Facebook Twitter
Kalendarium

Gry Sword i Shield
Polska premiera: 15.11.2019 (za 57 dni)

Sword i Shield promo



Jedyna szansa
30.05.2019, 21:07,
#16
RE: Jedyna szansa
Dzięki za opinię!
Serio, bardzo cenię Twoje komentarze.
Poprawię (prawdopodobnie) jutro.
Jeszcze taka drobna uwaga - ogólnie całe to przedsięwzięcie jest dość ryzykowne. Faktycznie jeśli napisze zły artykuł to nic się nie stanie, jednak do dobrego artykułu trzeba szukać informacji, robić wywiady itp. Krótko mówiąc - jego praca pójdzie w błoto, a nic za nią nie dostanie.
Odpisz
30.05.2019, 21:35,
#17
RE: Jedyna szansa
(30.05.2019, 21:07)Argentine napisał(a): Dzięki za opinię!
Serio, bardzo cenię Twoje komentarze.
Poprawię (prawdopodobnie) jutro.
Jeszcze taka drobna uwaga - ogólnie całe to przedsięwzięcie jest dość ryzykowne. Faktycznie jeśli napisze zły artykuł to nic się nie stanie, jednak do dobrego artykułu trzeba szukać informacji, robić wywiady itp. Krótko mówiąc - jego praca pójdzie w błoto, a nic za nią nie dostanie.
Ok. I to warto by było napisać Smile
Odpisz
1.06.2019, 22:04,
#18
RE: Jedyna szansa
Ok, poprawione.
Już wiem, czemu "powszechne stereotypy" źle brzmiały. To była tautologia/pleonazm (rozróżniam to tylko definicjami, w praktyce ciężko mi orzec co jest co). Takie masło maślane.
W następnym rozdziale będzie o tym wspomniane (choć następny rozdział ciężko nazwać rozdziałem, gdyż będzie liczył sobie około pół strony A4).
Tak czy inaczej - naprawdę dzięki za opinię. Cały fanfic piszę w sumie tylko po to, żeby się czegoś nauczyć, a Twoje komentarze są bardzo pomocne!
Odpisz
4.06.2019, 22:38, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.06.2019, 21:55 przez Argentine.)
#19
RE: Jedyna szansa
Rozdział IV
Internet był źródłem wszelkiej wiedzy. Teoretycznie Ian mógł pójść zrobić kilka wywiadów, obejrzeć „miejsce zbrodni”, a nawet osobiście pofatygować się i zapytać naocznych świadków. Lokalizacja w Lumiose miała swoje plusy, nawet całkiem sporo. Prawdopodobnie dawniej było ich jeszcze więcej, gdyby ktoś zdecydował się na taki wyczyn. Równie prawdopodobna była ucieczka z miejsca „zbrodni”, pozostająca niezauważona przez nikogo. Jednak dzisiaj był Internet. Miejsce w którym za kilka godzin ktoś udostępni nagrania z kamer monitoringu, inna osoba przybliży obraz na tyle, by można było zobaczyć twarz trenera, a następna zlokalizuje jego miejsce zamieszkania.
Było to bardzo nie po myśli Iana, ale cóż zrobić. Jedyne miejsce w którym można było znaleźć nowe i świeże informacje stawało się automatycznie miejscem, które mogło ujawnić tożsamość trenera.
Tymczasem nie pozostawało mu nic innego poza czekaniem. Było to o tyle irytujące, iż naprawdę chciał wiedzieć. Jak każdy, kto słyszał o tym pojedynku. Prawdopodobnie była to tylko rzecz przelotna, którą zainteresowano się ze względu na nietypowość. O ile ów trener z Hydreigonem nie pokaże się po raz kolejny, za miesiąc pewnie wszyscy zapomną.
Ian prychnął. Podobnie było z rzekomym jasnowidzeniem Olympii. Sprawa odżywała tylko w momentach, kiedy liderka miała kolejną wizję.
— Słyszałem. — Drzwi do biura otworzyły się. — Nieźle się wkopałeś.
Mężczyzna potwierdził i spojrzał na przybysza. Milo.
— Ciężko powiedzieć. Nie mam pomysłu na żaden artykuł.
Milo rozejrzał się po pomieszczeniu, a nie widząc żadnego wolnego mebla, usiadł na podłodze i oparł się o ścianę.
— Cały ten cyrk w niczym ci nie pomoże. — Parsknął, a widząc zaciekawione spojrzenie Iana dodał: — Moim zdaniem to była zwykła ustawka, a jeśli nie, raczej powinna zainteresować się tym policja.
— Niby ta — potwierdził i upił łyk piwa z puszki. — Ale jeśli była to ustawka, raczej nie przysłużyła się nikomu. Mistrzyni Diantha wyszła na próżną lalę, wszyscy jej rywale na debili, a nasze służby – nieudolnych kretynów.
Milo westchnął.
— Ciężko zaprzeczyć, ale raczej nie będziesz jedynym dziennikarzem, którego to interesuje. — Po chwili namysłu dodał: — W dodatku przepychanie się przez spocony motłoch raczej nie pomoże wymyślić ci nowego artykułu.
— Szczególnie, że to wszystko może pójść na marne — skwitował Ian i po raz kolejny napił się z puszki
Odpisz
14.06.2019, 11:40,
#20
RE: Jedyna szansa
Krótko, bo krótki rozdział:

Cytat:Internet był źródłem wszelkiej wiedzy (od kiedy istniał).
Ten nawias nie ma sensu. Po pierwsze wprowadza niepotrzebne zamieszanie, po drugie to nie do końca prawda, ponieważ internet wcale na początku istnienia nie był źródłem wszelkiej wiedzy. Zresztą, teraz też nie jest, ale to już szczegół Wink

Cytat:Prawdopodobnie była to tylko rzecz przelotna, którą zainteresowano się tylko ze względu na nietypowość
Dwa razy tylko. No i to zdanie jest jakieś takie dziwne, ja bym je zmienił, ale to ja. Niestety, chyba brakuje mi wiedzy, by to uzasadnić, poza tym, że się słabo czyta.

Cytat:— Niby ta. — potwierdził i upił łyk piwa z puszki.
A tu się wkradła niepotrzebna kropka po ta.

Ok, troszkę się wyjaśniło. Fajnie, zobaczymy co będzie dalej Wink
Odpisz
24.06.2019, 16:22,
#21
RE: Jedyna szansa
Poprawione i kolejny rozdział.

Rozdział V
Ta sprawa była co najmniej dziwna, a pomijając wszelkie typowe dziwności, zostawały dziwności niemożliwe, a ich mała ilość skutecznie obalała większość teorii.
Poza dziwnościami pojawiały się również fakty. Pokemon którym posługiwał się trener – Hydreigon, był typu mroczno – smoczego i pochodził z Unovy. Tyle wiedział każdy i raczej były to powszechne informacje. Na pozór oczywiste, jednak gdy bardziej wgłębić się we wszelkie publikacje, okazywało się, że jest to jeden z rzadszych Pokemonów, który poza Unovą widziany był kilka razy i tylko jako partner jakiegoś trenera.
Idąc dalej – trener na zbliżeniach z kamer okazywał się być trenerką, której to miejsce pochodzenia dość jasno wskazywał używany przez nią Pokemon.
Następne były relacje. Świadkowie byli zgodni co do jednej kwestii – trenerka nie wystawiła żadnego Pokemona poza wspomnianym Hydreigonem. Najpewniej miała coś poza nim. Posiadanie tylko jednego partnera, w dodatku nieodpornego na jeden z typów najsilniejszego Pokemona przeciwnika, było co najmniej głupie.
Dalej relacje przestawały być zbieżne. Wszystkie osoby zaangażowane w wydarzenie twierdziły, że trenerka przedostała się niezauważenie, albo podając się za jednego z uczestników. Ktoś chyba nawet upierał się, że pokazała mu plakietkę dla zaproszonych mediów.
Na samym końcu były rzeczy których nie dało się racjonalnie wytłumaczyć. Trenerka nie zdołała zostać zarejestrowana przez którąkolwiek z kamer monitoringu. Ani tych będących częścią stadionu, ani należących do przydrożnych sklepów.
Ian oparł się o krzesło, którego oparcie odchyliło się i niebezpiecznie zaskrzypiało.
— Musi mieć wspólników. — Stwierdził. — Którzy są genialnymi informatykami…
Torterra mruknął coś w odpowiedzi (co mogło mieć różne znaczenie, zależne od interpretacji), a jego oddech poruszył kilka listków w kącie pod grzejnikiem, które niemal niezauważalnie zmieniły swoje położenie.
Mężczyzna machinalnie odświeżył wyniki wyszukiwania i zobaczył kilkanaście nowych stron, a także aktualizację starych.
— Coś nowego — mruknął.
Kliknął w pierwszy lepszy wynik. Początkowo dostrzegł ten sam artykuł, który czytał już kilka razy, jednak na samym dole pojawiła się nowa informacja.
— A więc konferencja prasowa — uśmiechnął się chytrze.
Odpisz
26.07.2019, 16:19, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.07.2019, 16:22 przez Argentine.)
#22
RE: Jedyna szansa
Kolejny rozdział i kolejna część. Tym razem każda część powinna być trochę dłuższa.
Też przepraszam, że nic nie było (przeziębienie)!

Część III Spryt
Rozdział VI
Pierwsza pewna informacja dotycząca konferencji była jasna, oczywista, a ponadto dziwna i absurdalna – żadnych urządzeń elektronicznych (kamer, a także komórek i aparatów). O dziwo, było to wyjaśnione. Konferencja odbywała się w jednym z pomieszczeń będących częścią areny (niezbyt dużym, co niestety ograniczało liczbę uczestników), więc wszelka elektronika mogła w jakiś sposób wpłynąć na posiadane i analizowane materiały.
Ian prychnął. To byłoby nawet sensowne, gdyby konferencja miała miejsce dwadzieścia lat temu (jednak nie miała, w związku z czym wyjaśnienie wyjaśniało niewiele). Dzisiejsze urządzenia nie sprawiały takich problemów, a szczerze wątpił, by liga posiadała jakikolwiek stary sprzęt.
Jeszcze raz zerknął na komunikat. „W związku z przeprowadzanym śledztwem uczestnicy konferencji są zobowiązani do nie wnoszenia na teren areny żadnych urządzeń elektronicznych (w przypadku wykrycia natychmiastowe wyrzucenie z konferencji i kara grzywny)”.
Przed uczestnictwem w wydarzeniu należało wyrazić elektroniczną zgodę na kilka głupot (w przeciwnym razie kary nie miałyby sensu). Coś o wnoszeniu jedzenia i picia, poszanowaniu względem przemawiających i właśnie braku urządzeń elektronicznych. Nie byłoby to nawet szczególnie dziwne, gdyby zostało podpięte pod punkt poprzedni. Czego oczywiście nie zrobiono, więc nakaz wydawał się dość podejrzany.
Ian przeciągnął się na krześle, które odpowiedziało skrzypieniem.
— Trzeba to w końcu wymienić — mruknął, a spod grzejnika dało się słyszeć potwierdzające (jak przypuszczał) sapnięcie.
Kary nie były wysokie, więc o ile nie będzie wzmożonej ochrony, ktoś spróbuje wziąć coś ze sobą na salę. Szczególnie że cała sprawa wydawała się co najmniej zagrażać interesom osób powiązanych z ligą. Nikt nie miał na nie wytłumaczenia, a jeśli już to po zestawieniu z faktami wydawały się bezsensowne. Ludzie żądali odpowiedzi, a wszelki postęp w śledztwie coraz bardziej pogrążał ligę, która wyglądała na naprawdę zdesperowaną, ażeby ukryć prawdę. Przy takim tłumaczeniu wszystko wydawało się sensowne. Tylko prawda pozostała ukryta, a liga dokładała wszelkich starań, żeby tak zostało.
W tym wypadku zadanie wydawało się proste – odkryć prawdę i przekazać ją innym (a przy okazji zyskać awans). Jednak przy szczegółach pozory okazywały się pozorami
Ian zirytowany odsunął krzesło i położył nogi na biurko. Skoro tak bardzo spieszyło im się z konferencją będą automatycznie mieć mniej czasu na zorganizowanie ewentualnej ochrony. Prawdopodobnie więc wezmą najprostsze i najoczywistsze środki bezpieczeństwa. Jednak dziennikarze to podstępne szuje i z pewnością będą starali się przemycić jakiekolwiek urządzenie nagrywające, co przemawiało za wzmożoną ochroną.
Mężczyzna spojrzał na kalendarz. Miał cztery dni, trzy jeśli liczyć dzień jutrzejszy. Wprawdzie jeśli napisze cokolwiek na temat wydarzeń z Ligii, wyjdzie to tylko na fanpage’u, ale jeśli artykuł będzie wystarczająco dobry, może znaleźć się w wydaniu papierowym, a nawet jeśli nie, najprawdopodobniej i tak tam trafi. Wszystko było lepsze od jakichś dziwnych publikacji pisanych na siłę, a jego artykuł z pewnością taki będzie. Gdy już go napisze.
Wstał i zaczął się przechadzać po niewielkim pomieszczeniu. Najchętniej przyznałby, że denerwowało go naruszanie jakichś moralnych zasad, co w pewnym sensie byłoby zgodne z prawdą. Ukrywanie prawdy, zatajanie jej i kłamstwa. Jednak przede wszystkim – był ciekawy. Cała sprawa prawdopodobnie nie byłaby tak głośna, gdyby została wyjaśniona w przeciągu kilku godzin, a liga zaprezentowałaby w miarę wiarygodne wyjaśnienie. Żadna z tych rzeczy nie nastąpiła, co można by wyjaśnić na dwa sposoby: byli idiotami i nie znali się na kreowaniu wizerunku publicznego (w co szczerze wątpił), albo panikowali. Jeśli to drugie wytłumaczenie było prawdziwe, sytuacja musiała być naprawdę krytyczna i niespodziewana, skoro osoby które musiały znać podstawowe sztuczki medialne i psychologiczne, popełniały błąd za błędem.
Jego wzrok padł na rzuconą w kąt torbę kurierską. Zazwyczaj nosił w niej notatniki i długopisy (a czasem nawet aparat). Niby nic specjalnego, jednak jakiś czas temu pomiędzy obiema kieszeniami zrobił niewielką (a co najważniejsze – niewidoczną) skrytkę. Dało się w niej umieścić komórkę, kamerkę sportową, albo… Dyktafon.
Uśmiechnął się pod nosem. Dziennikarze zawsze byli podstępnymi szujami, a przecież on był jednym z nich.
Odpisz
26.07.2019, 17:43, (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.07.2019, 17:45 przez Ragnar.)
#23
RE: Jedyna szansa
Hej, dobrze, że jesteś. Przeziębienie przez miesiąc - masakra, a mówią, że to my, faceci, mamy ciężkie przeziębienia Tongue

Ode mnie tylko krótka uwaga - niech on już wreszcie ruszy te swoje cztery litery zza biurka. Mniej teorii, więcej praktyki - serio, po ostatnim rozdziale myślałem, że akcja tego będzie już miała miejsce na konferencji. A tu klopsik. Oczywiście to twoje opowiadanie, ale ja jako czytelnik zaczynam przebierać nogami w oczekiwaniu, by coś się wreszcie wydarzyło Smile
Odpisz
8.08.2019, 23:19,
#24
RE: Jedyna szansa
Niestety
Ogólnie od następnego powinna zacząć się już jakaś "akcja", choć to raczej bardziej takie opowiadanie na myślenie.
Nie wiem kiedy będzie następny, bo od jutra wyjeżdżam (bez laptopa, więc ani pisać ani wstawiać).
Odpisz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości