Facebook Twitter
Kalendarium

Gry Sword i Shield
Polska premiera: 15.11.2019 (za 29 dni)

Sword i Shield promo



Na Mordor!
28.03.2012, 1:02,
#10
RE: Na Mordor!
STEFAN!!!!!
Będzie po północy, a tu strzelę sobie dużego edita. Aby uspokoić zainteresowanych (nikt nie skusił się na brak nagrody) odpowiem na pytanie konkursowe. Odpowiedź brzmi b) Jeż.

EDIT: Stało się. Wena urojona odeszła wraz z prysznicem. Wybaczcie wy mordy moje, lecz nic się nie pojawi. Chyba że wstanę z taką dziwotą w głowie, że od razu przeleję ją w kolejny fragment. Cthulhu, przepraszam.

EDIT 2: Cthulhu przepraszam. Do weekendu oddaję się misji przyjemnego kolosowania. Błogosławieni cierpliwi, albowiem oni Stefana w weekend opaczą.

EDIT 3: Przyszła niczym mistrz wśród złodziei do rezydencji strzeżonej. Potem niczym doskonała zabójczyni znalazła swój cel i wykonała zamierzone zadanie. Wena.

__________________________________________________
IV
-> LEVEL II

Mroowgouvo City Stadium. Mecz o mistrzostwo III ligi pomiędzy Mrągovią Mroowgouvo, s Startem Działdoovo wzbudził zainteresowanie prawie wszystkich mieszkańców tego niesamowitego miasta. Dzieci, starsi i najstarsi ruszyli z żądzą zakupu biletów. Specjalnie na tę okazję po raz pierwszy wydrukowano bilety tak, aby każdy świadek wymarzonego zwycięstwa Mrągovii mógł nosić z dumą ten bilet i rzec "I ja tam byłem". Pragnienie meczu ogarnęło każdą sferę życia, a w dniu, w którym miało dojść do jakże epickiego meczu doszło do niesamowitego spustoszenia. Nawet koncerty county oraz noce kabaretowe nie zgarnęły tak olbrzymiej publiki. Po prostu- mecz ten miał okazję stać się największym zdarzeniem w dziejach tego miasta, które mogłoby być wspominane latami.

Stadion. Obok niego samochody telewizji publicznej. Z okazji fety zaproszono nawet samego legendarnego komentatora opiewającego wielkie sukcesy wielkich zespołów, Dariusza Schpakowskiego. Ten oczywiście z wielkim zaangażowaniem przygotował się do tego recitalu. Wyjątkowo zdecydował się przejrzeć kartkę z informacjami aż trzy razy. Oznaczało to tylko jedno- to będzie widowisko godne tysięcy kciuków na filmikach na YT.

Godzina spotkania. Wszyscy na trybunach śpiewają piękne, patriotyczne pieśni o zwycięstwie Mrągovii. Schpakowski zaczął już swoje komentowanie, przy czym zaskoczył wszystkich ciekawostką, że dziecko podające piłkę pokonało Jana Tomaszewskiego podczas pamiętnego spotkania Polski z RFN z Mistrzostw Świata w 1974 roku. O odpowiednio zmierzonej porze wyszli gracze Mrągovii. Niektórzy płakali ze wzruszenia patrząc na skalę spotkania. Wiedzieli, że takie chwile nigdy się nie powtórzą. Arbitrzy gotowi do spotkania zaprosili kapitanów obu drużyn... tyle że gdzie kapitan Startu?

Po minucie dezorientacji sędzia techniczny poinformował arbitra głównego, że Start Działdoovo po raz kolejny nie znalazło funduszy na transport. Oznacza to kolejny walkower dla Mrągovii. VICTORIA! Nikt nie może uwierzyć! Ludzie rzucają się w objęcia, piłkarze zaskoczeniu obrotem spraw płaczą niczym bobry, a Dariusz Schpakowski zakończył swój komentarz na temat spotkania stwierdzeniem, że dawno takiego meczu nie widział i liczy na sukcesy Mrągovii w Lidze Mistrzów. Kibice jeszcze godzinami skandowali wielki sukces swego ukochanego klubu...

____________

Powyższy opis jakże wielkiego zdarzenia był odpowiedzią na pytanie, które zadawał sobie Stefan: gdzie się wszyscy podziali? Już trzecią godzinę trwała jego tułaczka po Mroowgrouvie, a nadal brak duszy czy śladu życia. Momentami zadawał sobie pytania bez odpowiedzi, a po pewnym czasie zaczął gadać do siebie. W pewnym momencie szlag trafił Stefana, bo jego urojony przyjaciel chciał go oszukać i zabrać dwa woraski pełne ziemniaków, co byłoby plamą na honorze naszego Wybrańca. Wygonił urojeńca, po czym ponownie włączył wzrok i spostrzegł, że najprawdopodobnie znalazł się przed ratuszem tego miasta. W końcu czy tabliczka "Ratusz" mogłaby kłamać?

Wiedząc że co jak co, ale rachunkowość nie wypuszcza swych niewolników, Stefan wszedł po schodach, pociągnął za klamkę i korzystając z chwili nieuwagi otoczenia po cichutku wszedł w mroczne zakamarki ratusza. Niestety- mity i legendy okazały się być złudne, bo i tutaj nikogo nie było. Cały budynek był opustoszały. Zostały tylko jedne drzwi- do siedziby burmistrza. Stefan kulturalnie zapukał, jednak odpowiedziała mu, niespodzianka, głucha cisza. Zrezygnowany popchnął klamkę i wszedł do środka pomieszczenia. To, co zobaczył za pomieszczeniem zwanym gabinetem burmistrza na zawsze zmieniło jego życie.

____________

Zły Bohater był naprawdę zły. Osiem wizyt z kanarami, ukradziony lizak oraz celowe niespuszczenie wody w kibelku. Tak jak nakazał mu Wódz- "małymi kroczkami dojdziesz do wielkości i zwycięstwa nad Wybrańcem. Musisz być silny, bo twój wróg nie bez powodu jest wrogiem...". Zły Bohater, zawsze usłużny swemu Mrocznemu Panu wykonywał swoją misję. Krok po kroku zbliżał się do Mroowgouva... jeszcze tylko 5 kilometrów. Był gotowy na to- wkrótce dotrze do swego celu i zniszczy Wybrańca Stefana. Gdy tylko ujrzał zarys miasta, jego serce podskoczyło do góry, a sam zaczął snuć wizję wielkiej walki zakończonej jego wielkim zwycięstwem. Jednak nagle całą okolicą wstrząsnął olbrzymi huk oraz wyraźny wybuch energii. Zły Bohater wyczuł Wybrańca. Zawiązał sznurówki do Butów Pożogi (poświęcenie słusznej sprawie), po czym raźniejszym ruchem ruszył ku mieścinie.

Z chwilą minięcia tablicy witającej przejeżdżających Zły Bohater ruszył ku źródłowi tajemniczej eksplozji energii. Wyczuwał lekko jonizujące się powietrze...
- Taaaak... tylko Wybraniec byłby w stanie to sprawić... - mruczał pod nosem mijając kolejne budynki.
Wreszcie dotarł- zrujnowany ratusz naprawdę robił wrażenie. Wybuch przemienił ten budynek w zgliszcza i pozostałości fundamentów, zaś porozrzucane cegły porządnie przedziurawiły okoliczne ceglaki, co jeszcze bardziej nakręcało Złego Bohatera. Czuł rosnące podniecenie... gdzieś się musi ukrywać. Gdy wspiął się na zgliszcza by rozejrzeć się za sylwetką Wybrańca, odkrył pewne znalezisko- malutką kulkę energii. Gdy ją tylko tknął, rozrosła się do miary piłki lekarskiej, zaś na jej powierzchni pojawił się przycisk kojarzący się z opcją PLAY. Zły Bohater nie miał innej opcji- nacisnął guzik.

____________

- ŁOOOOO JEZZZZUUUUU!!!!! CO... CO... TO Bbbbyło? - wyjęczał Stefan, wstając po nagłym przerzucie czasoprzestrzennym.
- Tak właśnie dziajają Vortexy moja rusałko... - odpowiedział mędrzec.

Pewnie zapytacie się co się stało. I macie racje- coś się stało. A konkretnie wybuch wywołany przechwyceniem Wybrańca. Pierwsze, co zobaczył Stefan z chwilą wejścia do gabinetu burmistrza to olbrzymi tęczowy Vortex. Zanim jednak zrozumiał o co chodzi, gość wyglądający na mędrca wyskoczył obok ogłupionego Stefana, po czym popchnął go ku Vortexowi. Z Encyklopedii Małego Fizyka Vortex to takie coś, co może przenosić w czasoprzestrzeni. Jednak potrzebuje miłości. Wepchnięcie Stefana zadziało w stylu mocnego gwałtu... więc Vortex po stronie Mroowgouva zadziałał totalnie przewidywalnie i zrobił KABOOM. Jednak Stefan (wraz z "mędrcem") przetrwali tę eksplozję dzięki obecności w tunelu czasoprzestrzennym kierując się ku końcowi Vortexa.

To samo usłyszał Stefan w odpowiedzi na powyższe pytanie. Jednak to nie był koniec:
- Ej ty, "mędrcu" bądź "ludziu" wyglądającym na mędrca! Gdzie jestem? Gdzie ty mnie posłałeś? Gdzie jest Mroowgouvo?
- Jestem Mistrzem Mistrzów, a zwą mnie Mistrzem Mistrzów. Jak widzisz, twe przeznaczenie poprowadziło ku Vortexowi, a ja, kontrolując jego energię mogłem ciebie bezproblemowo przerzucić do Levelu 2!
- Level 2?! - Stefan ponownie zaczął się burzyć. Kolejne zdarzenie bez sensu!
- Tak rusałko, to jest Level 2. Myślałeś, że życie jest proste, a z twym przeznaczeniem droga do Mordoru będzie trwała tyle co dystans do Mroowgouva? Mylisz się... to dopiero początek.

Stefan padł. Leżał i przestał myśleć, bo totalnie ogłupiał.

__________________________________________________

Co ja piszę?

Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
wódka w parku wypita albo zachód słońca,
lecz pamiętaj: naprawdę nie dzieje się nic
i nie stanie się nic - aż do końca.
 Cherish Balle podarowali: Kapu, Chaqui


Wiadomości w tym wątku
Na Mordor! - przez KleszczRex - 22.03.2012, 18:47
RE: Na Mordor! - przez Kapu - 22.03.2012, 19:00
RE: Na Mordor! - przez KleszczRex - 22.03.2012, 22:46
RE: Na Mordor! - przez Kapu - 22.03.2012, 22:58
RE: Na Mordor! - przez KleszczRex - 22.03.2012, 23:00
RE: Na Mordor! - przez Kapu - 22.03.2012, 23:04
RE: Na Mordor! - przez KleszczRex - 24.03.2012, 1:27
RE: Na Mordor! - przez Kapu - 24.03.2012, 2:17
RE: Na Mordor! - przez Cyris - 24.03.2012, 13:05
RE: Na Mordor! - przez KleszczRex - 28.03.2012, 1:02
RE: Na Mordor! - przez KleszczRex - 29.03.2012, 23:18
RE: Na Mordor! - przez Cyris - 30.03.2012, 11:18
RE: Na Mordor! - przez Conquest - 29.01.2013, 22:35

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości