Pokemon Valhalla Forum

Pełna wersja: Ulubione filmy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
W sumie mamy już tematy o książkach, mandze, anime, dziesiątki o muzyce i serialach, ale nie spotkałam jeszcze żadnego o filmach.

A więc jakie lubicie filmy? Jakie ostatnio oglądaliście? Jakie polecacie lub jakie odradzacie oglądać?

Ostatnim filmem najbliższym mojemu sercu są 'Nietykalnie' wzruszająca opowieść, która wydarzyła się naprawdę. Aż dziwne że taki scenariusz napisało życie. Film został zrealizowany we Francji, teraz podobno amerykanie chcą zrobić swoją wersję... trochę się tego boję. Film trochę różni się od książek [w sumie przeczytałam jedną z dwóch, ale raczej wątpię żeby się te wspomnienia różniły, po prostu są widziane z innej perspektywy], jest ominięte kilka fragmentów, trochę naciąganych, z 2 albo 3 przekłamane. Boję się że amerykanie zrobią z tego sieczkę.
Ja ostatnio obejrzałem film pod tytułem "Dragonball: Evolution". Jest to bardzo fajny film wzorowany na DB jednak trochę odbiega od mangowego i animowanego pierwowzoru. Zmiany w postaciach i fabule jednak bardzo mi podpasowały (groźna Bulma wymiata Big Grin), na szczęście zachowane zostały takie smaczki jak zbereźność Muten Roshiego (serio ten dziadek jest świetny XD) dzięki czemu całość trzyma się kupy Big Grin
Dragon Ball: Evolution to rak, cancer, HIV dla calej tworczosci Toriyamy imo.

Ja ostatnio przelamalem i sie i obejrzalem "Poklosie". Dlaczego tak pozno? Bo chialem zeby opadly wszystkie emocje jakie towarzyszyly premierze filmu,i te wszystkie anty-polskie i te pro-zydowskie.
Film oglada sie bardzo dobrze, temat wkrecajacy, Maciej Szczur - okropny.
nilson tak dla twojej wiadomości Dragon Ball: Evolution nie zaliczam jako fan do ogółu DB bo widoczne są różnice pomiędzy manga czy anime, jednak samo w sobie nie jest złe
Całość serii "Szybcy i Wściekli" z wyłączeniem Tokio Drift, którego jeszcze nie oglądałem. Kurcze jak ja uwielbiam takie filmy, te pościgi, samochody i kobiety... Po prostu wszystko co trzeba, aż po każdym filmie chciałoby się zasiąść za kółkiem własnego wyścigowego samochodu i się pościgać. Akurat odświeżałem sobie serię przed kolejną częścią, choć do niej jeszcze ponad miesiąc^^
Cóż... Jestem wielką fanką filmów o tematyce więziennej ("Skazani na Shawshank", tia... pamiętam jak swego czasu miałam wielką fazę na ten film; obecnie trochę mi obrzydł przez puszczanie w TV4 co dwa tygodnie), nie pogardzę również dobrym kinem wojennym (choć tutaj ciekawi mnie głównie część batalistyczna, fizjologiczne smętu-smętu niespecjalnie mnie interesuje) jak również sensacyjnym, oscylującym wokół tematyki porwań ("Okup", "Komórka").

A ostatnio (konkretnie mówiąc, wczoraj) oglądałam polski film - "Obława". Wrażenia? Odniosłam wrażenie, że film został zrobiony zbyt chaotycznie. Rozumiem, że chcieli aby widz krok po kroku odkrywał, o co w filmie chodzi, ale nagłe przeskoki między perspektywami i retrospekcjami były nieco męczące. No i nasi rodacy popełnili typowy dla polskiego kina błąd (ten sam zresztą, co w innym, dość nowym, polskim filmie - "W ciemności"), mianowicie - wpierniczyli zdecydowanie za dużo scen erotycznych.
Plusy natomiast należą się za realizm - nie jest to kolejna produkcja ze sztucznie wybielonymi charakterami o iście patriotyckich odruchach. I za zakończenie, które nie jest takie jasne, na jakie wygląda.
Jeśli chodzi o grę aktorów, to również tym razem płeć męska zwyciężyła nad żeńską. Niemiłosiernie wkurzały mnie Rosati i Bohosiewicz - zarówno ich gra aktorska, jak i grane przez nie postacie. Dorociński i Żukowski - świetni! Stuhr ujdzie.

Co do "Pokłosia"... Zdecydowanie jest to jeden z bardziej godnych uwagi polskich filmów. Polskie kino zdecydowanie potrzebowało takiej produkcji. A jeśli chodzi o wszelkie hejty o "antypolskość", to właśnie te reakcje doskonale pokazały hipokryzję naszego narodu Smile Niby mamy pretensje, że Niemcy czy inni Żydzi się w swoich filmach wybielają, a sami chcemy być postrzegani jak święte krowy drugiej wojny światowej. Film urzekł mnie realizmem i faktem, że w trudnej sytuacji ludzie są zdolni do prawdziwego skurwysyństwa.
Chociaż z drugiej strony... Podejrzewam, że gdyby powstał podobny film, tym razem o błędach "narodu wybranego", jego premiera nie przeszłaby przez światowe ekrany tak gładko, jak taka sama produkcja opowiadająca o złych "Polakach/Niemcach/Rosjanach/itp."

Ps: Wojas, jeśli lubisz kino z szybkimi samochodami i kobietami, polecam ci serię "Death Race: Wyścig Śmierci" Wink Tematyka więzienna, bo więzienna, jednak mocnych wrażeń dla panów na pewno nie zabraknie Big Grin
Z komedii:
- Dzień Świra - Polecam. Genialna polska komedia przedstawiająca fragment życia z perspektywy polonisty. Mnóstwo wyolbrzymień, stereotypów. Jednocześnie zabawne, smutne i prawdziwe. W niczym nie przypominający głupich komedii tak głupich i bezsensownych, że aż zabawnych. O tym później.
- Filmy Monty Pythona - Święty Graal był pierwszym moim spotkaniem z MP. Natychmiast zacząłem pochłaniać masowo skecze z Latającego Cyrku, potem Sens Życia według Monty Pythona i Żywot Briana (nie do końca, w pewnym momencie pomyślałem "dość" i wyłączyłem. Do pewnego moment ok, potem...). Kocham ich humor, te przejścia między skeczami... Święty Graal zdecydowanie na pierwszym miejscu, no i oczywiście skecze typu Hiszpańska Inkwizycja, Papuga, Ministerstwo dziwnych kroków, Sklep z serami, Scott na Antarktydzie, Lekcja samoobrony, wiele więcej, których nie pamiętam.
- Filmy z Nielsenem - ("Naga Broń", "Ści(ą)gany" (ten "superglina" ze "Ściganego" świetnie sparodiowany), "Szklanką po łapkach"). Po prostu. Genialne parodie.
- Stare polskie filmy - ale nie te bardzo stare. O ile "Rejs" mi się podobał, o tyle "Hydrozagadka" (masakra!) i Wniebowzięci... ;/ Ale "Nie Lubię Poniedziałku", "Miś", "Rozmowy Kontrolowane" (ulubiony cytat: - Poproszę pół szklanki herbaty. - Dobrze, zdaje się, że akurat mamy taką szklankę), "Brunet wieczorową porą", "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?" etc. lubię.
- Bez Twarzy - Co? Że niby to nie komedia? Nie szkodzi, sama koncepcja ściągania sobie twarzy (hahaha, w ogóle w jaki sposób oni to zrobili, obrysowali twarz naokoło laserem, przyłożyli plastikową maskę i ściągnęli twarz... Coś pięknego. Big Grin) jest tak zabawna, a cały film tak nierealistyczny, że warto to dodać do listy komedii.

Inne filmy:
- Zielona Mila.
- Igrzyska Śmierci - bardzo mi się ta ekranizacja podobała, bardzo podobna do książki.
- Troja.
- Władca Pierścieni.
- Telefon.
- Skazani na Shawshank.
- Fan.
- Gang z Boiska.
- Tsotsi.

I... hmmm, byłoby tego dziesiątki, czuję, że pominąłem coś bardzo ważnego, ale nie sposób wymienić ot tak wszystkie ulubione filmy. Najważniejsze chyba są.

Seriale:
- Skazany na Śmierć - oj, dawno oglądałem, może kilka odcinków pominąłem. Ogólnie przyjemne.
- 4400 - UWAGA, spoilery! - Właśnie kończę oglądać, dziś za ostatni odcinek ostatniej serii się zabieram. Bardzo mi się podoba, tylko boję się tego trzynastego odcinka. Słyszałem, że strasznie głupio się kończy, i faktycznie tak się zapowiada... Został jeden odcinek i chyba z dziesięć wątków nierozwiązanych. Objawienie Boga? Rozwiązanie sprawy z "iksami"? Czy Tom na pewno zginął, czy jednak jakoś przeżyje? Co się stanie z Colierem? Rozbije własną organizację? Co dalej z Promise City? Gdzie jest Alana? Dlaczego matka Shauna zginęła? Jaką moc ma jego brat? Czy przeżyje? Co z rządowymi superżołnierzami? Co z Isabelle? Co z wojennymi wizjami Mai? Czy test na promycynę zostanie ukończony? Czy rząd zezwoli na wstrzykiwanie promycyny? I co? To wszystko ma się wyjaśnić w jednym odcinku...? Wątpię. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej uważam, że ostatni odcinek będzie beznadziejny i nic się nie wyjaśni.

Z kolei filmy, których nie polecam. Są tak beznadziejne, bo nic, kompletnie nic się nie wyjaśnia, a po ich zakończeniu dostaję głupawki. Po co oglądałem te filmy, skoro po ich zakończeniu wiadomo tyle samo, co na początku? Na szczęście to dość stare filmy, już takich idiotyzmów nie robią:
- Piknik pod wiszącą skałą.
- Ptaki.
(11.04.2013 18:12)Qwest napisał(a): [ -> ]Ps: Wojas, jeśli lubisz kino z szybkimi samochodami i kobietami, polecam ci serię "Death Race: Wyścig Śmierci" Wink Tematyka więzienna, bo więzienna, jednak mocnych wrażeń dla panów na pewno nie zabraknie Big Grin

Filmy ze Stathamem to ja mam na bierząco;p Pierwsza część DR najlepsza, bo druga już wiele z wyścigami wspólnego nie miała no i właśnie zmienili Jasona.
No właśnie jak już rozpocząłem tego posta to dopiszę kolejne filmy:
Władca Pierścieni: Klasyka sama w sobie. Mógłbym oglądać bez przerwy i wątpię bym się znudził, choć strasznie wkurza mnie postać Froda jak żadna inna. Być może dlatego, że wolę bohaterów, którzy są kozakami, typowymi wojownikami (Aragorn & Legolas & Gimli), mentorami (Gandalf) lub potrafią rozbawić (Merry i Pippin oraz Gilmi także^^). Oczywiście jest kilka rzeczy, których jako wielbiciel zarówno książkowej serii jak i filmowej nie dzierże, czyli śmierć Theodena i Boromira to jednak jest super. Teraz jest też Hobbit, ale po pierwszej części jestem tak średnio do tego nastawiony, aczkolwiek sama książka też niespecjalnie mi leżała. Początkowo uważałem ją za nudną i miałem zamiar nie czytać, ale jakoś dotrwałem. Być może gdybym ją teraz przeczytał to zmieniłbym zdanie, bo pierwszy i jak narazie jedyny raz czytałem ją mająć 12 lat.
Transporter & Adrenalina & Niezniszczalni: Wszystkie części. Tu chyba niepotrzebne są słowa^^
Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa: Kolejny filmowy gatunek, ktory uwielbiam czyli fantastyka. Jest to dla mnie jedyna część warta uwagi, a potem za nią jest druga część. Tu zaś w dużej mierze zraziła mnie sama książka jeśli chodzi o całą serię. Niestety nie jestem zwolennikiem sytuacji, w których najpierw jest jedna grupa bohaterów, robią z nich legendy, potem pojawiają się jeszcze raz, a w kolejnych częściach już zostaje ich tylko dwójka, by wreszcie zniknąć całkowicie. O ile postać Zuzanny bym im darował, bo jakoś niespecjalnie się wyróżniała. Była chyba tylko po to by być, już Łucja miała więcej do gadania, bo znalazła przejście i najbardziej zżyła się z Aslanem. Niby w kolejnej części coś tam jest jej więcej, ale to za mało. Widać brak Piotra, który był dobrym, królem i postacią, która jak dla mnie wprowadzała najwięcej ożywienia. Niby podejmujący nieodpowiednie decyzje, ale w efekcie mające jakiś pozytywny skutek. A poza tym to właśnie on głównie zajmował się dowodzeniem co lubię;d Edmund - postać, która mnie pozytywnie zaskoczyła. W pierwszej części totalna olewka, dupek, którego by się wydało na Kamienny Stół, a w drugiej części kompletna ewolucja charakteru. Zrobił się rozważny, pomocny i wgl. Polubiłem jego drugą wersję. Zrujnowania Ker-Paravel też nie wybaczę^^ Ale tu to większosć pretensji do autora książki ;/
Jak sobie coś jeszcze przypomnę to na pewno dodam^^
chyba moim ulubionym filemem, który mogę oglądać non stop bez przerwy jest 5 Element Erica Serry. A tak to oglądam co popadnie, ale o dobry film ciężko... szczególnie w kinach. Wiem coś o tym, bo pracuje w kinie i znam prawie każdy film który jest wyświetlany albo będzie...

Spadek jakości dzisiejszych filmów bardzo dobrze widać przez pryzmat ile ludzi chodzi do kina... max 250 sprzedanych biletów w ciągu jednego dnia to stanowczo za mało... (na jeden film powinno przychodzić średnio 30 osób... a w jeden dzień puszcza się ok. 40).
Ulubione:
Skazani na Shawshank
Miasto Boga
Złap Mnie Jeśli Potrafisz
Piękny Umysł.
Vapek, a tak z ciekawości, pracujesz w jakimś miejskim kinie, czy w takich dużych multipleksach? Zawsze wydawało mi się że to fajna praca [na pewno lepsza od pakowania kosmetyków, czy siedzenia w warzywniaku]
@offtop:
lepsza, ale również mniej płatna Wink
i pracuje w sieci kin (Helios, znasz?), w samym szczecinie są 2 kina Helios
O jeju... trochę tego jest.

Generalnie jestem człowiekiem potrafiącym wchłonąć wiele filmów, lecz nie każdy kocham tak samo.

a) post-apo: tak, z racji mojej przeolbrzymiej miłości do wizji "egzystencji po końcu świata" mam parę ulubionych filmów, które potrafią poruszyć formą przedstawienia problemów, które być może nigdy nas nie spotkają, lecz te "nigdy" zależne jest od jednej decyzji, czy też czerwonego przycisku. A że jest takich filmów sporo (na przykład Mad Max), to jest co oglądać. Jednak moim osobistym "the best one" jest Nazajutrz- wykonany w czasach zimnej wojny, gdy naprawdę obawiano się atomowych świtów przedstawia to, co mogłoby nas spotkać nie lata po atomowej apokalipsie... a godziny i dni po owym zdarzeniu. Odpowiednio budowana atmosfera i krążąca aura pesymizmu daje się odczuć (pamiętam, jak oglądałem po raz pierwszy to dzieło, to calusieńki dzionek miałem zniszczony tym filmem), jednak taki film czasem trzeba obejrzeć, by zrozumieć, że jeszcze nie jest źle, jeśli mogłoby być dużo gorzej.

b) adaptacje książek/komiksów: tu akurat nie będę odkrywczy, bo łatwo mi pokochać wszystko, co zostało stworzone z knig Tolkiena. Zarówno Hobbit, jak Władca Pierścieni to nie tylko epicka przygoda i wojenne potyczki, ale również olbrzymi świat (uniwersum), w który chciałoby się ruszyć i zanurzyć się w mistycznych krainach współtworzących Śródziemie. Poza tym uwielbiam dzieła Nolana związane z Batmanem- dla mnie ten oto bohater został wspaniale odbudowany i ponownie zyskał szacunek, na jaki zasługiwał. To już nie jest kicz, to są naprawdę dobre filmy.

c) Starowarsy: miłość dzieciaka, który w wieku 8 lat dostał nagraną na VHSach starą trylogię oraz Mroczne Widmo nadal we mnie pozostała. W przeciwieństwie do Tolkiena źródłem powstania był sam film, a uniwersum powstałe przy pomocy starej (i nowej) trylogii stało się niesamowicie olbrzymie. Ale co tam będę o uniwersach pisać! Wielka historia, wypełniona wspaniałymi (jak na tamte czasy) efektami specjalnymi, moralność Sith-Jedi, a także najburzliwsza rodzina galaktycznych czasów- to musiałem pokochać. Czy będzie tak samo z zapowiadaną kontynuacją? Podchodzę do tego z rezerwą, jednak trzeba będzie zaryzykować obejrzenie "jeszcze nowszej trylogii".

d) Polska: mamy filmy, za którą polską kinematografię możemy pokochać bądź znienawidzić. Skupię się jednak na tym pierwszym. Z pewnością jestem fanem polskich komedii za czasów, gdy bywało nieśmiesznie. Kultowy "Miś" czy "Rejs" pozwalają mi ujrzeć świat, a także satyrę tamtych czasów, która przedstawiała złe cechy tamtego świata w sposób wybitnie rozbrajający. Obecne filmy "które mają śmieszyć" (bo komedią tego nie nazwę) mogą buty czyścić Barei. Choć muszę sprawdzić "Być jak Kazimierz Deyna", gdyż ostatnio słyszałem sporo całkiem niezłych opinii... Ponadto mamy też kino poważne, które w ostatnich latach jest na wysokim poziomie, o czym świadczą liczne nominacje i nagrody dla owych dzieł. A takie perełki jak "Katyń", "Pokłosie", czy też "W ciemności" okazały się być wielkim przeżyciem niże tylko obejrzeniem dla mojej skromnej osoby.
No i oczywiście nie zapominam o "Dniu Świra"- komedii z gorzką nutą refleksji.

e) ideologia: prawie bym o niej zapomniał. A mam filmy dwa- V jak Vendetta oraz 1984. Pierwszy jest idealną wizją starcia, w którym idea wygrywa z totalitarną władzą (a wykonanie jest obłędne), jednak świat nie jest idealnie czarno-biały. Film momentami bywa mocniejszy, jednak wynika to głównie z koncepcji i wzorca, którym jest jeszcze cięższy komiks. Film trafił do mnie wraz z pierwszymi minutami i polecam go każdemu, kto chciałby ujrzeć, jak prawda wygrywa z kolosem na glinianych nogach. A co do 1984... tu jest zupełnie inaczej. To władza dominuje i nie daje się przejąć, zaś byt jednostki jest niczym wobec bytu ogółu. Zakłamanie, przekierowywanie emocji, by nie była kierowana przeciwko władzy, 2+2=5 a także bezsilność wobec tego, co dzieje się w owym świecie tworzy ciężki, aczkolwiek wspaniały obraz ustroju utopijnego, w którym nikt się nie pyta, a robi swoje. Ale czy to na pewno jest utopia? W połączeniu z książką Orwella, na której wzorowany jest film można wpaść w olbrzymią zadumę, jednak owe doświadczenie każdemu polecam.

e) Reszta: tutaj krótko i bez argumentacji (bo jeszcze ktoś oślepnąłby od tl;dr), aczkolwiek te filmy lubię (i polecam):
- Scott Pilgrim vs The World
- twórczość Tarantino (od Pulp Fiction, po Kill Bille do ostatniego Django)
- Szeregowiec Ryan (i inne filmy wojenne, takie jak Wróg u Bram)
- Forrest Gump
- "a może Harry Potter?"
- Powrót do przyszłości - cała trylogia
- takie tam z Willisem: 5 Element, Szklane Pułapki czy też RED
- HDw3D: Avatar
- filmy katastroficzne: Góra Dantego, 2012, Dzień Niepodległości (na swój sposób), Dzień Zagłady, czy też Pojutrze
Cytat:Spadek jakości dzisiejszych filmów bardzo dobrze widać przez pryzmat ile ludzi chodzi do kina... max 250 sprzedanych biletów w ciągu jednego dnia to stanowczo za mało... (na jeden film powinno przychodzić średnio 30 osób... a w jeden dzień puszcza się ok. 40).
Powiedz to ludziom, którzy regularnie ściągają filmy, bo twierdzą, że to wcale niczego nie zmienia, a twórcom filmów to wszystko jedno... Siłą rzeczy, będą powstawać gorsze filmy, skoro ludzie na nie nie chodzą.

A moje ulubione filmy? Na pierwsze miejsce wysuwa się nieśmiertelny Titanic. Szczerze mówiąc nie wiem za co lubię tak przewidywalny i oklepany film, ale oglądałem go już 13 razy i mi się nie znudził, więc coś jest na rzeczy. Drugi film to równie nieśmiertelny Shrek, wszystkie części. Świetne przedstawienie świata bajek nieco z innej strony i jeden z nielicznych filmów, które kolejne części nie mają tendencji spadkowej.
Jeśli zaś chodzi o polskie kino, to ciężko jest wygrzebać coś porządnego z kupy "przezabawnych" komedii romantycznych lub gorszych adaptacji zagranicznych hitów. Jednak zgodzę się z przedmówcami, warto jest obejrzeć Katyń, Pokłosie czy chociażby Seksmisję
Odnośnie "kinowego" problemu, zgodzę się z Axelem. Powodem spadku odwiedzalności kin często nie jest rzekomo obniżający się poziom filmów (moim zdaniem, poziom kina niektórych krajów się znacząco poprawił, w porównaniu do poprzednich lat), ale lenistwo widzów. Niestety, ludzie wolą sobie ściągnąć wszystko z torrentów, zamiast wybierać się do kin. "Po co tracić kasę, skoro kilka dni po premierze wszystko będzie dostępne w sieci za darmo?"
W sumie, to mnie trochę dziwi. O ile z premierami i dostępnością gier czy płyt muzycznych bywa różnie, o tyle wszystkie filmy raczej do naszego kraju docierają.

Fakt, Shrek jest jedną z nielicznych animowanych serii, której kolejne części nie sprawiają wrażenia zrobionych tylko i wyłącznie dla kasy. Drugim szanowanym animowanym filmem była Epoka Lodowcowa, ale tylko do drugiej części. W pozostałych, imo fabuła się trochę skepściła.
Jeśli chodzi o tego typu produkcje, to gorąco polecam "Chicken Run" (tudzież "Uciekające Kurczaki"). Mimo animacji, produkcja ta doskonale nadaje się zarówno dla dzieci, jak i ich rodziców. Genialne poruszenie takich spraw jak niewolnictwo, przy jednoczesnym przedstawieniu tego w satyryczny sposób. Imo genialna parodia "Wielkiej Ucieczki", no i plus za wszelkie odwołania do wydarzeń wojennych (zwłaszcza chodzi mi tu o postać Fowlera). Wielu ludzi uważa, że nie jest to film dla dzieci... Cóż, ja oglądałam go jako dzieciak i jakoś na psychopatkę nie wyrosłam Smile
Kolejną godną uwagi serią animowaną jest Toy Story. Zwłaszcza pozytywnie zaskoczyła mnie pierwsza i ostatnia część. Pierwsza - wiadomo, szereg odwołań do "kosmicznych" filmów. Trzecia - cóż, przedstawienie przedszkola jako getta dla zabawek było genialne. Kolejne filmy, nadające się zarówno dla dzieci, jak i dla ich rodziców. I kolejna seria, która z biegiem lat nie zdążyła się zespuć.


A tak z innej beczki... Zaskoczona pozytywnym rozwojem polskiego kina, pragnę zapytać: był ktoś na "Układzie Zamkniętym"? Opłaca się oglądać? Bo widzę, że wszędzie ten film reklamują, na serwisach też zbiera pozytywne oceny i mam szczery dylemat, czy pójść, czy może zachować oszczędności na coś bardziej godnego uwagi.
Stron: 1 2
Przekierowanie