrazek: 545947_437642272941486_1957587253_n.jpg]
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
20.08.2012, 19:14,
#44
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Cytat:Zmierzyła go, zwarzyła, podniosła i stwierdziła, że stworek ten ma wielki potencjał.

'''Zwarzyć''' przez '''ż''' - waga - zważyć (g odmienia się na ż). Ogólnie bardzo mi się podobało. Ciekawi mnie jaka będzie nowa postać. Smile

Nie ma dymu bez ognia
 Cherish Balle podarowali: Chaqui
20.08.2012, 21:30,
#45
RE: Kanto, czyli nowe wyzwanie!
Wróciłem Smile. Proszę! Rozdział pisany u cioci Smile.

Rozdział 11

''Draka w Lavender''

Okolica była naprawdę przyjaznym miejscem. W lesie żyło mnóstwo różnorodnych stworków, na łące zaś rządziła roślinność, która na tych obszarach była dosyć bujna.
Jimmy i Lisa żwawo szli przez gęsty zagajnik, mając na dzieję, że niedługo dotrą do Lavender Town, a tam odpoczną po męczącej podróży. Jednak wędrówka ciągnęła się, a bohaterowie byli coraz bardziej znużeni.
- Najlepszą metodą na długą tułaczkę jest rozmowa!- stwierdziła Lisa.
- Tak sądzisz?- odparł Jimmy.- W takim razie mam do ciebie pytanie, które chciałem ci zadać już od dawna.
- Słucham cię.- uśmiechnęła się dziewczyna.
- Jak już wiesz, ja pragnę zostać mistrzem pokemon.- przedłużał chłopiec.- A ty kim chciała byś być?
- Ja…, ja nie wiem.- odparła z zakłopotaniem.- Jakoś podróżuję bez celu.
- Bez celu? Każdy miał w dzieciństwie jakieś marzenia, ty pewnie też!- rzekł młodzieniec.
- Jak byłam mała, miałam wszystko. Rodzice spełniali moją każdą zachciankę, więc nie myślałam kim mogłabym zostać w przyszłości.- powiedziała rozmarzona Lisa.
- Możesz zbierać odznaki, tak jak ja!- zaproponował Jimmy.
- Nie, otwarte walki nie są dla mnie dobre. Nie poradziłabym sobie.
- A może…- zamyślił się chłopiec.- Kiedyś w telewizji oglądałem taki program o koordynatorach, którzy startują w pokazach pokemon. Może i ty byś spróbowała?
- Musiałabym to poważnie rozważyć.- uśmiechnęła się.- Lavender Town jest za tymi, ogromnymi głazami.
- Jak przez nie przejdziemy?- podrapał się w głowę młodzieniec.
- Nie martw się. Jest wyżłobiony tunel, przez który można szybko się przedostać.
To prawda. Z za wielkich skał wystawały czubki wyższych budynków i wieżowców. W oczy rzucała się też ogromna wieża, w której podobno straszyło.
- To te przejście!- krzyknęła uradowana Lisa.
- Ale tam ktoś stoi.- odparł Jimmy.- W jakiś dziwnych strojach.
Obok kamieni stały dwie zakapturzone postacie. Ubrani byli cali na biało, na głowach mieli czapki z niebieską literką ‘’P’’, a w ręku trzymali halabardy.
- Nie musisz się obawiać. Pewnie w pobliżu jest bal przebierańców, a to jedni z uczestników.- ogłosiła dziewczyna, po czym złapała chłopca za rękę, a następnie ruszyła ku wejściu.
Nagle ospali mężczyźni ożywili się i zagrodzili wejście naszym bohaterom.
- Przepraszam, ale próbujemy przejść.- oburzyła się dziewczyna.
- Przepustki poproszę.- rzekł oschle jeden z zakapturzonych.
- Myślałem, że wstęp do miasta jest darmowy.- odparł zdziwiony Jimmy.
- Przepustki poproszę.- powtórzył mężczyzna, który wyglądał już na zdenerwowanego.
- Nie mamy!- walnęła Lisa.
- W takim razie wynocha!- krzyknął drugi z halabardzistów.
- Najpierw przejdziemy.- powiedziała dziewczyna, lecz dwóch panów zagrodziło jej drogę.
- Nigdzie nie idziecie.- poinformował zakapturzony delikwent.
- W takim razie użyjemy naszej zwinności.- palnął Jimmy.
Chłopiec rozpędził się, odbił od jednej z pobliskich skał, ale zaraz potem został odparty przez broń mężczyzn.
- Powtórzę. Nigdzie nie idziecie.
- Lisa jest jakieś inne wejście?- zapytał Jimmy, masując się po głowie.
- Tak, ale to kawał drogi stąd.- oznajmiła dziewczyna.
Nagle jeden z halabardzistów podszedł do bohaterów i już miał się zamachnąć, gdy ni stąd, ni z owąd usłyszał jakiś głos dobiegający z korony drzewa.
- Zostaw ich.- powiedział siedzący na gałęzi nastolatek.
- Kolejny małolat!- zaśmiał się mężczyzna.
- Kim wy w ogóle jesteście?- zapytał Jimmy.
- Nie jesteśmy zwykłymi ludźmi. Jesteśmy naznaczeni!- krzyknął facet.
- Ta, a ja widziałem Świętego Mikołaja! Arcanine bierz ich!- oznajmił chłopak, siedzący na drzewie.
Potężny pies rozpędził się, i z zawrotną prędkością gnał w stronę zakapturzonych.
- Nic z tego. Gengar! Shadow Ball!
[Obrazek: 94gengar1-1920x1200.jpg?w=400]
Kula była na tyle silna, by wgnieść Arcanina w drzewo. Wszyscy byli zdziwieni, że atak o średniej sile może okazać się tak mocny.
- Zakończ to Shadow Ballem!
- Tak się bawimy?!- krzyknął chłopka siedzący na gałęzi, po czym zeskoczył na ziemię.
Ubrany był na czerwono, miał granatowe spodnie. Na głowie nosił białą czapkę ze znaczkiem pokeballa.
- Arcanine wykonaj Extremespeed!
Nim wszyscy spostrzegli, pies był już za duchem i uderzył go z wielką siłą, która uniemożliwiła mu dalszą walkę.
- Jesteś sprytny chłopcze, ale nigdy nie pokonasz duchów! Nigdy!- wydarł się mężczyzna.- Wysłać Hauntery!
Po chwili, w powietrzu było już mnóstwo pokemonów duchów, które nie wyglądały na przyjazne.
- Słuchaj, pomożemy ci.- powiedział Jimmy.
- Dam sobie radę! Uważajcie na siebie! Arcanine Flamethrower!
Chłopak wydał komendę swojemu stworkowi, po czym sięgnął do plecaka po Pokeball.
- Nie będziecie już problemem!- palnął młodzieniec.- Sableye wykończ ich!
Mężczyźni w dziwnych strojach zrobili wielkie oczy. Wyglądali na przerażonych.
- Pokemony typu ciemność to czyste zło! Precz stąd!
- Zło? To wy jesteście niedobrzy! Należy wam się nauczka! Arcanine Flamethrower, Sableye Sucker Punch! Noctowl Sky Attack!
Nagle w ciemnej koronie drzewa zaświeciły się oczy, po czym wyleciał z niej średniej wielkości stworek i z wielkim impetem walnął jednego z Haunterów.
- Wiedz, że to jeszcze nie koniec młodzieńcze!- powiedział mężczyzna, który chciał już uciekać, gdy nagle z plecaka młodego chłopaka wypadł jakiś dziwny, popękany kamień.
- Skąd to masz?!- wydarł się jeden z halabardzistów.
Młodzieniec szybko chwycił za skałkę i z powrotem umieścił ją w swojej torbie.
- Nie ważne! Pragnę przypomnieć, że jest nas więcej, więc nie macie szans!- chłopak zadarł głowę do góry.
- Jeszcze powrócimy! Pokonamy zło i ocalimy pokemony!
Po tych słowach, zakapturzeni mężczyźni uciekli do miasta.
- To prawda. Oni jeszcze tu wrócą. Potrzeba nam czegoś silniejszego...- mruknął chłopak, przywołując swoje pokemony do pokeballów.
- Kto to w ogóle był?!- wydarła się Lisa.
- Później wam opowiem. Mówcie mi Kai.- oznajmił młodzieniec.- Przez miasto nie przejdziemy. Musimy pokonać las. Wtedy wyjdziemy na prostą drogę.
- My też musimy się przedstawić. Jestem Jimmy, trener, a to moi przyjaciele Quilava i Jolteon!
- Ja mam na imię Lisa, przedstawiam ci mojego Bulbasaura!
- Miło mi was poznać.- rzekł Kai.- Pochodzę z Sinnoh. Do Kanto przeprowadziłem się w wieku pięciu lat. Aktualnie mieszkam w Viridian. Wystartowałem tu w Lidze, zająłem drugie miejsce. Potem postanowiłem walczyć o dobro pokemonów i ludzi.- odparł.- Musicie mi pomóc.- chłopak wyjął z plecaka mapę regionu.- Jesteśmy w Lavender Town. Do miasta Fuchisia jest dosyć daleko, ale musimy dotrzeć do tej miejscowości. Znajduje się tam bowiem człowiek, który zdoła wywołać silnego pokemona. Stworek ten miałby wystarczającą moc, by stłamsić siłę Teamu Soul.
- Teamu Soul?- zapytał ze zdziwieniem Jimmy.
- Tak. To niedawno powstała organizacja, która ma na celu chronić pokemony i zniszczyć ludzi. Nie znam ich dokładnych planów, ale wiem, że są zdolni do wszystkiego.- oznajmił Kai, po czym zaczął składać mapę.- Porywają bezbronne pokemony, a potem chowają je do jakiś dziwnych pokeballi, o ile można to tak nazwać. Lubują się w stworkach duchach, nienawidzą zaś pokemonów typu ciemność. Uważają, że są złe.- powiedział chłopak.
- To poważna sprawa.- odezwał się Jimmy.
- Nie mylisz się mój drogi. Tylko jedno stworzenie może ich pokonać. Mój Sableye jest za słaby, ale on…- nie dokończył Kai i wyjął z plecaka dziwny kamień.- On ich pokona!
- Właśnie, co to za dziwna skałka?- walnęła Lisa.
- To Odd Keystone. Drzemie w nim wielka moc. Uśpiony jest w niej potężny pokemon…- rzekł Kai.
- W takim razie z miłą chęcią ci pomożemy.- uśmiechnął się Jimmy.
- Tak, ja też się zgłaszam!- krzyknęła Lisa.
- Miło mi. Dodatkowi kompani do podróży się przydadzą!- zaśmiał się młodzieniec.
- Yyyyyy Kai?- wydukał młody rener.
- Słucham cię?
- Czy moglibyśmy zahaczyć o Vermilion?
- Nie ma problemu. To nawet po drodze!- uśmiechnął się Kai.
- Dziękuję ci!
Jimmy i Lisa zyskali nowego przyjaciela. Przeprawili się przez gęsty las, a potem wyszli na prostą drogę i ruszyli w stronę najbliższego miasta.
***
…Saffron City, Kanto.
- Hi, hi, hi, hi, hi! Rocketsi padli wcześniej niż się spodziewaliśmy!- powiedział facet w masce.
- Kolejny przeciwnik wyeliminowany!- wydarł się Moover.
Nagle do małego, ceglanego budynku ktoś wszedł.
Ubrany był w białą pelerynę, tego samego koloru spodnie i czarne buty. Włosy miał ładnie ułożone i uczesane.
- Przybywam Mooverze, by powiedzieć ci, że znaleźliśmy chłopca.- odparł mężczyzna.
- Mało mnie to obchodzi! Gdy akcelerator będzie gotowy może się tym zajmiemy. Ten dzieciak nie może nam zagrozić , a teraz wyjdź!
Niespodziewany gość wyszedł ze starej kamienicy, po czym zaczął gapić się w górę.
- Nie chcą współpracować? W takim razie zajmiemy się tym sami! Jeszcze tego pożałują!
Po tych słowach, facet udał się w stronę Lavender Town…

Komentujcie i poprawiajcie!

Kontakt ze mną:

GG: 42244264
e-mail: wojtwom7@gmail.com

Chciałbyś sprawdzić się w pisaniu walk Pokemon i jednocześnie rywalizować z innymi? Zgłoś się już teraz do najnowszego projektu i zdobywaj coraz wyższe rangi!



Lubisz pisać? Lubisz wyzwania? Chcesz doskonalić swoje umiejętności? Weź udział w Bursztynowej Lidze i tocz pisarskie pojedynki z innymi!

BURSZTYNOWA LIGA




 Cherish Balle podarowali: pojola, Crusher, Dialguś, DogtownHawk, Mr.Bigos, Mathieu48


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości