Wystąpiły następujące problemy:
Warning [2] file_put_contents(): Only 0 of 24765 bytes written, possibly out of free disk space - Line: 6648 - File: inc/functions.php PHP 7.3.16 (Linux)
File Line Function
[PHP]   errorHandler->error
/inc/functions.php 6648 file_put_contents
/inc/init.php 175 rebuild_settings
/global.php 20 require_once
/printthread.php 16 require_once



Pokemon Valhalla Forum
Dzień Pokemonów w Warszawie - Wersja do druku

+- Pokemon Valhalla Forum (http://forum.pokemony.com)
+-- Dział: Inne (http://forum.pokemony.com/forum-21-Inne)
+--- Dział: Konwenty (http://forum.pokemony.com/forum-80-Konwenty)
+--- Wątek: Dzień Pokemonów w Warszawie (/temat-1506-Dzien-Pokemonow-w-Warszawie)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - oskaras - 20.08.2011

A kto grał ze mną w Jump Ultimate Stars?


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - BZW Golem - 20.08.2011

Grałeś z JJtem, moim kumplem xD
Nie ma go na tym forum Tongue


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - ranma11 - 20.08.2011

dobra... dopowiem parę rzeczy...
tak... ludzie się trochę darli i w ogóle można powiedzieć że trochę był problem ale to trochę brak informacji... bo z jednej strony wszystko co było ważne było wywieszane a z drugiej nikt do końca(szczegółowo) nie wiedział co i jak i każdy się troszkę gubił(bo albo się tłumaczy wszystko albo nie wiele i sami się o wszystko dopytają)... poza tym nie da się ukryć że większa część ludzi tam obecnych to dzieciaki w wieku podstawówka-gimnazjum i chyba nie można się byłoby po nich spodziewać czegoś innego...
aha... (tu już trochę mniej uprzejmie ale inaczej nie umiem za co przepraszam) na następny raz radzę dogadać się z kimś żeby tego "czaso-zapychacza" załatwić...
co do przegonienia przez właściciela lokalu to on raczej chciał odgonić kolejkę(która w zasadzie nie wiem po co była jeszcze na długo przed rozpoczęciem imprezy) z przed "lady"... nie zapominajmy że on prowadził swój biznes i nie chciał żeby mu dzieciarnia blokowała dojście(swoją drogą i tak chyba na tym zarobił... wiem że parę osób frytki kupiło[były najtańsze... ale i tak, tak jak wcześniej pisałem straszne zdzierstwo] ja sam kupiłem kiełbasę z grilla[najświeższa to ona raczej nie była... ale było OK... w każdym razie nie pochorowałem się] i piwo[żeby nie było - była kontrola dowodu osobistego{tak, mam 18 lat}][to w ramach śniadania... w domu jadłem parę godzin wcześniej i nie za dużo...])
co do nagród to z jednej strony żałuję(wartościowe)(żałuję że nie poczekałem na inne konkursy po tym jak odpadłem z turnieju w pierwszej rundzie) a z drugiej nie mam czego(i tak bym nie pograł bo mam ds lite)
może powiem w jakim wieku ludzie byli- większa część, jak pisałem, podstawówka-gimnazjum, ale muszę zaznaczyć że byli "fanatycy" z którymi nie dało się gadać(bo temat rozmowy zawsze magicznie schodził na "co to nie on" i to tylko i wyłącznie apropo pokemonów) ale byli i tacy z którymi dało się normalnie pogadać(pamiętajmy że piszę z punktu widzenia 18-latka który gadał z 14-latkami)... no i było też parę osób z "mojej" grupy wiekowej(18+ ew. niewiele mniej) i chyba nawet ktoś młodszy(wczesna podstawówka) mi przemknął przed oczami raz czy dwa...
co do tego że słabo jak na imprezę pod patronatem ninny - 1. ninny to tylko patronat a organizacja zostawiona była fanom (bo choć valhalla to największa strona o pokach w Polsce to jednak fanowska...) 2. takie coś się w naszym kraju zdarzyło po raz pierwszy i ciężko wymagać bardzo dobrej organizacji...(a jeżeli ktoś nie wie czemu teraz po raz pierwszy to przypominam że dopiero od niedawna nasz kraj oficjalnie widnieje na mapie świata gdzie istnieje ninny...)
co do turnieju... przyznam że ja to tak z doskoku... choć grę kupiłem jakiś czas temu to mało grałem(HG- świeżo po lidze)(tuż po zakupie okres matur, gdzie siłą rzeczy w ogóle nie grałem, a potem nadrabianie "zaległości" na innych platformach[PC, X360] i do poków wróciłem ze dwa tyg. temu...) więc nie oczekiwałem jakichś rezultatów i dlatego tez czekam z niecierpliwością na następna taką imprezę bo wtedy będę się mógł przygotować...
PS. też się na koszulkę załapałem...


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - Dobos - 20.08.2011

Byłem na spotkaniu tylko między 11:30 a 13 i wrażenia zdecydowanie pozytywne Smile
Nie uważam by ludzie się jakoś głośno darli, po prostu głośno gadali, co ważne praktycznie bez wulgaryzmów co by mi przeszkadzało dużo bardziej. Kolejka się ustawiła pewnie po koszulki, na szczęście starczyło ich dla prawie wszystkich. Osoby z którymi zamieniłem parę słów nie były fanatykami, miały raczej luźne podejście do Pokemonów. Większość osób to młodzież ale parę osób starczysz jak i małych dzieci, mnie to pasowało Smile Możliwość pobrania Celebi to była główna atrakcja i choćby dlatego warto było wpaść. Na minus jedynie kulejąca organizacja (ale organizatorzy sympatyczni i ogólnie fajna atmosfera była) i to że połowa osób miało programatory a nie oryginały (podejrzewam że w turnieju mogło to wpłynąć na szanse osób posiadających legalne kopie). Event oceniam na 5 i jeśli będzie kiedyś podobny to też wpadnę Smile


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - Luke - 21.08.2011

Przybyłem na spotkanie około 12:15 (gdyż nie mogłem znaleźć pubu XD) no, ale byłem mile zaskoczony. Wcale nie odniosłem wrażenia, żeby się ludzie darli, może po prostu głośniej rozmawiali, żeby przekrzyczeć wiatrTongue Około 12:30 udało mi się jeszcze dostać koszulkę, co myślałem, że nie będzie już możliwe skoro się spóźniłem. Ogólnie to myślałem, że będę tam najstarszym uczestnikiem, ale zdaje mi się, że był jakiś koleś, który wyglądał na jeszcze starszegoSmile No i z wiekiem, wiadomo, przychodzi brak czasu: nie mam już tyle czasu, żeby trenować Pokemony w grze, więc nie dotrwałem do rundy finałowej w turnieju...trudno się mówi...no i w ogóle jestem nie na czasie XD Ponieważ w tym roku kupiłem DSa to gram dopiero w Diamond...i przez to musiałem przesyłać swoje poki do wersji Heartgold i grać na DSie administratoraTongue Lecz nie trwało to długo, gdyż rubin mnie pokonała 3:0 Big Grin Tak jak mówię, brak czasu na porządny trening no i pewnie team źle dopasowałemSmile Ale moje ogólne wrażenia są bardzo pozytywne, owszem, zgodzę się z poprzednikami, że małe luki w ogranizacji, ale to można wybaczyć bo na przyszłym evencie na pewno będzie jeszcze lepiejSmile


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - Lucas - 21.08.2011

moim zdaniem wyszło to świetnie ja stawiłem sie już o 10 i czekał poznałem sporo fajnych ludzi( pozdro dla wszystkich którzy sie ze mną wymieniali)
a i jeszcze gościu który chciał 3 ewolucję madkiba niech do mnie napisze na pw zkoda a tak poza tym super było


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - kelen - 21.08.2011

Cytat:co do przegonienia przez właściciela lokalu to on raczej chciał odgonić kolejkę(która w zasadzie nie wiem po co była jeszcze na długo przed rozpoczęciem imprezy) z przed "lady"

Nie mówiłem o tym, bo to sam rozumiem. Chodzi o to, że jak lokal był już otwarty, to część osób poszła na te ławeczki pod dachem siedzieć. I wtedy wszystkich wywalił. Mimo, że chyba kilka osób (w tym ja) spożywało coś zakupionego u niego.

Cytat:Wcale nie odniosłem wrażenia, żeby się ludzie darli

No niestety kilka osób, jak była jeszcze pierwsza kolejka, czasem się tak nakręcało, że nie wiadomo czemu musiało krzyczeć :D Głośną rozmową bym tego nie nazwał. Czasem się wystarczy lekko opanować ;)


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - Bonku - 21.08.2011

A ja tam myślę, że głośno nie było. Zastanawiam się, czy rubin wszystkich zownowała... Ja przegrałem z Martinem-Czechem w pierwszej rundzie (scru u Darku podstępny Tongue) przez głupi niefart. Najpierw zły atak wybrałem, a potem mi drugi spudłował.

Ogolnie bardziej ciekawił mnie sam fakt przeprowadzenia eventu. No i tutaj jest jednak trochę do powiedzenia. Wyglądało to tak, że Darek wziął wszystko na siebie. Ehh... No sorry, ale jednak to za dużo. Goście z firmy dystrybującej gry Nintentdo, nie samego Nintendo, dali tyłka. Nie wiem kim była pani siedzaca obok Daru, ale oznajmiła, że na ten sam dzień właściciel wynajął komuś lokal (100-tce osób) i że zabawa nie może trwać w nieskończoność. Właściwie to wyglądało to bardziej, jakby sam Daru organizował wszystko... Współczuję choć z drugiej strony pytałem czy pomóc...

Ludzie... dopisali. Wiadomo, że przyszyli starzy i młodzi. Nie powiem, że kilka osób mnie skrzywiło, ale to zostawię dla siebie. Ogólnie, poza w.w. spokojna atmosfera, z każdym można było zagadać. Nie wiem, czy było jakieś darcie. Właściwie to odniosłem wrażenie, że właściciel bardzo chciał się wszystkich delikatnie pozbyć. Fajnie, że byli ludzie aż z Czech. Fajnie, że dzięki bulbapedii pojawiła się masa osób spoza PPSu.

Heh... Niektórzy się nachapali ;p Koszulka plus fake Platinum... W sumie niezbyt użyteczny bo zapisuje się 10 minut, a to zżera strasznie baterię w trakcie zapisu. Nie zależało mi na grach, bo White'a już posiadam. Tongue Dzięki Darku, że nie chciałeś powiedzieć jaki tytuł gry. No i mam nadzieję, że PONowe Arceususy się przydadzą niektórym Tongue


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - kelen - 21.08.2011

Ta-dah, zdjęcia ode mnie: http://www.sendspace.com/file/k1cmzq


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - rubin - 21.08.2011

Zaraz, to TY byłeś tym ziomkiem co świrował na punkcie mojego Greena! Piąteczka, Green również cię pozdrawia xD

ale paskudnie wyszłam na 12 Dx


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - kelen - 21.08.2011

Ano ja :)
Tak notabene, dałaś w końcu ten autograf? ;d


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - Jabuko - 22.08.2011

http://karawana.eu/index.php/dzien-pokemon-2011-relacja/


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - AtoMan - 22.08.2011

No, nareszcie rzetelna relacja, której nie pisał gimnazjalista z ADHD ^^


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - rubin - 22.08.2011

@kelen - dałam go tej dziewczynie co prosiła na początku... chyba. pelek chciał ale nie dostał bo nie miał na czym ;p (chyba że na plecach xD)

No to teraz czas na moje sprawozdanie Smile Uwaga: długie i strasznie nudne xd

Prezentuje wam...

PokeDay z punktu widzenia rubin.

----

Tego dnia wstałam wcześnie, już o 6:30 byłam na nogach. Bynajmniej nie z podekscytowania nadchodzącą imprezą, ale z powodu ćwiczeń praktycznych na prawo jazdy. Tak więc jeśli komuś wydałam się być mało kontaktowa - wybaczcie, nie ode mnie to zależało xD

Jakąś godzinę po dotarciu z powrotem do domu Daru uraczył mnie takim oto SMSem: "sprzataczki twierdza, że nic nie wiedza, a z ludźmi ze stadlbaurea nie ma kontaktu, ludzie juz czekaja ._.". Wiedziałam że nie obędzie się bez przypałów, ale już na godzinę przed startem imprezy? Odpaliłam SoulSilvera by poczynić ostatnie poprawki do mojego teamu, jednocześnie próbując odgonić od siebie złe myśli.

Na event miałam być punktualnie o 13, jednak tuż przed wyjściem wpadł mi do łba głupi pomysł by zagrać "tylko jedną walkę" przez Random Matchup w White. Skończyło się na tym, że po 15 minutach walka została przerwana disconnectem wściekłego jak mniemam Japończyka z drugiej strony globu. Hm, a słyszałam że tacy kulturalni oni...

No ale mniejsza z tym. Po bezpiecznym przybyciu na miejsce, na Polach Mokotowskich przywitał mnie porywisty wiatr, który niestety zamiast rześkiego, rannego powietrza niósł ze sobą smrody z pobliskiej stajni. Szczęśliwie przy pubie już ich się nie czuło.

Przybytek w którym odbywał się event mieścił się w samym sercu Pól Mokotowskich, tuż obok jeziora. Ponieważ była sobota, w parku aż roiło się od ludzi. Będąc na miejscu pierwsze co zauważyłam to ilość osób z DSami. Chryste, jeszcze nigdy nie widziałam tylu DSów w jednym miejscu. Pub był dość mały, dodatkowo wewnątrz mogli być tylko ci co kupili coś w barku, tak więc wszystkie zewnętrzne stoły były powypychane ludźmi. Nie mogąc się odnaleźć w tym tłumie błądziłam wzrokiem to tu, to tam, szukając jakiegoś punktu zaczepnego. W końcu zapytałam się któregoś chłopaka (teraz już wiem że to był Luke) gdzie odnajdę organizatora. Wskazał mi palcem na gościa garbiącego się nad laptopem. Podeszłam tam, przywitałam się per "siema, nerdzie" i zasiadłam obok. Nicków i imion sobie nie podawaliśmy. No bo w sumie po co, skoro i tak wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia? Wink

Odpaliłam DSa i zaczęłam zasysać Celebi. W międzyczasie Daru wcisnął mi do ręki identyfikator, o którym wspominał mi wcześniej na GG. Przypięłam go do mojej dżinsowej kurki i skończyłam pobieranie ostatniego Celebi. Turniej miał zacząć się za ok. 20 minut, tak więc wykorzystując chwilę wolnego czasu zagaiłam do jakiejś grupki ludzi. Po chwili luźnej wymiany zdań, rozmowa przekształciła się, chyba nieuchronnie, w typowe dla Pokefanów przechwałki z serii "mah pogeymanz r teh best". Lekko poirytowana tym stanem rzeczy postanowiłam wyciągnąć mojego asa z rękawa, a raczej z torebki. A był nim Green w pudełku, pełen komplet wraz z mapą i instrukcją. Ze złowieszczym uśmieszkiem rzekłam coś w stylu "a ja wam teraz pokażę prawdziwy szpan" i wyciągnęłam rarytasa ku uciesze gawiedzi. Uzyskałam pożądany przeze mnie efekt, tj. rozdziawione buzie z wymalowanym "oh wow!" na ustach. Najbardziej podjarany był starszy ode mnie chłopak (teraz już wiem że to był kelen), który zażyczył sobie przebadanie zawartości pudełka oraz cyknął kilka fotek.

Po jakiś 2 minutach zbiorowej podjarki nadeszła pora by schować Greena do torebki. Gdy sięgałam na ziemię po tą drugą, przechyliłam się w jakiś tak dziwny sposób, że w końcu można było dostrzec mój identyfikator. Normalnie gdy miałam go przyczepionego, przysłaniała go trochę kieszonka od kurtki, którą cały czas miałam na sobie (wiatr był okrutnie zimny). Dziewczyna z grupki z którą gadałam zauważyła go, wywaliła oczy na wierzch i pisnęła "Ty jesteś rubin!!". Osoby stojące obok wydały z siebie głośne "HYYYYYYP" i zaczęły przyglądać się mi z zaciekawieniem. Przez jakieś 5 sekund gapiłam się tępo w pustkę, po czym odrzekłam "no tak, rubin, miło mi ^^". (nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że identyfikator był ledwo widoczny, ergo - ludzie nie wiedzą z kim rozmawiają). Wówczas zrobiła się lekka wrzawa. Podszedł do mnie pelek i się przedstawił, od razu dodając też, że za to warna wstawić mu nie mogę. Hm. Wink Tamta dziewczyna z kolei poprosiła mnie o autograf (!), to samo zrobiło jeszcze później parę innych osób. A nieśmiertelną frazkę "ty jesteś rubin!" słyszałam w ciągu całego eventu jeszcze wiele, wiele razy...

Przyznam się szczerze że nie spodziewałam się tego. Okej, te parę osób z forum pewnie by mnie poznało, ale to byli ludzie którzy z Polską Sceną nie mieli nic do czynienia! Nie mówiąc już o tym, że nie jestem kurde jakaś Lady Gaga żeby tak "hykać" na mój widok. Zdecydowanie największy "wtf" spotkania, ale za to jak fajny! ;]

Gdy już skończyliśmy gadać przeprosiłam ich i poszłam sprawdzić jak ma się sprawa z turniejem. Wtedy podeszła do mnie BZW Golem. Poznałam ją niemal od razu, pomimo iż teraz nosi krótkie włosy. Zaczęliśmy gadać coś o walkach i wymianach, ale dosłownie minutkę później Daru ogłosił start turnieju. Wokół zaczął się robić spory burdel, bo ludzie zaczęli gromadnie okrążać stolik przy którym siedział organizator. Wtedy dotarło do mnie, że nie ustaliłam jeszcze czego użyje. jak. Ostatecznie zdecydowałam się na Machampa, Zapdosa, Garchompa, Infernape'a, Brelooma (którego potem zmieniłam na Scizora) i Milotica (którego z kolei wywaliłam na rzecz Tyranitara). W większości pojedynków używałam pierwszych trzech. Konkurencji za dużej nie było. Z tego co się zorientowałam większość używała swoich in-game'owych teamów, o EVach słyszało może kilka osób, a o RNG wiedziałam już chyba tylko ja i Golem.

Stoczyłam jakieś 6-7 walk, co dało mi pozycje w finałach. Dostały się do niego 3 osoby, poza mną było też dwóch nieznanych mi chłopaków. Walczyliśmy każdy z każdym, zaczęłam od starszego z nich. Starcie skończyło się dla mnie nie najlepiej, graliśmy łeb w łeb do póki paraliż na Zapdosie nie odebrał mi wygranej tuż sprzed nosa. No nic, "hax happens" jak to mówią na smogonie. Podziękowaliśmy sobie walki, po czym i on, i ja wygraliśmy pojedynek z trzecim finalistą. Tym samym zdobyłam drugie miejsce w turnieju, za które teoretycznie powinnam była dostać nagrodę, gdyby nie to, że ta... została wcześniej skradziona. Tak, skradziona. Nikt oczywiście nie wiedział gdzie i jak, tak więc z turnieju wyszłam z pustymi rękoma.

Niemal od razu po zakończeniu rozgrywek wystartowaliśmy z konkursem rysunków. Na początku byłam zdziwiona, gdyż planowo miał się zacząć koło 16, lecz potem przypomniałam sobie o fiasku w organizacji. Gdzieś zanim przybyłam okazało się bowiem, że właściciel lokalu kompletnie o niczym nie wiedział. Wkurw na nas miał niezły, ale ostatecznie Daru wynegocjował, żeby zamiast wyrzucać nas na zbity pysk po prostu skrócić czas oficjalnej imprezy. Tak czy inaczej, konkurs. Cieszył się niemal tak dużym zainteresowaniem jak turniej walk. Zadaniem uczestników było narysowanie Celebiego (cóż za zdziwienie). Ja niestety zamiast wykazywać się plastycznie zostałam zaciągnięta do niewdzięcznego obowiązku oceniania prac. Trochę się posprzeczaliśmy, a wynik jak zwykle prawie nikogo nie zadowolił. Tak to już jest gdy kryterium oceny jest czyjaś subiektywna opinia. Smile

Jeszcze w trakcie oceniania rysunków Daru zaczął rozdawać testy z wiedzy o Pokemonach. Składało się na niego 50 pytań, głównie z anime i gier. Ja znałam już go wcześniej tak więc (znów) nie mogłam wziąć udziału, heh. Było to około godziny 16:30. Jakieś pół godziny później Daru podszedł do mnie i powiedział że musimy zamknąć oficjalną część imprezy bo właściciel coraz bardziej się denerwuje. Poinformowaliśmy więc lud, i te kilka osób które zostało (ja, Golem, Daru i paru innych) siedliśmy przy jednym z zewnętrznych stolików. I tak siedzieliśmy aż do 19:40, gadając o mydle i powidle, wymieniając się i uzupełniając swoje White Foresty i Black City. Zrobiłam też gawiedzi powtórkę z Indigo League, pokazując jak wygląda Thunderbolt w Greenie. Szczęśliwie zamiast padaczek skończyło się tylko na salwach śmiechu Wink

Aha, nie powiedziałam jeszcze nic o Czechach, a oni też byli ciekawi. Po początkowych, failniętych próbach dogadania się na linii polski-czeski tamci dwaj całkowicie przerzucili się na angielski. Jeden z nich zdołał pokonać Golemkę w turnieju, tak więc wiedziałam chociaż, że mamy do czynienia z profesjonalistami. Gdy odbywały się finały, zebrali się razem z tłumem innych gapiów żeby popatrzeć jak walczymy (a Daru latał jak Messerschmitt i cykał zdjęcia za moimi plecami xd). Spodobał się chyba im styl mojej gry, bo po skończeniu turnieju podchodzili do naszego stolika jeszcze wiele razy. W końcu przełamali się i zapytali, czy... nie udzieliłabym im wywiadu. Zaskoczona po raz kwadradziesty tego dnia spytałam się w jakim celu. No to jeden z nich odparł że to dlatego, że w Czechach nikt nie wierzy, że istnieje dziewczyna która dobrze gra w Pokemony (!). No to co miałam zrobić? Udzieliłam. Wink Do wywiadu zaprosiłam też Golem, bo się fochneła, że ja za dobrego gracza nie uważają. xD

Pytania mieli całkiem przemyślane. Chcieli wiedzieć np. jakich Pokemonów spodziewałam się jako najczęstszych na turnieju, albo jaki był mój team i jaką strategie przygotowałam (duh, skleciłam go na minute przed rozpoczęciem gry, o co ty się mnie pytasz?! xD). Po wywiadzie wymieniliśmy się loginami na smogonie i pożegnaliśmy się.

Garstka osób, która dotrwała do samego końca rozstała się dopiero w metrze, nie kryjąc uczucia niedosytu. 7 godzin to jednak stanowczo za mało jak na taki event. Tongue

No i to by było na tyle. Obyśmy spotkali się wszyscy jak najszybciej. Smile


RE: Dzień Pokemonów w Warszawie - kelen - 22.08.2011

Cytat:Najbardziej podjarany był starszy ode mnie chłopak (teraz już wiem że to był kelen), który zażyczył sobie przebadanie zawartości pudełka oraz cyknął kilka fotek.
Poczekaj, jak przy najbliższej okazji pokaże Ci tego Blue o którym mówiłem ;d
Notabene, zazdroszczę ceny, za jaką kupiłaś, bo specjalnie się ostatnio rozglądałem i nie znalazłem podobnie atrakcyjnej oferty, no ale trudno.